Dekret w tej sprawie podpisał 22 stycznia
ustępujący prezydent, Wiktor Juszczenko. Decyzja wywołała protesty w Rosji i w
Polsce. Bandera stał na czele jednej z frakcji OUN, której zbrojne ramię, Ukraińska
Powstańcza Armia (UPA), obarczana jest odpowiedzialnością za prowadzone od wiosny
1943 roku czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji
Wschodniej. - Minie całkiem niewiele czasu i nasi sąsiedzi na Zachodzie i na
Wschodzie przekonają się, że Ukraina potrafi żyć bez niczyich podpowiedzi -
odparował Janukowycz.
- Bardzo często słyszę, kiedy mówi się do nas pouczającym
tonem, i jest mi wtedy - jak to się mówi - wstyd za państwo. Czasem jednak te
zarzuty są prawdziwe - dodał, po czym zaczął mówić o wizerunku Ukrainy,
nadszarpniętym przez konflikty gazowe z Rosją. - Kiedy ludzie zajmują się
heroizacją wątpliwych bohaterów, to nie wywołuje to pozytywnych uczuć ani na
Wschodzie ani na Zachodzie. Poza tym Bohater Ukrainy to nagroda współczesna. Przyznawanie jej tym, którzy żyli w minionym stuleciu,
nie jest poprawne - mówił o odznaczeniu dla Bandery Janukowycz.
REKLAMA
PAP, arb