Niedyskrecje parlamentarne

Niedyskrecje parlamentarne

Najgorętsza plotka tygodnia brzmi: Lech Wałęsa to człowiek niestały w politycznych sympatiach. Jego relacje z PO obfitowały w rozstania i powroty. Teraz jest faza powrotu. Plotka głosi, że w decyzji o ponownym nawiązaniu oficjalnej współpracy z partią Grzegorza Schetyny nie chodzi tylko o politykę, ale o problemy finansowe Fundacji „Instytut Lecha Wałęsy”. Wieść niesie, że poprzednie kierownictwo zadłużyło Fundację na 400 tys. zł, m.in. nie płaciło czynszu za wynajem willi Gabriela Narutowicza w Warszawie. A że Platforma ma sporo grosza, to może pomóc byłemu prezydentowi.

KIEDY LECH WAŁĘSA OGŁOSIŁ WSPÓŁPRACĘ Z PLATFORMĄ, stwierdził, że ta z KOD dobiegła końca. Według naszych informacji o jej zakończenie poprosił właśnie Schetyna. – Lech Wałęsa i Grzegorz Schetyna odbyli w Gdańsku poważną rozmowę, a jej efektem był odwrót Wałęsy od KOD – mówi nasz rozmówca. Ale że Lech Wałęsa dosyć często zmienia zdanie, to wciąż każdy scenariusz współpracy w opozycji z jego udziałem jest możliwy.

O TYM, ŻE GRUPKA POSŁÓW PLATFORMY OBYWATELSKIEJ CHCE WSTĄPIĆ DO NOWOCZESNEJ, SŁYCHAĆ OD DAWNA. W sejmowych kuluarach mówi się, że jednym z ochotników do zmiany partii jest Marcin Święcicki. Niestety na przeszkodzie jego planom stoi Ryszard Petru. – Święcicki przebiera nogami, a Petru go nie chce wpuścić, bo uważa, że polityk Platformy będzie dla partii obciążeniem – mówi nasz informator. I dorzuca: – Kilka miesięcy temu Święcicki miał się znaleźć w grupie Europejskich Demokratów. W końcu się nie zdecydował. Ale nadal w Platformie czuje się niechciany. PIS SZYKUJE SIĘ DO WALKI O SAMORZĄDY. Od nowego roku mają ruszyć zespoły, które przygotują partię do wyborów za dwa lata. Zespoły samorządowe będą się składały głównie z młodych posłów. Kryterium wieku nie jest tu przypadkowe, bo Jarosław Kaczyński chciał w ten sposób dowartościować młodsze pokolenie polityków. Poza tym ma bardzo dobre doświadczenia z ostatniej kampanii, a ta była robiona przez sztab młodych. Młodzi posłowie powinni jednak pamiętać, że łaska prezesa na pstrym koniu jeździ, o czym przekonali się: Marcin Mastalerek, Adam Hofman czy Mariusz Antoni Kamiński.

PLATFORMA TEŻ NIE ZASYPIA GRUSZEK W POPIELE, JEŻELI CHODZI O SAMORZĄDY. Od dłuższego czasu robi badania, który z potencjalnych kandydatów na prezydenta Warszawy zyskałby największe poparcie wyborców. Uporczywie wynika z nich, że najlepszym kandydatem do wyścigu prezydenckiego jest Rafał Trzaskowski. Nie podoba się to Andrzejowi Halickiemu, szefowi mazowieckiej PO, który sam ma chrapkę na stołek prezydenta Warszawy, ale badania dają mu na to mniejsze szanse. Z kolei Trzaskowski najchętniej pojechałby do Parlamentu Europejskiego i rozmawiał o konstytucji europejskiej, zamiast użerać się z problemami stolicy, ale może zostać zmuszony do walki o prezydenturę Warszawy. W ten sposób jedne badania mogą unieszczęśliwić dwie osoby.

WIEMY, OD CZEGO ZACZĘŁY SIĘ PROBLEMY EUROPOSŁA RYSZARDA CZARNECKIEGO W PIS, o których pisałyśmy w poprzednim tygodniu – otóż gdy wiosną tego roku pojawił się wakat w Europejskim Trybunale Obrachunkowym, wiceprzewodniczący PE postanowił go zająć. Pensja jest tam dwa razy wyższa niż w Parlamencie, choć trudno w to uwierzyć. Tyle że partia matka wytypowała na to stanowisko Janusza Wojciechowskiego, byłego prezesa NIK. Czarnecki mimo to miał robić podchody, żeby utrącić tę kandydaturę i – jak mówią ludzie życzliwi mu inaczej – robił to rękami europosłów PO. Cała historia dotarła do prezesa, który bardzo nie lubi, gdy ktoś z jego szeregów spiskuje z wrogiem przeciwko koledze z partii. W tej sytuacji utrata stanowiska wiceszefa PE to najniższy wymiar kary, jaki może go dotknąć.

JESZCZE JEDNA WIEŚĆ Z NOWOGRODZKIEJ – JAROSŁAW KACZYŃSKI po telewizyjnym wywiadzie wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego dla TVP miał uznać, że nic wielkiego się nie stało, a wicepremier zwyczajnie nie zachował politycznego refleksu.

Decyzją PiS Bogdan Borusewicz z PO będzie ponownie prowadził obrady Senatu. Za karę, bo w parlamencie powszechnie wiadomo, że nienawidzi tego robić

CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI WILKIEM. Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz z PO będzie ponownie prowadził obrady tej izby – poinformował w ubiegłym tygodniu marszałek Stanisław Karczewski z PiS. Odsunięcie Borusewicza było karą za to, że w październiku przerwał on obrady bez konsultacji z prezydium Senatu. W Senacie jednak powszechnie wiadomo, że Borusewicz nie znosił prowadzić obrad. Kara więc okazała się nagrodą. – Wicemarszałek wyglądał na niezwykle zadowolonego z tej sytuacji – mówi jeden z senatorów, dodając, że dobry humor Borusewicza był uderzający. Niestety Karczewski postanowi zakończyć karę i to przed Bożym Narodzeniem. Prawdopodobnie przyczynili się do tego koledzy wicemarszałkowie, którzy zgrzytali zębami, gdy musieli po nocach prowadzić obrady. WARSZAWA MOŻE STAĆ SIĘ WKRÓTCE DRUGIM NEAPOLEM.

Niestety nie ze względu na urodę architektury (to Goethe powiedział: „Zobaczyć Neapol i umrzeć”), tylko na problemy ze śmieciami. Od pierwszego stycznia wysypisko i kompostownia w Radiowie należące do Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, obsługujące głównie lewobrzeżną Warszawę, będą zamknięte. Decyzję wydał marszałek województwa mazowieckiego z PSL. Mógłby ją warunkowo cofnąć wojewoda albo minister środowiska, ale obaj są z PiS, więc raczej nie pójdą na rękę prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz z PO. Nie wiadomo, co z drugą firmą obsługującą stołeczne śmieci – jedni twierdzą, że nie dostała pozwolenia na wywóz śmieci, a inni, że decyzja jeszcze nie zapadła. Tak czy inaczej śmieciowy Armagedon jest coraz bliżej.

NASI ROZMÓWCY TWIERDZĄ, ŻE DECYZJA O ZAMKNIĘCIU WYSYPISKA W RADIOWIE była jak najbardziej słuszna, bo instalacja jest przestarzała, z wysypiska unosił się smród, który od lat gnębił mieszkańców okolicznych gmin, a poza tym – wbrew ustawie – nikt tam niczego nie sortował i nie odzyskiwał surowców wtórnych. W warszawskim samorządzie można też usłyszeć, że dla prezydent Warszawy śmieci będą znacznie większym problemem niż wszystkie decyzje reprywatyzacyjne razem wzięte. Być może marszałek Adam Struzik z PSL, który ma w sejmiku koalicję z PO, w imię dobrych stosunków z Platformą przymknąłby oko na mankamenty Radiowa, ale podobno ma prokuraturę na głowie, w związku z pozwoleniami na wywóz śmieci. A w takiej sytuacji konflikt z koalicjantem jest wyborem mniejszego zła.

Z KOALICJĄ W SEJMIKU MAZOWIECKIM ZWIĄZANA JEST KOLEJNA PLOTKA – podobno PSL-owcy mają serdecznie dość współpracy z PO i chętnie przerzuciliby się na dobrą zmianę, czyli na PiS. I PiS nie miałby nic przeciwko temu, ale nie życzy sobie Adama Struzika na stanowisku marszałka. A że klub radnych PSL jest złożony w stu procentach z ludzi Struzika, koalicja PO-PSL będzie trwać, choć odgłos zgrzytania zębami jest już tak głośny, że momentami zagłusza obrady sejmiku.

Okładka tygodnika WPROST: 50/2016
Więcej możesz przeczytać w 50/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

Czytaj także