Główną twarzą tego kanapowego ugrupowania był Ludwik Dorn. On miał pociągnąć Polskę Plus do roli poważnej siły politycznej. Nie zdążył bo, w przeciwieństwie, do swoich kolegów, nie próbował za wszelką cenę zbliżyć się do PiS. Czy zrobił to z powodów osobistych, czy ideowych, to już inna kwestia.
REKLAMA
Partia w wyborach prezydenckich bezwarunkowo poparła Kaczyńskiego, Dorn natomiast, po odstawieniu małego teatrzyku z listą, skądinąd może i rozsądnych, warunków jakie powinien spełnić idealny kandydat na prezydenta, opowiedział się za Markiem Jurkiem. W rezultacie wyszedł z sejmowego koła i znowu został politycznym samotnikiem, a niebawem pewnie trafi na parlamentarną emeryturę.
W odróżnieniu od swojego dawnego lidera inni członkowie Polski Plus nie zamierzają opuszczać gmachu przy ulicy Wiejskiej. A że ich formacja zapewne nie przekroczy 5 proc. progu wyborczego (1 proc. poparcia byłby – w ich przypadku - sukcesem), zapobiegawczo rozpoczęli rozmowy z prezesem Kaczyńskim na temat wcielenia ich grupki do PiS. Od kilku tygodni nie robią zresztą niczego poza składaniem hołdów swojej byłej, i chyba przyszłej zarazem, partii, co na pewno pomoże w negocjacjach. Najaktywniejsi są w tym zakresie Jarosław Sellin i Jerzy Polaczek, czyli politycy, którzy swego czasu z głośnym przytupem opuszczali Kaczyńskiego i narzekali, jaki to PiS jest zły. Teraz ponoć jeden z nich może nawet zostać wiceprezesem tej „strasznej" formacji.
Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mimo wszystko trochę szkoda, że "plus" w nazwie formacji okazał się zdecydowanie ujemny. Przez chwilę wydawało się, że to środowisko może być niezłym zalążkiem interesującej centroprawicowej partii. Wydawało się…
Plus ujemny, czyli byle do Sejmu
2010-07-26 14:08
Główną twarzą tego kanapowego ugrupowania był Ludwik
Dorn. On miał pociągnąć Polskę Plus do roli poważnej siły politycznej. Nie
zdążył bo, w przeciwieństwie, do swoich kolegów, nie próbował za wszelką cenę
zbliżyć się do PiS. Czy zrobił to z powodów osobistych, czy ideowych, to już
inna kwestia.
Partia w wyborach prezydenckich bezwarunkowo
poparła Kaczyńskiego, Dorn natomiast, po odstawieniu małego teatrzyku z listą,
skądinąd może i rozsądnych, warunków jakie powinien spełnić idealny kandydat na
prezydenta, opowiedział się za Markiem Jurkiem. W rezultacie wyszedł z sejmowego
koła i znowu został politycznym samotnikiem, a niebawem pewnie trafi na
parlamentarną emeryturę.
W odróżnieniu od swojego dawnego lidera
inni członkowie Polski Plus nie zamierzają opuszczać gmachu przy ulicy
Wiejskiej. A że ich formacja zapewne nie przekroczy 5 proc. progu wyborczego (1
proc. poparcia byłby – w ich przypadku - sukcesem), zapobiegawczo
rozpoczęli rozmowy z prezesem Kaczyńskim na temat wcielenia ich grupki do PiS.
Od kilku tygodni nie robią zresztą niczego poza składaniem hołdów swojej byłej,
i chyba przyszłej zarazem, partii, co na pewno pomoże w negocjacjach.
Najaktywniejsi są w tym zakresie Jarosław Sellin i Jerzy Polaczek, czyli
politycy, którzy swego czasu z głośnym przytupem opuszczali Kaczyńskiego i
narzekali, jaki to PiS jest zły. Teraz ponoć jeden z nich może nawet zostać
wiceprezesem tej „strasznej" formacji.
Cóż, punkt
widzenia zależy od punktu siedzenia. Mimo wszystko trochę szkoda, że
"plus" w nazwie formacji okazał się zdecydowanie ujemny. Przez chwilę
wydawało się, że to środowisko może być niezłym zalążkiem interesującej
centroprawicowej partii. Wydawało się…