Z życia opozycji

Dodano:   /  Zmieniono: 
Mistrz Wrocławia w fechtunku krzesłem Marek Ignor, obrażony za targanie i zawieszanie jego członkostwa w Platformie Obywatelskiej, zrezygnował. Swe członkostwo zostawił więc Grzesiowi Schetynie i teraz ten ma dwa. Jedno może odstąpić.

Wrocławskie władze PO szukają szefa swego klubu radnych. Wymagania, jak na partię ascetów i liberałów przystało, wygórowane: nie zawieszone członkostwo, mocna głowa, umiejętność posługiwania się krzesłem i wieszakiem.

My tu sobie w Warszawce siedzimy, a w takim Tarnowie pięknie jest! W tym pięknym mieście obok katedry i starówki mają areszt, a w nim byłego senatora PSL Józefa Sz. i jego syna Jarosława Sz. Resztę nazwiska obcięto im za pranie brudnych pieniędzy, a było to prawdziwie chłopskie nazwisko. Jak to mawiają, kosy na Sztorc!

Tymczasem brat Józefa Sz. i stryj Jarosława Andrzej Sztorc, przewodniczący sejmiku małopolskiego, też ma kłopoty z prawem. Właśnie ruszył jego proces, w którym dyspozycyjny wobec reżimu wymiar sprawiedliwości oskarża go o wyłudzenie. Panie Kamilu (to do szefa "Faktów"), to też nie jest temat dla telewizji? Policzmy: trzy Sztorce, z czego dwa siedzą, jeden ma sprawę. Może by tak TVN zbadała, czym się zajmują panie Sztorcowe?

Tak na marginesie, to na przykładzie ludowych Sztorców widać, jak silne są więzy rodzinne u polityków PSL. No i jak polskie więziennictwo wzięło sobie do serca zasady polityki prorodzinnej i łączenia rodzin.

Czerwoni oskarżyli PO, że im kradnie pomysły na spoty atakujące Kaczorów. I piwo z lodówki.

Kto się czubi, ten się lubi, bo na Śląsku PO weszła w koalicję z czerwonymi. Niby to normalka, ale jednak część tamtejszych działaczy platformy uważa, że to obciach. Tymczasem niejaki Tomczykiewicz, szef tamtejszych ascetów i liberałów, obecnie poseł nie rozpoznawany nawet przez straż marszałkowską, jest z siebie zadowolony i ma chrapkę na fotel marszałka. Podobno już się ćwiczy w trudnej sztuce władania wieszakiem.

"Gazeta Wyborcza" ogłosiła, że pochodzą z Giecza. Cóż, zawsze uważaliśmy, że to prowincjusze, w czym nas utwierdzały kreacje Agnieszki Kublik.

Już wiemy, co interesuje Polaków. Otóż po naszej notce dotyczącej manier Jolanty Kwaśniewskiej dostaliśmy pokaźną stertę korespondencji. Troje z czytelników zapewniało nas, że pani Jola jest w porzo, bo lampkę z czerwonym winem można trzymać za czaszę. Hm, pozostaniemy, podobnie jak większość naszych czytelników, nie przekonani: wszystkie szanowane podręczniki winiarskie zabraniają tego (znaleźliśmy wprawdzie jeden, który ostatecznie zezwala na takie traktowanie burgunda), bo w ten sposób ogrzewa się trunek. A temperatura pokojowa czerwonego wina to 16-18 stopni, a nie 23 stopnie, jak Polacy mają w domu, a tym bardziej nie temperatura ciała. Nawet tak doskonałego jak ciało byłej prezydentowej. Ale nie kłóćmy się: bezy i rurki z kremem wsuwa bez zarzutu! I nawet nie myli ich z hot dogami.

Sprostowanko autentyczne: szef wszystkich szefów z "Poranku kojota" to nie Jerzy, ale Krzysztof Jarzyna, jak nas poprawili czytelnicy. Jeden z nich, nazywający się jak my dwaj razem, czyli Robert Zalewski, napisał: "z Jerzych Jarzynów znalazłem tylko prezesa klubu KS Mazowsze Płock, ale ani to Szczecin, ani KS Tęcza".


Fot: FORUM, A. Jagkelak, K. Pacuła
Więcej możesz przeczytać w 28/2007 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Spis treści tygodnika Wprost nr 28/2007 (1281)