Egzekutorzy

Egzekutorzy

Czy Ryszard Bogucki i Ryszard Niemczyk zastrzelili generała Marka Papałę?
Ryszard Bogucki może być zabójcą Marka Papały, byłego komendanta głównego policji - sugerują policjanci z Centralnego Biura Śledczego. - Mamy świadka, który twierdzi, że strzelał Ryszard Niemczyk, wspólnik Boguckiego - twierdzą warszawscy policjanci. Niemczyk jest dziś najbardziej poszukiwanym polskim przestępcą, a Bogucki - najpilniej strzeżonym więźniem III RP.

As polskiego biznesu
32-letni Ryszard Bogucki pochodzi z Katowic. Po maturze handlował walutą i nieruchomościami, a na przełomie lat 80. i 90. założył sieć kantorów i kupił kilka hoteli. Żył jak playboy: w pierwszych w Polsce klubach dla biznesmenów płacił najwyższe rachunki, jeździł ekskluzywnym ferrari, bywał w agencjach towarzyskich, sponsorował konkursy piękności. Kiedy miał 23 lata, został uznany za biznesmena roku. Za "szczególne zasługi dla gospodarki i prężne wejście w branżę hotelarską" przyznano mu prestiżową nagrodę Srebrnego Asa Polskiego Biznesu.
Człowiekiem, który wprowadził Boguckiego w świat wielkiego biznesu, był śląski przedsiębiorca Grzegorz Szymanek (trzy lata temu na Słowacji znaleziono jego zwłoki - uprowadzono go dla okupu i zamordowano strzałem w głowę). Szymanek wyłudzał z banków wysokie kredyty (z samego BGŻ - około 20 mln zł). Bogucki był jego pomagierem i uczniem. Szybko nauczył się od niego złodziejskich sztuczek. - Pod szyldem Przedsiębiorstwa Handlowo-Usługowego High Life otworzył salon samochodowy - mówi detektyw Krzysztof Rutkowski.
- Właściciel niemieckiej firmy Auto Becker wypożyczył mu na wystawę 21 ekskluzywnych samochodów. Były to mercedesy klasy S, porsche, jaguary, BMW, audi i rolls-royce’y. Bogucki okradł Beckera. Część limuzyn sprzedał, część oddał Szymankowi, u którego miał dług, inne ukrył w "dziupli" na terenie PGR w Olkuszu.

Pasowanie na gangstera
Bogucki podrabiał dokumenty, fałszował czeki, wyłudzał pieniądze z banków pod zastaw sprzedanych wcześniej kamienic (przyczynił się m.in. do upadku Banku Spółdzielczego w Piekarach Śląskich). Okradał nawet swoich znajomych i członków rodziny, m.in. konkubenta matki, który przez niego stracił dom i mercedesa. "Dobrze zapowiadającym się" biznesmenem zainteresowały się UOP, policja i katowicka prokuratura. W grudniu 1993 r. Bogucki trafił do aresztu, ale po trzech miesiącach go zwolniono - po wpłaceniu kaucji - 500 mln starych złotych. Gdy w 1994 r. do katowickiego sądu trafił akt oskarżenia, okazało się, że dokonane przez niego wyłudzenia szacuje się na ponad 7 mln zł. Pod koniec procesu Bogucki zniknął bez śladu. W czerwcu 1997 r. proces zawieszono, a za oszustem rozesłano listy gończe. W tym czasie Ryszard Bogucki stał się pełnokrwistym gangsterem.
Schronienie znalazł w Gdańsku u Nikodema Skotarczaka, pseudonim Nikoś. W krótkim czasie stał się jego prawą ręką, pilnował interesów w należącym do Nikosia komisie w Bytomiu, gdzie sprzedawano kradzione samochody. Podczas podróży po kraju Bogucki poznał w Bielsku-Białej Ryszarda Niemczyka, 23-letniego wówczas osiłka. Niemczyk, absolwent ogólniaka pochodzący z dobrze sytuowanej rodziny rzemieślniczej, prowadził agencję towarzyską Sekret. Znany był głównie z napadów na konwoje bankowe. Mówiono o nim "rzeźnik" (pseudonim zawdzięczał profesji swojego ojca). - Niemczyk zaczynał przestępczą karierę od rozbojów. W drugiej połowie lat 90. zorganizował grupę przestępczą o charakterze zbrojnym. Już nie biegał z bronią po ulicach. Wyznaczał ludzi do konkretnych zadań, kierował nimi. Wkrótce w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej rozpocznie się proces kilkunastu jego "żołnierzy", oskarżonych m.in. o porwania dla okupu i napady z bronią w ręku - mówi prokurator Leszek Goławski z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Rezydent "Pruszkowa"
Niemczyk imponował Boguckiemu bezwzględnością. Był idealnym kandydatem na ochroniarza i - po zabójstwie Nikosia w marcu 1998 r. - na partnera w przestępczych interesach. Bogucki i Niemczyk zbierali haracze na Podbeskidziu, okradali i porywali dawnych kolegów z biznesu, za których żądali po kilkaset tysięcy dolarów okupu (biznesmen Dariusz S. odzyskał wolność, kiedy rodzina wpłaciła 600 tys. zł).
- Po śmierci Nikosia Bogucki i Niemczyk koniecznie chcieli dla nas pracować - opowiada żołnierz "Pruszkowa". Masa (dziś świadek koronny) poznał Boguckiego z Leszkiem Danielakiem, pseudonim Wańka. Bogucki dostał od Wańki pełnomocnictwa i podbijał dla "Pruszkowa" rynek na Pomorzu Zachodnim. To było ważne zadanie, bo w Szczecinie aresztowano Oczkę, który dotychczas wszystko nadzorował. Mało brakowało, a misja na Pomorzu źle by się dla Boguckiego skończyła. Niejaki Pastor, rzezimieszek ze Szczecina, dopadł go, obił i związanego wrzucił do komórki. W ostatniej chwili Warszawa upomniała się o swojego rezydenta.
W 1999 r. Bogucki brał udział w uprowadzeniu współwłaściciela wesołego miasteczka z Chorzowa. Człowiek ten zapłacił okup, ale poskarżył się swojemu znajomemu Simonowi, szefowi śląskiej mafii. Ten nakazał Boguckiemu oddać wyłudzone pieniądze. - Upokorzył go, dlatego Bogucki się zemścił. Wkrótce śląskiego bossa zastrzelono przed jego restauracją Zielone Oczko w Katowicach - opowiada Krzysztof Rutkowski.
- W Katowicach było głośno, że Simon publicznie spoliczkował Boguckiego, a potem interweniował u szefów "Pruszkowa". Bogucki był już wtedy nietykalny. Opiekę nad nim roztoczyli Mirosław Danielak, ps. Malizna, i Janusz Prasol. To oni pozwolili mu na kolejne uprowadzenia biznesmenów i zabicie Simona - twierdzi przestępca związany z gangiem. Bogucki do końca pracował dla "starych pruszkowskich" (kilkuosobowego zarządu gangu). Na ich zlecenie w grudniu 1999 r. zabił szefa "Pruszkowa" Andrzeja Kolikowskiego, ps. Pershing. Katowicka policja i prokuratura ustaliły, że w zabójstwie Pershinga pomagał Boguckiemu Ryszard Niemczyk.

Uciekinier
Niemczyk trafił do aresztu, ale nie za zabójstwo Pershinga. W styczniu 2000 r. umieszczono go w zakładzie karnym w Cieszynie - m.in. pod zarzutem napadu na konwój Prosper-Banku, z którego zrabowano 600 tys. zł, oraz uprowadzenie biznesmena z Bielska-Białej. W lipcu przeniesiono go do więzienia w Wadowicach, a kilka tygodni później postawiono zarzut zabójstwa Pershinga. 29 października 2000 r. Niemczyk uciekł z więzienia. Ucieczkę zaplanował Ryszard Bogucki. Strażnicy więzienni nawet nie obserwowali spacerującego więźnia. - Naruszono nie tylko procedury związane z nadzorowaniem, ale również z organizacją spacerów dla niebezpiecznych więźniów - przypomina Wojciech Knap, rzecznik prasowy Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Pracę stracił dotychczasowy naczelnik więzienia Mieczysław Fortuna. Podczas policyjnego pościgu (obława z udziałem 300 funkcjonariuszy i helikoptera pochłonęła ponad pół miliona złotych) w lesie koło Zawoi odkryto ciało mężczyzny ze zmasakrowaną twarzą. Sugerowano, że mógł to być Niemczyk, ale odciski palców denata wykluczyły tę wersję. Od tamtej pory nikt nie wie, gdzie jest uciekinier.
Gdyby Niemczyk rzeczywiście maczał palce w zabójstwie generała Papały, to jego ucieczka stałaby się zrozumiała. Zleceniodawcy postaraliby się bowiem o to, by wynagrodzić mu dobrze wykonaną robotę. W jednym ze śledztw pojawił się świadek - bandyta z Katowic - który rzekomo słyszał od Niemczyka i Boguckiego, że to oni przyjęli i wykonali zlecenie zabójstwa byłego szefa policji. Taka wersja pokrywałaby się z operacyjnymi ustaleniami. Bogucki i Niemczyk mogliby to zrobić, bo strzelali już do największych bossów. Mimo zapewnień policjantów, że mają dowody przeciwko Boguckiemu i Niemczykowi, żaden z nich nie jest objęty śledztwem w tej sprawie. Potwierdził nam to prokurator Artur Kassyk, szef Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Alimenciarz
Ryszard Bogucki, ścigany od września ubiegłego roku międzynarodowym listem gończym, ukrywał się w Niemczech, potem we Włoszech i Meksyku. Na jego ślad wpadli niemieccy wywiadowcy i Centralne Biuro Śledcze. Zatrzymano go w styczniu tego roku w Cancún. Samolot z Boguckim na pokładzie wylądował na Okęciu trzy dni po wydarzeniach w Cancún. Kompania antyterrorystyczna eskortowała gangstera do aresztu w Katowicach. Bogucki trafił na oddział dla niebezpiecznych przestępców. Jest najpilniej strzeżonym w Polsce "alimenciarzem" - prokuratura zarzuciła mu nie tylko zabójstwo szefa polskiej mafii, ale też notoryczne uchylanie się od płacenia alimentów na dwójkę dzieci, które urodziła mu była miss Polonia.
Okładka tygodnika WPROST: 38/2001
Więcej możesz przeczytać w 38/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 1
  • marek IP
    dobry gosciu