Przed wyborami z 9 października Palikot zaprosił inicjatywę społeczną Wolne Konopie do współpracy. Miłośnicy marihuany, zachęceni możliwością wejścia do polityki i realizacji swoich postulatów, zdecydowali się na mariaż z ugrupowaniem ekscentrycznego polityka. Skończyło się na jednym pośle z Wolnych Konopi i… rozłamie w samej organizacji. Części działaczy nie spodobały się polityczne plany Palikota. Odeszli.
REKLAMA
Dlaczego odeszli? Może zrozumieli, że kolejne akcje Palikota służą przede wszystkim promowaniu samego Palikota. Happeningi byłego posła PO przyciągają uwagę - wibrator, świńska głowa, czy joint skupiają na sobie zainteresowanie mediów i opinii publicznej. Po wszystkim jednak mało kto pamięta o co tak naprawdę Palikotowi chodziło. I tak właśnie będzie z paleniem jointa w Sejmie. W teorii Ruch Palikota chce zakwestionować obowiązujące przepisy prawne, zgodnie z którymi państwo polskie może karać więzieniem nawet osoby posiadające niewielką ilość marihuany na własny użytek. W praktyce zapamiętamy, że Palikot zapalił jointa, tak jak pamiętamy, że niegdyś opróżnił „małpkę" na lubelskiej ulicy. Co więcej – happening Ruchu Palikota może zaszkodzić Wolnym Konopiom. Zamiast spokojnie rozmawiać o plusach i minusach depenalizacji marihuany, będziemy toczyć dyskusję o tym, jak to Janusz Palikot i jego ekipa zmieniają Sejm w kabaret. I o tym, że o ile od czasów Samoobrony Wersalu w Sejmie nie ma, o tyle od teraz mamy w Sejmie cyrk.
Wolne Konopie chcą informować i poszerzać wiedzę społeczeństwa o marihuanie. Nie promują narkomanii. Na swojej stronie przekonują, że są stowarzyszeniem na rzecz „racjonalnego wykorzystania konopi". Akcje, takie jak ostentacyjne palenie jointów w Sejmie, z całą pewnością nie służą umacnianiu takiego wizerunku. No ale my przecież dobrze wiemy, o czyj wizerunek tak naprawdę chodzi.
Jak Palikot szkodzi Wolnym Konopiom
2012-01-20 07:26
Przed wyborami z 9 października Palikot zaprosił
inicjatywę społeczną Wolne Konopie do współpracy. Miłośnicy marihuany, zachęceni
możliwością wejścia do polityki i realizacji swoich postulatów, zdecydowali się
na mariaż z ugrupowaniem ekscentrycznego polityka. Skończyło się na jednym pośle
z Wolnych Konopi i… rozłamie w samej organizacji. Części działaczy nie
spodobały się polityczne plany Palikota. Odeszli.
Dlaczego odeszli? Może
zrozumieli, że kolejne akcje Palikota służą przede wszystkim promowaniu samego
Palikota. Happeningi byłego posła PO przyciągają uwagę - wibrator, świńska
głowa, czy joint skupiają na sobie zainteresowanie mediów i opinii publicznej.
Po wszystkim jednak mało kto pamięta o co tak naprawdę Palikotowi chodziło. I
tak właśnie będzie z paleniem jointa w Sejmie. W teorii Ruch Palikota chce
zakwestionować obowiązujące przepisy prawne, zgodnie z którymi państwo polskie
może karać więzieniem nawet osoby posiadające niewielką ilość marihuany na
własny użytek. W praktyce zapamiętamy, że Palikot zapalił jointa, tak jak
pamiętamy, że niegdyś opróżnił „małpkę" na lubelskiej ulicy. Co
więcej – happening Ruchu Palikota może zaszkodzić Wolnym Konopiom. Zamiast
spokojnie rozmawiać o plusach i minusach depenalizacji marihuany, będziemy
toczyć dyskusję o tym, jak to Janusz Palikot i jego ekipa zmieniają Sejm w
kabaret. I o tym, że o ile od czasów Samoobrony Wersalu w Sejmie nie ma, o tyle
od teraz mamy w Sejmie cyrk.
Wolne Konopie chcą informować i poszerzać wiedzę
społeczeństwa o marihuanie. Nie promują narkomanii. Na swojej stronie
przekonują, że są stowarzyszeniem na rzecz „racjonalnego wykorzystania
konopi". Akcje, takie jak ostentacyjne palenie jointów w Sejmie, z całą
pewnością nie służą umacnianiu takiego wizerunku. No ale my przecież dobrze
wiemy, o czyj wizerunek tak naprawdę chodzi.