Jesteśmy bardziej podzieleni niż przed wojną

Jesteśmy bardziej podzieleni niż przed wojną

Jan Olszewski, były premier, zdj. z 2007 roku
Jan Olszewski, były premier, zdj. z 2007 roku / Źródło: Newspix.pl / Michal Kolyga
Martwię się o obóz dobrej zmiany. Głębokich reform sądownictwa nie można robić bez wsparcia środowiska sędziowskiego, traktując je jako ludzi do wymiany – mówi Jan Olszewski, były premier.

Pochodzi pan z rodziny o tradycjach PPS-owskich. Czy w pańskiej rodzinie 11 listopada był szczególnym dniem?

W listopadzie 1918 r. mój ojciec jako członek polskiej straży kolejowej brał czynny udział w rozbrajaniu Niemców i konstytuowaniu polskiej władzy, więc rocznica tego wydarzenia była dla nas bardzo ważna. Pamiętam dobrze 20. rocznicę niepodległości obchodzoną w 1938 r., kiedy tato z rąk gen. Kazimierza Sosnkowskiego odbierał specjalne odznaczenie, a ja jako ośmioletni chłopak mogłem być na tej uroczystości.

Pana wujem był działacz PPS Stefan Okrzeja.

To był stryjeczny brat mojej mamy. W 1904 r. stworzył on w Warszawie pierwszą bojową ochronę dla demonstracji, wtedy jeszcze pokojowych, podejmowanych przez PPS. Gdy manifestację brutalnie zaatakowała carska policja i kozacy, członkowie organizacji podjęli decyzję, że nie dadzą się bezkarnie tłuc i zaczęli stawiać opór. Zdecydowali się na beznadziejną, ale jednak walkę. To był początek tworzenia organizacji bojowej. Wuj miał wtedy 18 lat, ale w środowisku młodych, świadomych robotników warszawskich cieszył się już pewnym autorytetem. Za swą działalność został stracony na stokach cytadeli. W naszej rodzinie się o tym pamiętało.

Okładka tygodnika WPROST: 45/2017
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 45/2017 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także