Raporty Wprost
Raport Wprost - Rząd na trójkę
Raport Wprost - Mur berliński
Raport Wprost - Afera z hazardem w tle
Raport Wprost - Mit bezpłatnej edukacji
Raport Wprost - Nowa grypa atakuje
Index Wartość Zmiana
WIG 28848.8 +2.03%wzrost
WIG20 1805.5 +3.19%wzrost
TECH 797.7 +0.29%wzrost
MWIG40 1677.3 +2.09%wzrost
SWIG80 8586.5 +1.83%wzrost
-

-

Noga nogę myje

22 miliony złotych kasuje co roku polska mafia futbolowa
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć polską piłkę nożną w prawdziwym świetle, powinien się wybrać do Madrytu. Nie, wcale nie na Estadio Bernabeu i mecz naszpikowanego gwiazdami Realu. Powinien się wybrać do muzeum Prado. Tam pośród arcydzieł Velasqueza i Goi znajduje się "Ogród ziemskich rozkoszy" Hieronima Boscha. Prawa część tego tryptyku to "Piekło": alegoria grzechu, występku i wszelkiego zła. To zgnilizna, robactwo i ciemność. Hazard, świńskie ryje i piekielne ognie. Dno, upadek i nicość. Taka sama jest wizja polskiej piłki Piotra Dziurowicza, skruszonego grzesznika, byłego prezesa i przekrętacza, który świadomie został konfidentem. - Faktycznie tak o mnie mówią. A nawet trochę zabawniej: "konfitura" - przyznaje w rozmowie z "Wprost". Ciężkie grzechy swoje i innych ludzi polskiej piłki Dziurowicz wyznał najpierw prokuratorowi, a kilka dni temu dziennikarzom "Gazety Wyborczej". Otwarcie mówi, że jest skruszonym przestępcą. Z racji popularności futbolu Dziurowicz przebił u nas sławą tak znanego informatora policji jak Masa z mafii pruszkowskiej. Oby stał się polskim Tommaso Buscettą, który zaprowadził do więzienia 475 gangsterów Camorry i Cosa Nostry. 29-letni Piotr Dziurowicz, prezes GKS Katowice, od wielu lat kupował mecze u sędziów i piłkarzy innych drużyn. Żeby awansować, żeby nie spaść, żeby wygrywać. Kupował jak wszyscy. Opowiada, że tylko w sezonie 1999-2000 w drugiej lidze (GKS Katowice awansował wtedy do ekstraklasy) suma łapówek wyniosła 5-6 mln zł. Jeśli tak, to w pierwszej lidze ta suma musiała być co najmniej dwukrotnie wyższa. Oznacza to, że polska mafia futbolowa kasuje co roku 22 mln zł. Od pięciu miesięcy Dziurowicz współpracuje z policją i prokuraturą. To on wziął udział w policyjnej prowokacji, w której arbiter Antoni Fijarczyk przyjął 100 tys. zł łapówki za ustawienie wyników dwóch spotkań w końcówce ubiegłego sezonu. To za sprawą jego zeznań do aresztu trafili również sędzia Krzysztof Zdunek oraz obserwator Marian Dusza.
REKLAMA


Opcja zerowa
Tak naprawdę to nie Dziurowicz pierwszy zaczął demaskować bagno polskiej piłki, ale Jan Tomaszewski, bohaterski bramkarz z Wembley, człowiek o niewyparzonej gębie i ostrym piórze. To on wymyślił określenia "dziuroland" i "dziuroludki" (na system panujący w naszym futbolu, gdy prezesem PZPN był Marian Dziurowicz, ojciec Piotra). Od lat opisywał oszustwa w i wokół PZPN na łamach "Przeglądu Sportowego". Ale uważano go za niegroźnego szaleńca, a w końcu z "PS" wyrzucono. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawca "PS" mówił dla branżowego miesięcznika "Press", że trzeba było wyrzucić Tomka m.in. za tak skandaliczne sformułowania, jak "PZPN - Przestępcy Zrzeszeni Przeciwko Nam".
Dziś Tomaszewski, ze swym bolszewicko-jakobińskim zacięciem do stanowienia nowych porządków, jest szefem Komisji Etyki PZPN. Wciągnął go tam prezes Michał Listkiewicz. To bardzo chytre posunięcie prezesa, bo wcześniej Tomek sikał na PZPN, a teraz, gdy już jest w środku, sika na zewnątrz - mówi się o tej zaskakującej wolcie. Dyżurny etyk Tomaszewski zaczął bardzo ostro, m.in. od kuriozalnego zanegowania całego rzymskiego systemu prawnego. Twierdził, że przestępcy wcale nie trzeba udowadniać winy, bo to on musi udowodnić swoją niewinność. Rychło jednak swój rewolucyjny zapał ostudził. Głośno dziś powiada, że wobec gigantycznej skali korupcji w polskiej piłce, gdzie zapewne ani jeden klub ani sędzia nie ma czystych rąk, należałoby pomyśleć o abolicji. O piłkarskiej "grubej kresce". Pomysł trafia na podatny grunt, bo coraz więcej ludzi futbolu chciałoby opcji zerowej, zanim ich samych wyzeruje prokuratura.
Tak naprawdę smród jest wszędzie, co przyznają nawet najpoważniejsi ludzie naszej piłki. Zbigniew Drzymała z Groclinu nie wypiera się, że w jego klubie sędziowie zjedli niejeden wystawny obiad. Bogusław Cupiał, który jedną ręką zlikwidował fabrykę kabli w Ożarowie, drugą przytulił do serca i dał pracę w Krakowie jednemu ze zredukowanych robotników - Leszkowi Saksowi, tak się składa, że szefowi obsady sędziów itd., itp. Charakterystyczna jest w tym kontekście wypowiedź 84-letniego Kazimierza Górskiego, honorowego prezesa PZPN. - Kiedy jakiś czas temu wróciłem z Grecji i zostałem szefem związku, zapytałem, z czym jest największy problem. Sędziowie! Sędziowie! - krzyczą mi wszyscy na zarządzie. To ja wtedy powiedziałem tak: "Panowie, niech wstanie każdy, kto nigdy nie załatwiał meczu. I nie wstał nikt! - mówi Górski.

 
Strona 1 z 4 

Dyskutuj na forum Dyskutuj na forum

Forum Główne : Noga nogę myje
Liczba wpisów w tym temacie [0]

W TYGODNIKU

SKOJARZENIA (0)

Jesteś pierwszym, który może dodać TAGI do tej strony.

POLECAMY

 
Wprost do kina - Repertuar kin na WiK
Easygo