Saddam zatrzymał koalicję?! (aktl.)

Saddam zatrzymał koalicję?! (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Amerykańskie dowództwo podobno zarządziło w swej północnej ofensywie na Bagdad przerwę na 4-6 dni motywując to rwącymi się dostawami oraz silnym oporem Irakijczyków. Oficjalnie temu zaprzecza.
Amerykańskie Centralne Dowództwo (CentCom) sprzymierzonych w  Katarze zaprzeczyło w sobotę po południu doniesieniom o przerwie w  operacjach wojskowych.

"Nie ma żadnej przerwy w działaniach wojennych" - powiedział na  konferencji prasowej generał Victor Renuart.

Natomiast oficerowi, rozmawiający z agencją Reuter, powiedzieli, że "operacyjna przerwa" została zarządzona w piątek. Oznacza wstrzymanie natarcia do czasu rozwiązania problemów logistycznych, spowodowanych wydłużaniem się linii dowozu zaopatrzenia z sąsiedniego Kuwejtu. Podczas przerwy siły sojusznicze będą jednak dalej prowadziły ataki na oddziały irackie, wykorzystując przede wszystkim uderzenia z powietrza; zmasowane naloty mają osłabić przeciwnika przed uderzeniem na Bagdad - usłyszał korespondent Reutera od  oficerów, którzy nie chcieli jednak ujawnić nazwisk.

Postanowiono ograniczyć użycie paliwa. Odczuwa się także braki żywności - przynajmniej w jednym amerykańskim oddziale na linii frontu obcięto racje żywnościowe.

"Niemal wyprzedziliśmy naszą logistykę" - powiedzieli Reuterowi oficerowie z oddziału USA znajdującego się na  najbardziej wysuniętym na północ odcinku natarcia w środkowym Iraku. Niektóre oddziały podeszły do Bagdadu na odległość ok. 80 km, jednocześnie są oddalone od Kuwejtu o prawie 500 km.

W kwaterze Centralnego Dowództwa (CentCom) sprzymierzonych w  Katarze, rzecznik sił brytyjskich podał, że alianci muszą przygotować się do następnej fazy walk, jednak odmówił potwierdzenia, że zarządzono formalną 4-6-dniową przerwę.

"Nie nazwałbym tego koniecznie przerwą" - powiedział kapitan Al Lockwood w telewizji Sky News.

W Waszyngtonie, rozmówca Reutera z Pentagonu, powiedział: "W  ogóle, nie zaistniało nic, co by sugerowało, że zamierzamy siedzieć tam cztery-sześć dni i nic nie robić". W piątek szef sztabu generalnego brytyjskiej armii, Mike Jackson, odrzucił sugestie, że kampania "ugrzęzła w jednym miejscu" po  kilku dniach szybkiego marszu z Kuwejtu od wybuchu wojny 20 marca.

Jednak Jackson mówił o potrzebie przerwy. Wyjaśnił, że wojska nie  mogą posuwać się nieustannie naprzód bez robienia postojów od  czasu do czasu, by się przegrupować czy  sprawdzić zapasy. Dodał, że nazywanie tej pauzy "ugrzęźnięciem" jest tendencyjne.

Komentarz eksperta wojskowego (Czytaj: Ściema Pentagonu?)

sg, pap