
Bill Clinton wkłada
T-shirt z napisem "To naprawdę ja byłem prezydentem". Jego żona
Hillary Clinton nosi T-shirt informujący: "Tak, Bill Clinton to facet,
który jest mężem tej sławnej Hillary". Paul McCartney zdjął T-shirt
tylko na czas ceremonii ślubu z Heather Mills. T-shirt jest firmowym strojem
Billa Gatesa, najbogatszego człowieka na świecie. Bawełniana koszulka jest także
znakiem rozpoznawczym aktorów Toma Cruise'a i jego byłej żony Nicole
Kidman, Bruce'a Willisa, Clinta Eastwooda, Nicolasa Cage'a czy Kevina Costnera.
Podobnie jak muzyków Micka Jaggera, Stinga, Bono czy Stevena Tylera z
Aerosmith. - Swój T-shirt zakładam na wszystkie kaszubskie imprezy.
Dzięki temu mogę zamanifestować swoje przywiązanie do Kaszub i związek z lokalną
społecznością - mówi Donald Tusk, wicemarszałek Sejmu. Wielkimi
zwolennikami T-shirtów są również polityk PO Rafał Zagórny,
śpiewaczka Małgorzata Walewska, szefowa telewizyjnej Dwójki Nina
Terentiew, aktorzy Bogusław Linda, Cezary Pazura czy Paweł Deląg, pisarz Janusz
Głowacki, reżyser Mariusz Treliński, piosenkarka Natalia Kukulska, a także
muzycy Kazik Staszewski, Tomasz Lipiński, Robert Friedrich i Muniek Staszczyk.
T-shirty zakładają Jolanta i Aleksandra Kwaśniewskie, noszą je biskupi
Józef Życiński i Tadeusz Pieronek, księża Arkadiusz Nowak i Kazimierz
Sowa. Aktorka Małgorzata Kożuchowska uważa, że T-shirt może być doskonałym
sposobem na zamanifestowanie własnych poglądów lub poczucia humoru.
Własne T-shirty pokazał w ostatniej kolekcji "Anarchy" najbardziej
znany polski projektant Arkadius. Wyróżnia je fantazyjny krój i
mocne, jaskrawe kolory.
Diana Crane poświęciła T-shirtowi socjologiczne
studium "The Social Meanings of T-Shirts" ("Społeczne znaczenia
T-shirtów"), a Betsy Cullum-Swam i Peter K. Manning głośny esej
"What is a T-Shirt? Codes, Chorontypes, and Everyday Objects"
("Czym jest T-shirt? Kody, typologia przekazu i obiekty życia
codziennego"). W katalogu Biblioteki Kongresu USA znajduje się 877 książek
poświęconych T-shirtom. Według danych opublikowanych w opracowaniu Tima McGrawa
"Imperium T-shirtu", tylko w Stanach Zjednoczonych rocznie sprzedaje
się miliard koszulek. Rynek T-shirtów obraca tam sumą ponad 15 mld
dolarów. Najtańsze koszulki kosztują dolara, a najdroższe - 250 USD.
T-shirt jak billboard T-shirty to minibillboardy
o największym na świecie zasięgu: można na nich reklamować produkty, prowadzić
kampanie promocyjne, manifestować poglądy polityczne, przekonania religijne,
artystyczne gusty czy poczucie humoru. "T-shirt równie dobrze nadaje
się do manifestowania odrębności, jak i przynależności do wspólnoty -
może być znakiem rewolty i konformizmu, indywidualizmu i instynktu stadnego.
T-shirt stał się swego rodzaju publiczną twarzą tego, kto go nosi, a czasem jest
maską" - napisała Diana Crane. - Fenomen T-shirtu to przede wszystkim efekt
mody na młodość. To także wyraz ucieczki od wszelkiego typu mundurków -
dodaje Sylwia Erol, stylistka. Jak zauważa Kuba Wojewódzki, T-shirt
działa jak Internet: można na nim napisać wszystko i sprowokować dyskusję na
dowolny temat. W latach 80. T-shirt zaczęto traktować tak, jak średniowieczni
rycerze traktowali sztandary. Podkoszulek stał się emblematem. Jest paradoksem,
że w dobie ogromnych możliwości technologicznych, w tym możliwości przemysłu
odzieżowego, najbardziej rozpowszechnionym typem stroju stał się niezwykle
prosty T-shirt
- McStrój XX i XXI wieku.
W latach 90. na
T-shirtach zaczęto tworzyć dzieła sztuki - ten nowy rodzaj malarstwa w USA
zapoczątkowali m.in. malarze Ken Brown i Jennifer Berman. Kolekcja
T-shirtów prof. Howarda Bessera z UCLA (składająca się z ponad 5 tys.
wzorów) od kilku lat służy za ilustrację do jego wykładów o
współczesnej ikonosferze.
T-shirt zamiast
Śpiochów Mimo że to Stany Zjednoczone są uważane za
ojczyznę T-shirtu, tak naprawdę jego historia rozpoczęła się na Starym
Kontynencie. Amerykańska firma Hanes Knitting Company wypuściła podkoszulki na
europejski rynek w 1901 r. Wybrano Europę, bo nowy model w USA nie znalazł
uznania. Spółka istnieje obecnie pod nazwą Hanes (centrala mieści się w
Salem w Karolinie Północnej), a wartość jej sprzedaży przekracza 2 mld
dolarów rocznie. Największym przebojem Hanesa jest seria bielizny L'eggs,
która weszła na rynek w 1974 r. (L'eggs to dziś odrębna firma w ramach
koncernu Hanes).
Dwuczęściowa bielizna zastąpiła tzw. śpiochy, czyli
koszulomajtki z guzikami z przodu. Swój obecny wygląd podkoszulek
zawdzięcza lotnictwu Stanów Zjednoczonych. Podczas I wojny światowej
amerykańscy piloci wyruszyli na europejski front w tradycyjnych śpiochach.
Szybko jednak zauważyli, że bielizna używana przez ich europejskich towarzyszy
broni jest zdecydowanie wygodniejsza. Amerykańskie dowództwo zdecydowało,
że koszulki powinny mieć jednak mniejsze wycięcie z przodu, dlatego dodano
ściągacz wokół wycięcia, oraz rękawki - całość zaczęła przypominać
kształtem literę "T". Pierwsze T-shirty dla wojska kosztowały 24
centy. Podczas II wojny światowej wyposażono w nie 12 mln żołnierzy.
BaweŁniany przebój filmowy W latach 20. XX wieku
słowo "T-Shirt" po raz pierwszy pojawiło się w amerykańskim słowniku
Merriama-Webstera.
T-shirty z napisami i wzorami upowszechniły się w
latach 40. XX wieku. Przełom w karierze T-shirta nastąpił w 1951 r., Marlon
Brando wystąpił w nim w filmie "Tramwaj zwany pożądaniem". W Stanach
Zjednoczonych sprzedano potem w ciągu kilku tygodni 180 mln koszulek tego typu.
Kolejni filmowi bohaterowie umacniali pozycję bawełnianego przeboju - James Dean
w "Buntowniku bez powodu" (1955) czy John Wayne w westernach. T-shirt
rozreklamował też król rock and rolla Elvis Presley. W epoce
dzieci-kwiatów T-shirty stały się częścią stroju kobiet. To wtedy na
koszulkach zaczęły się pojawiać hasła i rysunki, a potem wręcz całe historie,
zwykle koncentrujące się wokół pacyfizmu i wolnej miłości. T-shirty
nosili bohaterowie filmu "Easy Rider" (1969) Dennisa Hoppera. W
"Otchłani" (1977) Jacqueline Bisset wystąpiła w mokrym T-shircie,
przez który wyraźnie widać było sutki.
T-shirt
firmowy W komercyjnych kampaniach T-shirty zaczęto wykorzystywać
dopiero w latach 60. Wówczas na rynku pojawiły się koszulki z logo firmy
Budweiser oraz puszką piwa Bud. Dzisiaj większość firm ma swoje T-shirty. Pod
tym względem wyprzedziły je uniwersytety, a potem szkoły średnie, które
budowały w ten sposób poczucie wspólnoty wśród
studentów i uczniów (nazwy uniwersyteckich drużyn sportowych na
koszulach z kołnierzykami pojawiły się już w latach 30.
XX wieku). Pod
koniec lat 60. T-shirty wystąpiły w głównej roli w kampaniach
promocyjnych filmów Walta Disneya.
W latach 80. podkoszulek został
zauważony przez wielkich projektantów. Gianni Versace pierwszy
zaproponował T-shirt do eleganckiego garnituru. Jego śladem poszli m.in. Calvin
Klein i Giorgio Armani. W podkoszulkach i garniturach Armaniego występował m.in.
Don Johnson w popularnym serialu "Policjanci z Miami".
T-shirt misyjny Pod koniec lat 60. T-shirty zaczęły
wykorzystywać różne religie. Na koszulkach pojawiły się wizerunki Jezusa
(studenci z Berkeley obliczyli, że tylko w USA powstało ich ponad 20 tys.
rodzajów), a także cytaty z Biblii, fragmenty różnych
apokryfów oraz złote myśli samozwańczych proroków. Obecnie prawie
wszystkie kościoły używają T-shirtów w akcjach pozyskiwania nowych
zwolenników. Kilkadziesiąt typów T-shirtów drukowanych jest
w Watykanie. T-shirtami posługują się też sekty oraz ci, którzy je
zwalczają.
T-shirt polityczny W Smithsonian
Institution znajduje się najstarszy T-shirt użyty w rozgrywce politycznej (w
1948 r.) - w kampanii prezydenckiej ówczesnego burmistrza Nowego Jorku
Thomasa Deweya (z napisem "Dew-It with Dewey" - parafraza słów
"Zrób to z Deweyem"). W latach 60. T-shirty stały się
obowiązkowym elementem kampanii politycznych, przeważnie negatywnych. W kampanii
przeciwko Richardowi Nixonowi demokraci używali T-shirtów, na
których pod jego mało sympatyczną podobizną widniał napis: "Nixon -
facet, który spieprzy wszystko, do czego się weźmie". W 1980 r. na
republikańskich T-shirtach Jimmy Carter był pokazywany jako oberwaniec z
południa USA, a podpis głosił: "Czy naprawdę chcesz mieć kmiota za
prezydenta?". W 1996 r. republikanie wydrukowali koszulki z wizerunkiem
Billa Clintona z bardzo długim nosem i napisem "Clinocchio". Podczas
tegorocznych demonstracji przeciwko interwencji Stanów Zjednoczonych w
Iraku pojawiły się T-shirty ze zdjęciem George'a W. Busha opatrzonym podpisem
"Międzynarodowy terrorysta". W internetowych sklepach można obecnie
kupić ponad sto rodzajów T-shirtów z podobiznami prezydenta USA
bądź jego zastępcy Dicka Cheneya i kpiarskim napisem "Trust me"
("Zaufaj mi").
W Polsce T-shirty z quasi-politycznymi hasłami
pojawiły się w latach 80. - były to koszulki z rysunkami Andrzeja Mleczki.
Prawdziwy boom nastąpił jednak za prezydentury Lecha Wałęsy. Na T-shirtach
cytowano jego słynne powiedzonka, m.in. "Nie chcem, ale muszem",
"Jestem za, a nawet przeciw" czy "Otake Polskę my walczyli".
Podczas kampanii prezydenckiej w 1995 r. pojawiły się T-shirty z napisami w
rodzaju "Uwaga! Kwas jest żrący", "Magister Kwaśniewski" czy
"Olek, Bolek i ferajna".
W Polsce T-shirty z politycznym
przesłaniem zawierają często hasła anarchistyczne czy wzywające do bojkotu
służby wojskowej. Pojawiają się też podobizny Che Guevary, rzadziej Lenina czy
Marksa. W internetowym sklepie T-shirt.pl powodzeniem cieszy się ostatnio
koszulka z symbolem SLD i podpisem "LSD: Leszek in the Sky with
Diamonds" (nawiązującym do słynnej piosenki Beatlesów). Zdaniem
socjologa Tomasza Szlendaka, T-shirty z hasłami politycznymi są
szczególnie chętnie noszone przez osoby głoszące skrajne poglądy, czyli
przez radykalną lewicę, antyglobalistów albo skrajną prawicę.
T-shirt subkulturowy Aż do lat 60. XX wieku to męskie
kapelusze, a nie T-shirty informowały o tym, kim jest ich właściciel. Kapelusze
podkreślały przynależność do danej klasy społecznej, styl życia właściciela. W
przeciwieństwie do kapeluszy, które komunikowały rzeczy uniwersalnie,
T-shirty przemawiają przede wszystkim do ludzi podobnie myślących. Dlatego tak
chętnie wykorzystywane są przez różne subkultury, ruchy i organizacje.
Nieprzypadkowo były elementem prowadzonej przez Afro-Amerykanów walki z
rasizmem, służyły jako narzędzie propagandowe feministkom, używano ich w
kampaniach przeciwko przemocy, gwałtom, kazirodztwu, molestowaniu seksualnemu. W
wielu wypadkach ofiary opisywały na nich swoje traumatyczne doświadczenia.
W Polsce T-shirt jest wykorzystywany
m.in. w propagowaniu akcji Kobieta
Bezpieczna. - Takie kampanie pokazują kobietom, jak się bronić, gdy zostaną
zaatakowane na ulicy. Pomagają przełamać strach przed napastnikiem - uważa
Małgorzata Kożuchowska.
T-shirtami posługiwano się też w kampaniach
negatywnych, w których wyrażano na przykład wrogi stosunek do kobiet czy
apoteozowano rasizm. T-shirty cieszą się powodzeniem w subkulturach
organizujących się wokół różnych gatunków muzycznych. Nie
ma chyba znanego zespołu, który nie miałby co najmniej kilku
wzorów koszulek. Jak zauważa Scott Fresener, autor "The T-Shirt
Book" ("Księgi T-shirtów"), koszulki z wizerunkami
zespołów są chętniej kupowane niż ich płyty. Dla fanów są one
symbolem ich indywidualizmu - w przeciwieństwie do powielanych w setkach tysięcy
egzemplarzy płyt. Są znakiem przynależności do pewnego kręgu wtajemniczenia,
szczególnie w wypadku takich rodzajów muzyki, jak gotycki rock czy
deathmetal. Napisy i rysunki na T-shirtach są sygnałem wysyłanym do podobnie
myślących. Gdyby nie noszone na piersiach bądź plecach wyznanie wiary, osoby o
zbliżonych upodobaniach prawdopodobnie nigdy nie zamieniłyby z sobą słowa.
Często koszulki są bardziej znane niż płyty zespołów - jak w wypadku
Cliff Barnes and The Fear of Winning. Ich T-shirt z narysowanym odbytem był
kupowany przez osoby, które nigdy nie słyszały nagrań grupy. T-shirty z
wizerunkami zespołów czy stylów muzycznych to pomysł Briana
Epsteina, menedżera Beatlesów. W 1964 r. w Hamburgu polecił on wydrukować
12 tys. koszulek z podobizną czwórki z Liver-poolu, by promować występy w
hamburskich klubach.
T-shirt satyryczny W
latach 90. dokonała się indywidualizacja T-shirtów. Teraz każdy może
zaprojektować własną koszulkę - w Internecie są tysiące stron oferujących
oryginalne nadruki. Na rynku pojawiły się drukarki i specjalny papier, dzięki
czemu samemu można umieścić na koszulce dowolny motyw, na przykład fotografię
bliskiej osoby. Indywidualizacja zaowocowała też całą lawiną zabawnych haseł. W
sieci pojawiły się tysiące złotych myśli i absurdalnych powiedzonek, najczęściej
ze skeczów Monty Pythona, prawa Murphy'ego i Parkinsona, a także cytaty z
"Paragrafu 22" Josepha Hellera. Ostatnio popularnością cieszą się
takie hasła, jak "Ciężka praca zaowocuje w przyszłości, lenistwo owocuje
już teraz", "W Ameryce każdy może być prezydentem. To ryzyko, z
którym powinieneś się liczyć", "Teraz Ziemia - inne planety
wydymamy później" czy parafraza tytułu wspomnień Hillary Clinton:
"'Lying about history' by Hillary Rob'em Clinton!" ("'Łżąc o
przeszłości' autorstwa Hillary Okpij Ich Clinton"). Na liście popularnych
haseł znalazło się też takie: 'My husband and I divorced for religious reasons.
He thought he was God and I didn't' ('Rozwiodłam się z powodów
religijnych. Mąż myślał, że jest Bogiem, ja nie').
T-shirtmania Kilka lat temu Donna Karan, amerykańska
projektantka mody, stwierdziła, że w USA ulica należy do dżinsów, trampek
i T-shirtów. Istnieją tysiące wzorów koszulek, na przykład Tank
Top, Muscle Shirt, Scoop Neck czy V-Neck. Noszą je skinheadzi, punki,
rastafarianie i hippisi, eleganccy biznesmeni, ludzie sztuki, gwiazdy telewizji
i flejtuchowaci studenci.
T-shirty są kolekcjonowane jak dzieła sztuki i
sprzedawane na aukcjach. Na jednej z nich, zorganizowanej w Los Angeles,
najwyższą cenę (350 dolarów) zapłacono za legendarny white-shirt
belgijskiego projektanta Martina Margieli. Najdroższy w historii był jednak
T-shirt firmy Hanes. W 1996 r. Hanes wspomagał kampanię na rzecz upośledzonych
dzieci: przez 517 dni codziennie pojawiały się nowe wzory koszulek, sprzedawane
na aukcjach. Ostatnia z tej serii została wylicytowana za 42 tys.
dolarów.
Studenci z Berkeley utworzyli bazę danych 533
T-shirtów, które - ich zdaniem - zmieniły świat. Kolekcjonerka Lyn
Kraus chlubi się zbiorem 121 oficjalnych koszulek amerykańskich
uniwersytetów. W Polsce kolekcjonerem T-shirtów jest Rafał
Zagórny, były wiceminister finansów, obecnie poseł Platformy
Obywatelskiej. T-shirty z zabawnymi hasłami i wizerunkami zaczął zbierać kilka
lata temu. Obecnie ma ich około stu.
Według Fran�ois Bourchera,
autora "Historii mody", T-shirt to najbardziej demokratyczny
strój, jaki kiedykolwiek wymyślono. "Zmieniała się obowiązująca
długość włosów, krój spodni, kolorystyka i akcesoria, a T-shirt
pozostał taki sam: prosty, funkcjonalny i z charakterem" - napisał
Bourcher. Diana Crane zaproponowała NASA, żeby T-shirt jako najbardziej
charakterystyczny strój współczesnych Ziemian wysyłać w kosmos
obok informacji o osiągnięciach matematyki i fizyki.
MUNIEK STASZCZYK lider zespołu T.Love T-shirty są głównym elementem
mojego koncertowego i codziennego stroju. Z kilkoma podkoszulkami nie potrafię
się rozstać, m.in. z tym z Bobem Marleyem, który dostałem od fanki.
Natomiast T-shirt z Radiohead kupiłem na ich koncercie w Berlinie. Każdy z
podkoszulków kojarzy mi się z ważnym wydarzeniem w moim życiu. DANIEL OLBRYCHSKI aktor T-shirt z
napisem "Zakaz fotografowania" jest prezentem od wnuków Antka i
Kuby. Chłopcy mieli dosyć tego, że nawet w czasie wakacji dziadek nie miał dla
nich wolnej chwili. Dzięki takiemu napisowi odstraszają natrętnych
fotografów. Teraz kiedy ktoś prosi o zdjęcie, chłopcy groźnie kiwają
palcami i wskazują na podkoszulek. RAFAŁ OLBIŃSKI
malarz, plakacista Kupując podkoszulki, wybieram te z
niebanalną grafiką. Taki jest na przykład T-shirt z nadrukiem erotycznego
komiksu. Wywołuje on spore zamieszanie, poza tym niektóre sceny są dość
pikantne, więc część przechodniów rumieni się na jego widok. prof. ALDONA KAMELA-SOWIŃSKA była minister skarbu,
założycielka partii Inicjatywa dla Polski W szafie mam trzy ulubione
T-shirty. Kiedy skończyłam swoją misję ministra skarbu, synowie kupili mi
podkoszulki z wizerunkiem lwa. Wręczając mi prezent, stwierdzili, że lew zawsze
wygrywa. Mam również podkoszulek z amerykańskiej uczelni, na
której wykładałam. Studenci projektują tam specjalne koszulki dla
wykładowców. W ten sposób chcą przełamać barierę między
słuchaczami a profesorem. ks. ARKADIUSZ NOWAK doradca ministra zdrowia ds. zapobiegania narkomanii Krótkie hasła umieszczone na T-shirtach pomagają nam dotrzeć z
przesłaniem do większej liczby młodych ludzi. T-shirt jest nie tylko strojem,
ale również doskonałym medium: młode osoby ubrane w nasze koszulki
działają jak najlepszy billboard. Koszulki z hasłami naszych akcji są chętnie
przyjmowane przez młode osoby, które identyfikują się z naszymi celami.
ks. ARTUR GODNARSKI ze stowarzyszenia
Wspólnota św. Tymoteusza, organizator Przystanku Jezus Co roku
przygotowujemy na koncert nowe wzory koszulek. Tegoroczną imprezę prowadziliśmy
pod hasłem "Otwórz swe serce", dlatego na T-shirtach pojawiły
się te słowa i serce. Wspaniałe jest to, że młodzi ludzie chętnie noszą
deklarację wiary i nie wstydzą się swoich przekonań. Mam koszulki ze wszystkich
przystanków. T-shirt to część mojego stroju służbowego! BEATA PAWLIKOWSKA dziennikarka Radia Zet Najśmieszniejsze koszulki widziałam w USA, na przykład: "Kobieta powinna
siedzieć w domu... oraz w Senacie". Z Polish Festival zorganizowanego w
stanie Oregon przywiozłam T-shirt, na którym był napis nie pozostawiający
wątpliwości co do wyższości naszego narodu nad innymi: "Na świecie żyją dwa
rodzaje ludzi: ci, którzy są Polakami, oraz ci, którzy marzą, aby
się nimi stać". RAFAŁ ZAGÓRNY poseł Platformy Obywatelskiej Praca posła wymusiła na mnie
zmianę stylu ubierania się, ale jeszcze dwa lata temu częściej można mnie było
zobaczyć w T-shircie i dżinsach niż w eleganckim garniturze. Wtedy zacząłem
zbierać T-shirty. W mojej kolekcji znajdują się T-shirty z różnych
imprez, te kupione na wakacjach oraz koszulki z zabawnymi obrazkami i hasłami.
KUBA WOJEWÓDZKI autor talk-show,
dziennikarz Żyjemy w czasach popkultury, w której
króluje obrazek i krótkie hasła. T-shirt działa jak Internet:
można na nim napisać wszystko i sprowokować dowolną dyskusję, chociażby na temat
legalizacji marihua-ny. Niektóre moje T-shirty są przewrotnym uznaniem
dla jakiejś idei czy instytucji, inne traktuję jako prowokacje. Jest to
najlepszy sposób, by się wyróżnić z tłumu. MARCIN ZIMOCH dziennikarz Najczęściej
kupuję koszulki, które mnie bawią. Właśnie taki T-shirt przywiozłem z
Atlantic City: przedstawia prawie 80 puszek piwa - od europejskich po
amerykańskie, australijskie i azjatyckie. Na plecach widnieje napis "Life
is full of important choices" ("Życie jest pełne ważnych
wyborów"). |