Macierewicz: raport nie zawiera błędów

Macierewicz: raport nie zawiera błędów

Autor ujawnionego w piątek raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych Antoni Macierewicz ocenił, że stworzony przez niego dokument nie zawiera błędów. Jego zdaniem, jedyny problem to "zbyt mała precyzja", jeżeli chodzi opisanie sprawy posła Samoobrony Andrzeja Grzesika.

Macierewicz, pytany w radiowej Trójce, czy można było w raporcie coś poprawić, odparł: "myślę, że nie". "Jedyny problem jest związany być może ze zbyt małą precyzją, która stała się powodem pretensji czy niezrozumienia ze strony posła Grzesika" - dodał.

Według raportu, działania b. wiceprezesa PKN Orlen Andrzeja Macenowicza, który był współpracownikiem WSI o pseudonimie "Parys", członka zarządu PKN Krzysztofa Kluzka, który deklarował współpracę z WSI i posła Samoobrony Andrzeja Grzesika, jako b. szefa sejmowej komisji ds. służb specjalnych, ułatwiały nielegalne działania WSI.

Grzesik zapowiedział w niedzielę, że "swojego dobrego imienia będzie dochodził przed polskim sądem". Grzesik poinformował, że pod koniec 2001 roku otrzymał certyfikat dostępu do informacji ściśle tajnych, wydany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Gdybym był agentem, nigdy w życiu takiego certyfikatu bym nie otrzymał" - mówił w niedzielę.

Jak tłumaczył Macierewicz, Grzesik nie jest na liście agenturalnej, "czy osób, które posądzałby o agenturalność".

"Jest problem zaniechania przekazania rzeczywiście bardzo ważnej informacji, jaką otrzymał - w dziwaczny sposób - od pana gen. Marka Dukaczewskiego (były szef WSI - PAP) - dwa tygodnie po posiedzeniu komisji ds. służb specjalnych i niestety nie został ten materiał przekazany komisji orlenowskiej" - wyjaśniał.

Macierewicz podkreślił, że daleki jest od zarzucania posłowi Samoobrony "świadomego działania". "Niepotrzebnie pan Grzesik przyjmuje do siebie zarzuty, które nie zostały postawione" - zaznaczył.

Macierewicz odpierał zarzuty osób, które zostały wymienione jako współpracownicy WSI o nieuwzględnienie w raporcie ich argumentów. "W raporcie znalazły się bardzo jasne stwierdzenia, przywołania ich słów (osób wymienionych), które przedłożyli komisji weryfikacyjnej, że zaprzeczają danym faktom" - mówił.

W tym kontekście podał przykład Andrzeja Grajewskiego. W raporcie napisano, że WSI chciały wykorzystać go do typowania nowych agentów. Według autorów raportu, Grajewski kwestionuje te informacje, twierdząc, że jego współpraca ograniczała się do roli konsultanta.

Pytany co w przypadku b. rzecznika TVP Jarosława J. Szczepańskiego, Macierewicz powiedział, że pokwitował on zapłatę za działalność operacyjną, którą miały być przekazane mapy, oraz podpisał zobowiązanie do utrzymania w tajemnicy kontaktów z WSI. "Ta sprawa jest zupełnie oczywista" - ocenił.

Według raportu, Szczepański, będąc zastępcą szefa TAI, informował WSI o planach zmian personalnych na zagranicznych placówkach TVP, a po odejściu z telewizji był też gotów do infiltracji m.in. "Rzeczpospolitej" lub "Wprost", bądź też "innej związanej z jego profesją instytucji". Szczepański zaprzecza informacjom. Według niego, mapy kupił na prośbę znajomego oficera WSI.

"Chcemy działać tutaj przy absolutnie otwartej kurtynie. Komisja weryfikacyjna - i to chcę od razu powiedzieć wszystkim, którzy chcieliby jakieś informacje komisji weryfikacyjnej przekazać - jest otwarta na każdą osobę, która może przyjść, przekazać informację, rozszerzyć naszą wiedzę. Wszystko będzie zgodne z prawdą przekazane opinii publicznej" - zapewnił Macierewicz.

Nie zgodził się też z zarzutami o stronniczość w wymienianiu odpowiedzialnych za nieprawidłowości WSI. Wśród polityków, którzy ponoszą odpowiedzialności za działalność służb w raporcie znaleźli się m.in. niemal wszyscy ministrowie obrony narodowej i szefowie WSI. W raporcie nie było nazwisk szefów MON Jana Parysa i Romualda Szeremietiewa, czy szefa WSI gen. Tadeusza Rusaka (gdy MON kierował Bronisław Komorowski).

Według Macierewicza, z gen. Rusakiem nie łączy go "jakaś szczególna przyjaźń polityczna, czy jakakolwiek inna". "Rusak to jedyny szef WSI do czasu ich rozwiązania, który podjął pewne działania w bardzo istotnych punktach" - mówił. Jego zdaniem formułowanie zarzutów wobec Parysa, "który raptem przez 60 dni kierował tymi służbami i w tym czasie zdołał odwołać postkomunistycznego szefa WSI i podjąć próbę oczyszczenia wojska", byłoby śmieszne.

Z kolei Bronisław Komorowski (PO, wiceszef MON w rządach: Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej, szef MON w latach 2000-2001) - jak mówił Macierewicz - odpowiadał za WSI również na początku lat 90. "To jest okres największego nasilenia działania przeciwko prawicy niepodległościowej ze strony WSI, najgorszych nadużyć ze strony tych służb" - powiedział.

pap, ss

Czytaj także

 0