Poczta

Poczta

Portret z obciętym uchem
Dziękuję za "Portret z obciętym uchem" (nr 31). Obawiam się jednak, że aluzja do mojej osoby i kojarzenie mnie z obrazem van Gogha mogły być dla wielu czytelników niezrozumiałe. Spieszę więc z krótkim objaśnieniem. W dyskusji o ujawnieniu majątków posłów - sam nie mając nic przeciwko temu - wyraziłem zrozumienie dla tych, którzy nie chcą publicznie pokazywać wszystkiego, co mają, by nie kusić złego, na przykład złodzieja. Przejaskrawiając, powiedziałem kilka słów o "vangoghach", co skwapliwie przekazały "Wiadomości". O zgrozo, wielu widzów zrozumiało, że mam obrazy tego wielkiego malarza. Bardzo bym chciał mieć... Żałuję, że nie mam i prawdopodobnie nigdy nie staną się one częścią mego, niestety, skromnego majątku. Zadowolić się muszę kolekcją figurek koni pracujących lub jak kto woli roboczych, dumny jednak z tego, że ozdobili mi je Czeczot, Mleczko i Skarżyński. Też wielcy artyści.

ANDRZEJ URBAŃCZYK
poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej

Wojna liguryjska
Po przeczytaniu "Wojny liguryjskiej" (nr 30) czytelnik może odnieść błędne wrażenie, że cały ruch antyglobalistyczny to wyłącznie zadymiarze i blockersi. Dopiero czytając uważnie i trochę między wierszami, można wysnuć wniosek, że stanowią oni zaledwie dwa procent wszystkich protestujących! Poza tym autor wyraźnie stara się przedstawić antyglobalistów jako ruch związany wyłącznie z partiami komunistycznymi. Zapomina o tym, że wiele protestujących organizacji bliskich jest partiom socjaldemokratycznym, zielonym, chłopskim, a nawet prawicowo-chrześcijańskim. Może dobrze byłoby jednak obiektywnie opisać różne grupy antyglobalistów i ich zadania (o tym jakoś mało w artykule) i w podobny sposób członków grupy G-8, ich decyzje, motywacje i poglądy. Wreszcie warto byłoby może się zająć metodami walki zarówno blockersów, jak i policji.

ŁUKASZ SZOPA
Berlin

Ucieczka mózgów
Należę do pokolenia nazwanego w "Gazecie Wyborczej" w przewrotny sposób "pokoleniem przegranym" (rocznik 1968). Kończąc studia w roku 1992, zostaliśmy rzuceni na głębokie wody kapita-lizmu. Zdolni koledzy i koleżanki stanęli przed poważnym dylematem: wyjazd czy emigracja wewnętrzna ("Ucieczka mózgów", nr 30)? Jak można wnioskować, czytając tekst "Łowcy rąk" (nr 30), zjawisko to będzie coraz powszechniejsze. Wróciłam ostatnio z międzynarodowej konferencji poświęconej naukom biomedycznym. Jedną piątą uczestników stanowili Hindusi, reprezentujący wcale nie Indie i Pakistan, lecz Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię, Niemcy i Holandię - kraje, które ich zatrudniły jako świetnie wykształconych specjalistów. Polacy jeszcze nie tak licznie występują w "obcych barwach", ale może się to zmienić. Może wrócą potem do Polski jako wybitni specjaliści ze swoimi grantami, zespołami, dźwigną nasze podupadające instytuty naukowe, ściągając pieniądze na badania. Tak zaczyna się już dziać w Czechach i na Węgrzech.

dr EWA STĘPIEŃ
Kraków
Okładka tygodnika WPROST: 32/2001
Więcej możesz przeczytać w 32/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także