Śluby stały się dla naszych VIP-ów okazją do autopromocji
Arystokraci, biznesmeni, politycy i ludzie mediów muszą, a większość tego chce, brać ślub w błyskach fleszy. Atmosfera na uroczystościach złożenia przysięgi dozgonnej miłości i wierności przypomina tę z koncertów gwiazd muzyki pop: jest licznie przybyła publiczność, są wywiady, autografy, a później relacje w prasie i migawki w telewizji. Polskie VIP-y zaczynają traktować ślub jak okazję do autopromocji.
REKLAMA
Powódź plotek Łaknących informacji o ślubach w najwyższych sferach spotkał u progu sezonu zawód. Zapowiadany na 4 września ślub Dominiki Kulczykówny, córki najbogatszego Polaka Jana Kulczyka, z księciem Janem Eugeniuszem Stefanem Lubomirskim nie odbył się w ustalonym terminie. Jako oficjalny powód odwołania uroczystości podano... niezdolność młodej pary do radości ze swego szczęścia w chwili, gdy kraj dotknęła klęska powodzi. Ale chodzi chyba o coś innego. W wywiadzie dla miesięcznika "Pani" Grażyna Kulczyk, matka niedoszłej panny młodej, mówiła: "Współczuję młodym, oboje nie chcą, aby naruszano ich prywatność. Przecież to okropne zaczynać wspólne życie w medialnym zgiełku". Czyżby więc lęk przed paparazzi? To prawdopodobne, zważywszy, że Grażyna Kulczyk przyznała, iż na temat uroczystości powstało już tysiące plotek, w większości absurdalnych. Pewne było tylko to, że ślub miał się odbyć na Wawelu, a wesele - na zamku w Wiśliczu. Oraz że zrezygnowano z hucznej zabawy na rzecz skromnej uroczystości w gronie rodzinnym. Osoba uznana za VIP-a nie ma co jednak liczyć na cichy ślub. Więcej: rzadko chce takiego ślubu, licząc na wzmożone zainteresowanie swoją osobą. Bo czy apele selekcjonera kadry narodowej Jerzego Engela, by nie zakłócać powagi zaślubin Emmanuela Olisadebe z Beatą Smolińską, były na pewno szczere? Wpisały się raczej w tworzony wokół uroczystości medialny szum. Przed Pałac Ślubów na warszawskiej Starówce przyszły tłumy gapiów, kibiców i dziennikarzy. Także na weselu było o kilkaset tysięcy osób więcej niż zaproszonych gości. Pojawili się tam nie osobiście, lecz za pośrednictwem dziennikarzy i fotografów dwutygodnika "Viva!". Właśnie dzięki temu pismu można się było dowiedzieć, że panna młoda miała "suknię w kolorze écru, specjalnie sprowadzoną z Paryża. Gorset wykonany z francuskiej koronki z Calle, zdobiony jedwabnymi różyczkami na listkach z gipiury, sznurowany na plecach, romantycznie odsłaniający ramiona". Oraz że obrączki były z czerwonego złota, do stołu podano m.in. bitki cielęce z dodatkiem szałwii i szynki parmeńskiej, indyka pieczonego w sosie warzywnym, krem z borowików, rosół z kołdunami i solę faszerowaną mięsem krabów w sosie szafranowym. Prezenty i życzenia przesłał prezydent Aleksander Kwaśniewski, a osobiście stawił się Ryszard Kalisz z jego kancelarii, prezes PZPN Michał Listkiewicz i były premier Jan Krzysztof Bielecki.
Śluby stały się dla naszych VIP-ów okazją do autopromocji
Arystokraci, biznesmeni, politycy i ludzie
mediów muszą, a większość tego chce, brać ślub w błyskach fleszy.
Atmosfera na uroczystościach złożenia przysięgi dozgonnej miłości i wierności
przypomina tę z koncertów gwiazd muzyki pop: jest licznie przybyła
publiczność, są wywiady, autografy, a później relacje w prasie i migawki
w telewizji. Polskie VIP-y zaczynają traktować ślub jak okazję do autopromocji.
Powódź plotek Łaknących informacji o
ślubach w najwyższych sferach spotkał u progu sezonu zawód. Zapowiadany
na 4 września ślub Dominiki Kulczykówny, córki najbogatszego
Polaka Jana Kulczyka, z księciem Janem Eugeniuszem Stefanem Lubomirskim nie
odbył się w ustalonym terminie. Jako oficjalny powód odwołania
uroczystości podano... niezdolność młodej pary do radości ze swego szczęścia w
chwili, gdy kraj dotknęła klęska powodzi. Ale chodzi chyba o coś innego. W
wywiadzie dla miesięcznika "Pani" Grażyna Kulczyk, matka niedoszłej
panny młodej, mówiła: "Współczuję młodym, oboje nie chcą, aby
naruszano ich prywatność. Przecież to okropne zaczynać wspólne życie w
medialnym zgiełku". Czyżby więc lęk przed paparazzi? To prawdopodobne,
zważywszy, że Grażyna Kulczyk przyznała, iż na temat uroczystości powstało już
tysiące plotek, w większości absurdalnych. Pewne było tylko to, że ślub miał się
odbyć na Wawelu, a wesele - na zamku w Wiśliczu. Oraz że zrezygnowano z hucznej
zabawy na rzecz skromnej uroczystości w gronie rodzinnym. Osoba uznana za
VIP-a nie ma co jednak liczyć na cichy ślub. Więcej: rzadko chce takiego ślubu,
licząc na wzmożone zainteresowanie swoją osobą. Bo czy apele selekcjonera kadry
narodowej Jerzego Engela, by nie zakłócać powagi zaślubin Emmanuela
Olisadebe z Beatą Smolińską, były na pewno szczere? Wpisały się raczej w
tworzony wokół uroczystości medialny szum. Przed Pałac Ślubów na
warszawskiej Starówce przyszły tłumy gapiów, kibiców i
dziennikarzy. Także na weselu było o kilkaset tysięcy osób więcej niż
zaproszonych gości. Pojawili się tam nie osobiście, lecz za pośrednictwem
dziennikarzy i fotografów dwutygodnika "Viva!". Właśnie dzięki
temu pismu można się było dowiedzieć, że panna młoda miała "suknię w
kolorze écru, specjalnie sprowadzoną z Paryża. Gorset wykonany z
francuskiej koronki z Calle, zdobiony jedwabnymi różyczkami na listkach z
gipiury, sznurowany na plecach, romantycznie odsłaniający ramiona". Oraz że
obrączki były z czerwonego złota, do stołu podano m.in. bitki cielęce z
dodatkiem szałwii i szynki parmeńskiej, indyka pieczonego w sosie warzywnym,
krem z borowików, rosół z kołdunami i solę faszerowaną mięsem
krabów w sosie szafranowym. Prezenty i życzenia przesłał prezydent
Aleksander Kwaśniewski, a osobiście stawił się Ryszard Kalisz z jego kancelarii,
prezes PZPN Michał Listkiewicz i były premier Jan Krzysztof Bielecki.
Od ołtarza po sypialnię - Śluby bohaterów
zbiorowej wyobraźni są punktem odniesienia dla czytelników. Kochają o
nich czytać, bo mogą się porównać z VIP-ami - przekonuje Jacek
Rakowiecki, redaktor naczelny "Vivy!". Dlatego na relacje ze swoich
uroczystości muszą się godzić (i najczęściej chcą ich) wszyscy: politycy i
modelki, aktorzy i biznesmeni, sportowcy i arystokraci. Śluby mają swoich
oficjalnych patronów medialnych: gwiazdy godzą się na obecność wyłącznie
dziennikarzy i fotografów z redakcji, której ufają. Dzięki
mediom jesteśmy zorientowani, że ślub Katarzyny Figury z Kaiem Schoenhalsem
odbył się "z dala od zgiełku, w polskich górach", za to na
ślubie Piotra Kraśki i Dominiki Czwartosz gromkie "Sto lat" odśpiewali
Monika Luft, Tomasz Kamel, Iwona Schymalla, Sławomir Zieliński, Monika
Richardson i Andrzej Nejman. Modelka Ilona Felicjańska na ślubie z biznesmenem
Andrzejem Rybkowskim wystąpiła w atłasowej sukni projektu Teresy Sedy, a pan
młody bawił się doskonale do białego rana (czy panna młoda również - tego
nie podano), robiąc sobie tylko przerwy na dania kuchni polskiej, przygotowane
przez szefa restauracji w hotelu Mercure. Flesze i kamery rejestrowały
przysięgi prezydenta stolicy Pawła Piskorskiego, posła Michała Kamińskiego,
piosenkarki Natalii Kukulskiej, prezentera Krzysztofa Ibisza.
Kobierce błękitnej krwi Coraz większym zainteresowaniem
publiczności cieszą się też śluby naszych młodych arystokratów,
którzy partnerów na resztę życia szukają zazwyczaj w swojej
warstwie społecznej. Ponieważ w Polsce nie ma koronowanych głów i
następców tronu, na pierwsze strony gazet trafiają potomkowie
rodów magnackich: Radziwiłłowie, Potoccy, Czetwertyńscy, Lubomirscy,
Sapiehowie, Krasiccy... "W neorenesansowym pałacu w Jadwisinie nad
Narwią nie było takiego wesela od wielu lat" - rozpoczął relację ze ślubu
Marii Bocheńskiej (wnuczki Aleksandra Bocheńskiego) i Karola
Beliny-Brzozowskiego (potomka książąt Czartoryskich) tygodnik "Gala".
Można się było dowiedzieć, że wśród gości było kilkudziesięciu
Radziwiłłów, Sapiehów, Bocheńskich i Czartoryskich, że panna młoda
wystąpiła w skromnej sukni zaprojektowanej przez Dorotę Roqueplo, a tańczyć
zaczęto dopiero po północy.
Ranking partii Moda na relacjonowanie ślubów i wesel dotyczy także osób,
które o związaniu się węzłem małżeńskim nie myślą. Kolorowe miesięczniki
i tygodniki prześcigają się w układaniu list najlepszych partii: młodych, dobrze
sytuowanych i wciąż wolnych. Według "Pani" kawalerowie powinni
zabiegać o względy Sandry Walter, Magdy Wałęsówny, Agaty Buzkówny,
Katarzyny Woyciechowskiej, Moniki Jaruzelskiej, Aleksandry Kwaśniewskiej,
Pauliny Fibakówny i jej siostry Agnieszki, a nawet Oli Żak, córki
Zygmunta Solorza, choć ta ma dopiero jedenaście lat! Panny powinny
spróbować się związać z Hubertem Terentiewem, Marcinem Rywinem,
Amadeuszem Królem lub Michałem Jerzym Rafałem Marią Sobańskim,
Krzysztofem Stanisławem Lionelem Światopełkiem-Czetwertyńskim czy Janem Romanem
Karlem Alexandre’em Potockim. Do podobnej listy tygodnik
"Gala" dodaje Julię Kolberger, Martę Kieślowską i Dominikę Waltz.
Jednocześnie ustami Haakona (następcy norweskiego tronu, który ostatnio
ożenił się z wielką pompą, mimo że jego wybranka to "zwykła
dziewczyna") ostrzega: "Nie jest łatwo zachować prywatność, kiedy non
stop jest się śledzonym przez 40 dziennikarzy". Nie jest łatwo,
szczególnie gdy najpopularniejszym tematem kolorowych magazynów
oprócz ślubów są rozstania i rozwody.