Lwowska Rada Obwodowa głosowała nad ustanowieniem 2027 roku rokiem UPA, Romana Szuchewycza i Ołżycza. Dwie pierwsze propozycje uzyskały po 54 głosy spośród 84 deputowanych, natomiast projekt dotyczący Ołżycza poparło 49 radnych.
Polska oburzona uchwałą Lwowa o UPA
Pomysł wywołał w Polsce falę oburzenia. – To jest karygodna decyzja, która powinna być jak najszybciej cofnięta. Cieszę się, że administracja Wołodymyra Zełenskiego włączyła się tą sprawę i chce przymusić władzę Lwowa do rezygnacji z tego pomysłu. W Ukrainie trwa wojna, Polska mocno wspiera Ukrainę a oni robią takie rzeczy. Czy to jest jakaś prowokacja rosyjska i czy ktoś się dał podpuścić Putinowi? Tego nie wiem, ale to powinno być jak najszybciej wycofane. Żadnej gloryfikacji UPA, na to nigdy zgody naszego państwa nie będzie – mówił na łamach „Wprost” Tomasz Trela z Lewicy.
Jak informowało Radio Swoboda, 27 października, pełniący obowiązki przewodniczącego Lwowskiej Rady Obwodowej Jurij Chołod nie podpisał uchwały. Miał na to pięć dni, jednak termin upłynął, a dokument nie został opublikowany. Na stronie internetowej rady nie zamieszczono również wyników głosowania.
To opóźnienie miało mieć związek z napięciami w relacjach z Polską. Przemyśl jednogłośnie zawiesił współpracę partnerską ze Lwowem a województwo lubelskie całkowicie ją zerwało.
– Uchwała nie została podpisana, czyli jej nie ma. Choć jest to sprzeczne z ustawą o samorządzie lokalnym. Mimo wszystko należałoby zwołać nadzwyczajne posiedzenie rady i przyjąć nową uchwałę. Trzeba się naradzić – powiedział radny Stepan Buniak Radiu Swoboda.
Zwrot ws. uchwały Lwowa o UPA
29 października szef władz obwodu lwowskiego Maksym Kozycki potwierdził, że uchwała dotycząca ustanowienia 2027 roku rokiem UPA nie została podpisana i nie obowiązuje.
Była to reakcja na pismo, którego autorem był Wojciech Saługa, marszałek województwa śląskiego. „Takie decyzje dzielą Polskę i Ukrainę i cieszą Rosję. W czasie trwającej wojny, kiedy mieszkańcy naszego regionu otworzyli drzwi dla Ukraińców uciekających przed wojną, proponuje się tak skandaliczną inicjatywę. Wierzę, że strona ukraińska na dobre wycofała się z tej propozycji, a nasze relacje wciąż budowane będą na obustronnym szacunku i zrozumieniu” – napisał polityk.
W odpowiedzi Maksym Kozycki podkreślił, że „jest przekonany, że decyzje organów władzy na wszystkich szczeblach powinny uwzględniać interesy polityki zagranicznej Ukrainy oraz dobrosąsiedzkie stosunki z Polską”.
Szef Lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej zwrócił również uwagę na delikatny charakter sporów dotyczących historii obu narodów. Jak zaznaczył, „rozmowy na ten temat powinny odbywać się z poszanowaniem drugiej strony, otwartością i gotowością do osiągnięcia porozumienia”.
Maksym Kozycki przypomniał ponadto o długoletniej współpracy z województwem śląskim i podziękował za pomoc udzielaną Ukrainie.
Czytaj też:
Lwów ogłosił rok UPA i Szuchewycza. Tak mieszkańcy odpowiadają na krytykę z Polski Czytaj też:
Awantura po decyzji władz Lwowa. „Uderzenie w twarz Polaków”
