W 2007 r. sensację na konferencji TiEcon w Dolinie
Krzemowej wywołał
Anshul Samar, wówczas 13-letni przedsiębiorca i prezes firmy Elementeo.
Pierwszym jej produktem były karty do gry do nauki chemii, łączące
zabawę ze zdobywaniem wiedzy. W 2008
r. Samar miał zamiar zarobić swój pierwszy milion dolarów. Na potentata
w branży spożywczej wyrósł Fraser Doherty, który swoją firmę założył w
wieku 14 lat. Dziś jego przedsiębiorstwo Super Jam jest warte 2 mln
dolarów.
Śladem młodych przedsiębiorców z zagranicy podążają
Polacy. – Za dwa
lata chcę mieć na swoim koncie milion złotych – mówi 17-letni Michał
Toczyski z Warszawy, który prowadzi firmę szkoleniową Sukces Pro.
Przedsiębiorcą Toczyski jest od 2008 r. Zorganizował wtedy pierwsze
szkolenia i zaczął pisać skrypty książek dotyczących rozwoju osobistego.
Kilka miesięcy temu na zdobycie pierwszego miliona dawał sobie cztery
lata, z czasem ten plan wydał mu się zbyt mało ambitny.
– Zawsze chciałem pracować na własny rachunek. Nie chcę być jednym
z
wielu w korporacyjnym wyścigu o lepsze stanowisko – mówi Toczyski. Dziś
prowadzi szkolenia biznesowe dla kilkuosobowych grup, a w ofercie jego
firmy można znaleźć naukę szybkiego czytania czy technik wywierania
wpływu na ludzi. Zainteresowanie usługami jest tak duże, że prezes
Toczyski (na co dzień uczeń pierwszej klasy liceum) zleca już pracę
kilku trenerom.
Zaledwie o kilka miesięcy starszy od Toczyskiego jest Adrian
Ćwieczkowski z Wrocławia, który prowadzi agencję pośrednictwa pracy dla
licealistów i studentów. – Nie mam na utrzymaniu rodziny, więc nie boję
się podjąć ryzyka. Za to mam głowę pełną pomysłów, a to może się
przełożyć na sukces – mówi tegoroczny maturzysta. Jedną dużą bitwę już
wygrał: musiał przekonać rodziców, że uda mu się pogodzić prowadzenie
firmy z przygotowaniem do matury. Ćwieczkowski wśród swoich znajomych
nie jest wyjątkiem. Oprócz niego własną firmę założyło dwóch jego
kolegów.
Łukaszowi Kacprowiczowi z Płocka w założeniu własnej firmy
pomógł przypadek: kupił inny rower, niż potrzebował. – Mimo że
wcześniej poszukałem informacji o sprzęcie, zakup i tak nie należał do
udanych – opowiada Kasprowicz. Wówczas wpadł na pomysł założenia firmy
konsultingowej Master of Selection, która będzie wyszukiwać najlepszy
sprzęt dla klientów. Obecnie realizuje kilka zamówień miesięcznie.
Kapitalistami chcą być nie tylko nastolatki. Z badania Indeks
Przedsiębiorczości 2008 przeprowadzonego przez instytut SMG/ KRC wśród
studentów wynika, że 63 proc. z nich chce założyć firmę. Rok wcześ- niej
odsetek ten był o kilkanaście procent niższy. To jeden z najwyższych
wskaźników na świecie; w Unii Europejski i USA chęć pracy na własny
rachunek deklaruje ledwo co trzeci pytany. Dla porównania w podobnych
badaniach przeprowadzonych w grudniu 2005 r. przez GFK Polonia 73 proc.
ankietowanych nie chciało zakładać firmy, tylko jak najszybciej zdobyć
etat.
Według Głównego Urzędu Statystycznego, co roku powstaje w Polsce
ponad
66 tys. firm, których właściciele mają mniej niż 30 lat. W akademickich
inkubatorach przedsiębiorczości (AIP) działa obecnie 725
przedsiębiorstw. Pięć lat temu było ich 140. –
Każdą firmą założoną w AIP zajmujemy się dwa lata. Ich właścicielom
pomagamy w prowadzeniu księgowości, działalności marketingowej czy
gwarantujemy pomoc prawnika przy zawieraniu umów – mówi Justyna Gaj,
dyrektor generalny fundacji Polska Przedsiębiorcza. Tylko w pierwszych
tygodniach 2009 r. do AIP (obecnie w całej Polsce działa ich 34)
zgłosiło się kilkadziesiąt osób, które chcą założyć własne firmy.
Jak zauważa Gaj, najwięcej jest tych, których działalność wiąże się z
wirtualnymi usługami, na przykład projektowaniem stron internetowych i
administrowaniem nimi lub sprzedażą reklam w sieci. Te wirtualne usługi
przynoszą jak najbardziej realne zyski. W 2007 r. 350 przedsiębiorstw
działających w ramach AIP wypracowało ponad 8 mln zł przychodów. Gaj
szacuje, że w 2008 r., kiedy w inkubatorach było ponad 700 firm, kwota
ta była co najmniej dwukrotnie wyższa.
Zbigniew Modrzewski, prezes Fundacji Młodzieżowej Przedsiębiorczości,
która prowadzi m.in. projekt miniprzedsiębiorstw w szkołach, twierdzi,
że młodzi Polacy dobrze odrobili lekcję kapitalizmu. – W
międzynarodowych konkursach na najlepszą firmę prowadzoną przez uczniów
nasza drużyna zawsze jest w pierwszej dziesiątce – mówi Modrzewski.
Młodzi przedsiębiorcy zapewniają, że prowadzenie własnej frmy nie jest
dla nich jedynie chwilowym kaprysem. Każdy z nich marzy, aby odnieść
sukces podobny do tego, jaki odniósł Maciej Popowicz, pomysłodawca
portalu Nasza Klasa, czy mniej znani twórcy portalu Home.pl. W 1997 r.
trzej koledzy ze szczecińskiego osiedla – Piotr Kapcio, Stefan Jurczyk i
Krystian Stypuła (dwaj ostatni ukończyli właśnie technikum) – założyli
firmę sprzedającą usługi hostingowe: klienci bez zbędnych formalności
mogli uruchomić własną stronę internetową. Jak wspominają w wywiadach
właściciele firmy, ich pierwsze biuro miało zaledwie osiem metrów
kwad-ratowych, a pierwszy bizensplan układali w McDonaldzie. Na zakup
pierwszego serwera pieniądze pożyczyli od rodziców. Dziś firma ma około
30 mln zł rocznego przychodu.
WILCZKI
Droga do sukcesu nie musi trwać dziesięć lat. Przykładem jest serwis
Photoblog.pl, w którym internauci mogą umieszczać zdjęcia i komponować
fotoalbumy. Tomasz Chmielewski, który założył portal wspólnie z
Sebastianem Michałowskim w 2004 r. (obaj byli wtedy studentami
Uniwersytetu Gdańskiego), wspomina, że na początku strona nie cieszyła
się zainteresowaniem. Dziś zarejestrowanych jest tam około miliona kont.
– Pierwsze konto należało do psa jednego z nas – mówi Chmielewski.
Po
trzech latach działalności firma miała 400 tys. zł przychodu.
Dlaczego młodym ludziom tak się udaje działalność w biznesie? Mark
Zuckerberg, zapytany o tajemnicę swojego sukcesu, odpowiedział wprost:
„Młodzi ludzie są po prostu mądrzejsi. Potrafią się także skupić na tym,
co jest naprawdę ważne, czyli chęci odniesienia sukcesu".



Fot. A. Jagielak. Na zdjęciu: Michał Toczyski