Protestujący przynieśli pod ambasadę transparenty z
hasłem "Chiny wstyd". W Chinach psy są żywcem obdzierane ze skóry, a żywe koty
gotowane we wrzątku, by łatwiej zdjąć z nich skórę - mówili. "Bardzo mało osób
zdaje sobie sprawę, że futra zabijanych w okropnych warunkach kotów i psów są
wykorzystywane m.in. w zabawkach" - powiedziała PAP Anna Szwapczyńska,
odpowiedzialna w Fundacji za kontakty z mediami. Wyraziła nadzieję, że tego typu
protesty przełożą się na wybory konsumentów, a w perspektywie na ograniczenie
importu tych wyrobów, które są wytwarzane z pogwałceniem praw człowieka czy
zwierząt.
REKLAMA
Organizatorzy nie spodziewają się, że ambasada chińska zajmie
stanowisko w tej sprawie. "Od kilku lat organizujemy demonstracje pod ambasadą
chińską, jednak jej przedstawiciele skutecznie ignorują naszą obecność - nikt nigdy
do nas nie wyszedł" - powiedziała Szwapczyńska. Wśród protestujących była m.in.
prezenterka telewizyjna Agnieszka Szulim. Jej zdaniem, dzięki takim akcjom i
medialnemu nagłośnieniu praw zwierząt ludzie w Polsce będą się częściej zastanawiać,
zanim wyrządzą im krzywdę.
"Ta demonstracja niewiele zmieni: Chiny łamią prawa
człowieka, więc dlaczego miałyby się przejmować zwierzętami? Budujące jest jednak
to, że o prawach zwierząt coraz więcej się mówi" - powiedziała PAP
Szulim.
PAP, pp