Atom bin Ladena

Dodano:   /  Zmieniono: 
Terroryści z al Kaidy mogą dysponować bronią jądrową
Wąglik wcale nie jest najgroźniejszą bronią ludzi Osamy bin Ladena. Al Kaida zdobyła już komponenty do budowy ładunków nuklearnych - do takiego wniosku dochodzą zachodnie służby specjalne, analizując sytuację w armii i przemyśle zbrojeniowym na obszarze posowieckim. W krajach byłego ZSRR nadal jest 950 miejsc, gdzie przechowuje się (albo do niedawna to robiono) wzbogacony uran i pluton. Głównym zabezpieczeniem wielu magazynów jest siatka, chronią je zaś źle opłacane straże. Nic dziwnego, że włamania do tych obiektów to plaga. Wywiad amerykański donosi, że z bazy w Komsomolcu wykradziono 28 głowic jądrowych. Najprawdopodobniej rabunku dokonano na zlecenie organizacji powiązanych z siatką bin Ladena. Dziennikarze izraelskiej gazety "Jerusalem Report" twierdzą z kolei, że członkowie Bazy za 30 mln dolarów i dwie tony afgańskiej heroiny nabyli kilka walizek atomowych.

Dziurawy arsenał
- Terroryści najprawdopodobniej dysponują już gotowym ładunkiem jądrowym. Na pewno mają pluton i uran. Prawie wszystkie te materiały pochodzą z terenów byłego Związku Radzieckiego - mówi wysoki oficer Wojskowych Służb Informacyjnych. Generał Aleksander Lebiedź twierdzi, że z baz radzieckich zginęło co najmniej 40 atomowych bomb walizkowych.
Pod koniec lat 70. w Związku Radzieckim w przemyśle jądrowym pracowało około miliona osób. Po rozpadzie imperium sowieckiego także ta branża podupadła. Wykorzystując tę sytuację, terroryści podjęli próby zakupu broni nuklearnej. Starania bin Ladena były tak intensywne, że pod koniec 1998 r. - po zamachach na ambasady USA w Kenii i Tanzanii - Sąd Federalny w Nowym Jorku oskarżył go o przygotowywanie ataków jądrowych. Osama bin Laden nie zaprzeczył, że próbował zdobyć broń atomową. Stwierdził, że "spełnia tylko swój obowiązek".
Magazyn "Jane’s Intelligence Review", uważany za najpoważniejszy periodyk poświęcony problemom wywiadu, podał, że doniesienia o próbach przejęcia materiałów rozszczepialnych przez terrorystów nasiliły się latem 1994 r. Gdy partyzanci czeczeńscy zdobyli bazę jądrową Bamut, wśród zachodnich służb wywiadowczych, polityków i wojskowych zapanowała konsternacja. Nie wiedziano o istnieniu tej bazy. Na dalsze nowiny nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciele rządu Niemiec poinformowali, że w latach 1994-1996 Iran kupił na Zakaukaziu kilka gotowych ładunków, m.in. walizki atomowe skradzione najprawdopodobniej przez Czeczenów z Bamutu. Z danych niemieckiego wywiadu BND wynika też, że Czeczeni, którzy zrabowali tę broń, utrzymują kontakty z organizacją Osamy bin Ladena. Ostatnio FBI przeanalizowało poprzedzające zamach na WTC transakcje finansowe dokonane przez terrorystów. 11 października ujawniono, że ich ślady prowadziły m.in. do Iranu i Uzbekistanu.

Irański ślad
Iran od dawna ma opinię głównego sponsora międzynarodowego terroryzmu. Zachodnie służby wywiadowcze donoszą, że na ten cel przeznaczał on w ostatnich latach - a może robi to nadal - około 100 mln dolarów rocznie! Iran intensywnie rozwija bazę służącą do produkcji broni nuklearnej, choć rząd w Teheranie twierdzi, że prace nad programem jądrowym mają "charakter cywilny". Główny wojskowy ośrodek badań jądrowych powstał w 1987 r. w Amirabadzie dzięki współpracy z Argentyną. Kilka lat później Chińczycy zbudowali w Isfahanie drugi duży irański ośrodek jądrowy. Umowę sygnowało Ministerstwo Obrony.
W ostatnich latach Iran ściślej współpracuje z Rosją; w 1995 r. kupił reaktory jądrowe. Iran zorganizował na terenie Wspólnoty Niepodległych Państw zakrojoną na szeroką skalę akcję pozyskiwania specjalistów w dziedzinie produkcji broni atomowej. Rekrutacja odbyła się jawnie; bez trudu pozyskano wielu naukowców. Zaoferowano im roczne wynagrodzenie w wysokości 100-300 tys. dolarów.
W 1995 r. zainicjowano operację wywiadowczą, której celem było zdobycie we WNP ładunków jądrowych. Wywiad niemiecki twierdzi, że akcja zakończyła się sukcesem. Wśród sprowadzonej do Iranu w latach 1994-1996 broni przeważały pociski artyleryjskie kalibru 152 mm. Niemcy byli początkowo zaskoczeni, ponieważ tych pocisków nie da się zainstalować w irańskich rakietach. Służby specjalne przyjęły więc hipotezę, że Iran kupił ładunki dla "podwykonawców", terrorystów, którzy byliby gotowi zrealizować największe marzenie ajatollahów - zniszczyć Izrael. Pocisk kalibru 152 mm mieści się w torbie. Bez problemu można go przemycić na przykład na lotnisko.

Wyciek nie kontrolowany
Od początku lat 90. niepokojąco rośnie liczba prób przemytu broni atomowej, a także uranu i plutonu. Siergiej Nowikow, zastępca dyrektora północno-zachodniego okręgu Federalnego Nadzoru Bezpieczeństwa Nuklearnego Rosji, przyznał, że kradzieże materiałów rozszczepialnych zdarzają się w Rosji dość często. W 1990 r. kontrwywiad RFN ujawnił cztery wypadki przemytu materiałów radioaktywnych z krajów byłego ZSRR. Rok później podjęto 41 podobnych prób. W 1992 r. z Komsomolska na Amurze zniknęło 28 głowic atomowych. Nieoficjalnie wiadomo, że zakupili je obywatele państw arabskich. W 1994 r. odnotowano 182 próby nielegalnego wywozu uranu i plutonu.
W marcu 1995 r. amerykańscy agenci specjalni wszczęli w Miami tajne śledztwo w sprawie udziału wysokich urzędników rosyjskich, bułgarskich i litewskich w handlu bronią jądrową. Dostarczono pierwszych wiarygodnych dowodów szmuglowania do USA broni atomowej. Amerykańscy agenci nagrywali rozmowy Rosjanina Aleksandra Darczijewa i obywatela Litwy Aleksandra Pogribewskiego, którzy proponowali rosyjskiej mafii przewiezienie do krajów byłego ZSRR luksusowych aut skradzionych na Florydzie. Nieoczekiwanie obaj panowie złożyli mafiosom propozycję kupna rosyjskiej broni. Agenci zorganizowali tzw. zakup kontrolowany. Pogribewski zaoferował "małą broń nuklearną"; założono firmę Phoenix International, która miała kupić 40 pocisków jądrowych. Po dwóch latach obaj handlarze zostali aresztowani. W Waszyngtonie naciskano wówczas, by sprawę zakończyć. Nikt nie chciał oskarżać wysokich urzędników rosyjskich o handel bronią masowego rażenia. Waszyngton stwierdził, że agenci nie mają pozwolenia na udział w tajnych operacjach bez upoważnienia CIA. Śledztwo zostało utajnione.

Więcej możesz przeczytać w 44/2001 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.