Newsletter | Prenumerata | E-wydania | Mobile | RSS
Dołącz do nas:
Zobacz także:
Blogbox Infotuba.pl Gover.pl Pitbul
Tutaj jesteś: Strona główna | Tygodnik  Archiwum  Zabójcze blondynki 3

Zabójcze blondynki 3

Gaja zaczęła zabijać na początku podstawówki. Dziś ma na swym koncie kilkadziesiąt istnień ludzkich. Anna i Joanna pierwsze ofiary uśmierciły dopiero po trzydziestce. Ich sumienia obciąża łącznie co najmniej kilkanaście trupów. Łączy je przekonanie, że urodziły się, by ścigać, dopadać, zadawać śmierć. I karać.
Jeszcze parę lat temu świat polskiej powieści kryminalnej był wyraźnie zmaskulinizowany. Teraz wdarły się do niego delikatne blondynki i zaczęły go zmieniać. Po swojemu. Rodzime morderczynie niespecjalnie przystają do profilu stworzonego przez amerykańskich speców od przestępczości. Jakie są i dlaczego z zabijania uczyniły sens swego życia? Kim są Joanna Jodełka, Gaja Grzegorzewska i Anna Fryczkowska?

Pierwsze ofiary i radosna patologia

 Gdyby ktoś je spotkał na ulicy, nie pomyślałby, że patrzy na kobiety, które pozbawiły życia kilkadziesiąt osób i planują kolejne zbrodnie.

Anna Fryczkowska inicjację w zabijaniu przeszła już jako dorosła kobieta. Miała 38 lat, gdy zaliczyła pierwszego trupa.


Skocz do tekstu
REKLAMA

Marta Bratkowska: Późno zaczęłaś.

Anna Fryczkowska: No tak, musiałam nazbierać doświadczeń, nażyć się, nasłuchać, zaobserwować, by móc robić to z sensem. Ale się rozkręcam. Za drugim razem straciły życie już cztery osoby. Jedno samobójstwo i trzy morderstwa.

Jej pierwsze zabójstwo było nietypowe. Dopiero się wprawiała, przymierzała do kryminalnego kostiumu.

Anna: Pierwsza śmierć pojawiła się w moim debiucie „Straszne historie o otyłości i pożądaniu". Mój pierwszy trup, zanim stał się trupem, był dość paskudnym mężem 50-letniej gospodyni domowej, pani Janiny. Zabiłam go cholesterolem. Trwało to rok, ale w końcu udało się zatuczyć drania na śmierć. Umarł na balkonie, gruby i szczęśliwy, a jego żona w końcu była wolna. Po 30 latach pozbyła się tyrana, który nieustannie nią pomiatał.

Marta: Straszna perfidia. Feministyczna zemsta przez zatykanie naczyń krwionośnych.

Anna: Daj spokój, przecież gdyby Janina wykończyła go jakąś bronią falliczną, nożem, karabinem, kijem, od razu poszłaby siedzieć. Większość kobiet zabójczyń, które siedzą w polskich więzieniach, to te, które zabiły męża w afekcie. Chwyciły nóż kuchenny, gdy już nie mogły wytrzymać. A ja chciałam zwrócić Janinie wolność, a nie zamykać ją do kolejnego więzienia.

Joanna Jodełka: O matko, ależ subtelna zbrodnia. Powinnaś jeszcze załączyć jakąś książkę kucharską. Sto obiadów, które pozwolą się pozbyć wrednego męża.

Podziel się

















Polecamy

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Dodatek
Wszystko o Finansach
Polecamy
Czytaj Wprost na Facebooku. Sprawdź aplikację już teraz !
Polecamy

Dodatkowe opcje wyszukiwania:
Serwis używa plików cookies, aby mógł lepiej spełniać Państwa oczekiwania. Podczas korzystania z serwisu pliki te są zapisywane w pamięci urządzenia. Zapisywanie plików cookies można zablokować, zmieniając ustawienia przeglądarki. zamknij
Więcej informacji w naszej Polityce prywatności