Moje, twoje, nasze

Moje, twoje, nasze

Dodano:   /  Zmieniono: 1
W roku jest 365 dni, a co 4 lata nawet 366. Polska ma 312 679 km², a sama Warszawa 517 km². Doba liczy 24 godziny, ale tylko kilka z nich okazało się być idealne. 10 grudnia przed Pałacem Prezydenckim zgromadzili się Obywatele RP, czyli dokładnie tego dnia i w tym miejscu, w którym co miesiąc odbywają się spotkania w celu upamiętnienia katastrofy smoleńskiej. Nikt nawet nie mówi o przypadku. Lider Obywateli RP zapowiedział wprost: Zajmiemy Kaczyńskiemu krzyż.

Kuriozum zaistniałej sytuacji rozpoczyna się od powstania samego pomysłu. Manifestację zorganizowano „w celu zablokowania kolejnych obchodów upamiętniających katastrofę.” Błyskotliwa idea osób, które na co dzień spalają się w walce o demokrację, nieustannie podkreślając, jak bardzo im jej brakuje. Tak, to właśnie ci, którzy wykorzystali prawo wynikające z ustroju demokratycznego, zorganizowali się i kombinują teraz, jak tego samego prawa pozbawić innych. Genialne.

Na stronie akcji protestacyjnej organizatorzy napisali: "Niech tej miesięcznicy nie będzie! Niech Kaczyński zapłaci za profanowanie grobów i pamięci ofiar!" Moje pytanie: Czy Kaczyński sam obchodzi te miesięcznice? Nie. Co miesiąc przed Pałacem Prezydenckim pojawiają się setki osób, które wspólnie modlą się, wspominając tych, którzy zginęli 10 kwietnia. Realnie, jaki związek ma to z profanowaniem grobów i pamięci? Autor, w chaosie swoich myśli i niechęci do prezesa PiS, chciał zapewne odwołać się do odbywających się ekshumacji. Lecz, zważywszy na ostatnie doniesienia PAP, jakoby w grobie Piotra Nurowskiego pochowany był Mariusz Handzlik, radziłabym zachować powściągliwość, a ewentualną „zapłatę za profanowanie grobów” zasugerować zupełnie komuś innego.

Modlitwa. Od tego właściwie powinnam zacząć. Obywatele RP, nie musicie „zajmować Kaczyńskiemu” krzyża. Krzyż duży, widoczny, każdy znajdzie miejsce dla siebie. A jak modlitwa gorliwa, to i tak zostanie wysłuchana, nawet z końca Krakowskiego. Bo, rozumiem, że w takim celu chcą się znaleźć blisko niego? W przeciwnym razie może się okazać, że podejmowane działania to zwykłe mącenie w społeczeństwie.

To trochę jak w tym powiedzeniu, że uciekający złodziej najgłośniej krzyczy: łapać złodzieja! Dużo ostatnio takich krzykaczy, których intencje nie są do końca znane, a wszystko pod hasłem „wolnej i demokratycznej (ewentualnie uciśnionej przez obecną władzę) Polski”.

Na koniec jeszcze słowa Kaczyńskiego, który 10 grudnia powiedział: „Zmienimy prawo tak, by wszyscy mieli realne prawo do demonstracji, żeby nie wolno było ich zakłócać, bo tylko oszuści mogą twierdzić, że to ma coś wspólnego z demokracją.”

I demonstrują. Każdy sobie i każdy swoje. Tomasz Terlikowski zaprasza na Marsz dla Życia i Rodziny, a była premier Ewa Kopacz i wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska apelują do kobiet, by brały udział w Czarnym Proteście. Młodzież Wszechpolska zaprasza na „Marsz Niepodległości” a Tomasz Lis wzywa na TT „wszystkich demokratów i przeciwników PIS do wielkiej mobilizacji i organizacji 11 listopada marsza pół miliona ludzi”. Podobnie ma być 13 grudnia, w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. PiS zachęca do wspólnych obchodów, apelu pamięci i modlitwy za ofiary stanu wojennego. Przedstawiciele KOD „nie godząc się na niszczenie Polski” zapraszają do „protestów przeciwko aroganckiej wszechwładzy PiS”. Można? Można. Wszak wszystko jest dla ludzi. Tylko ludzie dla siebie jakby coraz mniej.

Czytaj także

 1
  • Kolega Ignacy IP
    Z jednej strony te miesięcznice to jakieś wynaturzenie bo w naszej tradycji to raczej rocznice obchodzimy czy jubileusze. Z drugiej strony co to komu przeszkadza że się co miesiąc ludzie w kościele modlą. Skąd takie niskie pobudki jak u dzieci w przedszkolu które pokłóciły się o zabawkę i teraz starają się tylko sobie dokuczyć. I nie jest to tylko domena dzisiejszej opozycji bo pamiętam jak PiS był w opozycji to też nie gardził podłymi zagrywkami jak gwizdy na pogrzebach czy kablowanie w Brukseli. Może to już taka nasza natura jak u Kargula i Pawlaka gdy jeden zaorał miedze o trzy palce to drugi z kosą go gonił. I można by się tylko z tego śmiać gdyby nie to że nie wszyscy podchodzą do tego z takim dystansem jak Ja. Już raz w nowej Polsce doszło do zabójstwa politycznego po nierozważnych wypowiedziach polityków typu "dożynanie watahy". A zdaje się że obecnie jedna ze stron wprost nie może się doczekać konfrontacji i nic nie miała by przeciw rozlewowi krwi.

    Czytaj także