Policjanci pojawili się w czwartek rano w paryskiej siedzibie ministerstwa
pracy. Przed gmachem resortu czekało wtedy kilkunastu dziennikarzy, jako że
przesłuchanie Woertha media zapowiadały już od kilku dni. Z powodu wezwania przez
prokuraturę minister musiał odwołać przewidzianą na czwartek wizytę służbową w
środkowej Francji.
Jeszcze przed przesłuchaniem Woerth mówił dziennikarzom, że
czeka "z niecierpliwością", aby "jak najszybciej być przesłuchanym przez wymiar
sprawiedliwości".
REKLAMA
Już od połowy czerwca Woerth nie schodzi z pierwszych stron
francuskiej prasy, w związku z jego domniemaną rolą w głośnym skandalu
polityczno-finansowym, tzw. aferze Bettencourt.
Formalnie minister odpowiada na
pytania organów śledczych jedynie jako świadek. Jednak media podejrzewają, że dzięki
protekcji ministra najbogatsza Francuzka, Liliane Bettencourt, dokonała oszustw
podatkowych i prała pieniądze na tajnych kontach za granicą. Woerth wszystkiemu
zaprzecza.
Innym ważnym wątkiem przesłuchania ma być wyjaśnienie okoliczności
zatrudnienia kilka lat temu żony Woertha, Florence, w należącym do Bettencourt
przedsiębiorstwie Clymene. Obecnego szefa resortu oskarża się w tej sprawie o
konflikt interesów, gdyż Florence Woerth doradzała miliarderce w czasie, gdy on był
ministrem ds. budżetu (od roku 2007 do marca bieżącego roku). Ujawnione zeznania
otoczenia miliarderki sugerują, że minister wywierał presję na otoczenie
miliarderki, by zatrudniła ona jego żonę.
Sam minister broni się jednak, że w
żaden sposób nie interweniował w kwestii zatrudnienia swojej małżonki u
Bettencourt.
Ponadto szef resortu pracy jest posądzany o to, że otrzymał
potajemnie od tejże miliarderki, dziedziczki koncernu L'Oreal, kwotę 150 tys. euro,
w celu wsparcia kampanii prezydenckiej Nicolasa Sarkozy'ego w 2007 roku. W tej
sprawie toczy się osobne śledztwo, jednak - według mediów - także ten wątek może się
pojawić w czasie czwartkowego przesłuchania.
PAP, im