Królowie nauki

Królowie nauki

Frustra vivit qui nemini prodest - próżno żyje, kto nie jest użyteczny - mawia prof. Stanisław Konturek, fizjolog z Collegium Medicum w Krakowie, który codziennie rozpoczyna pracę w nocy, zwykle między godziną drugą a trzecią
Ranking polskich uczonych 
Podobnie intensywnie pracuje prof. Ryszard Gryglewski z tej samej uczelni, który jest najczęściej cytowanym na świecie polskim naukowcem zajmującym się biomedycyną. W fizyce prym wiedzie pod tym względem prof. David Shugar, w chemii - prof. Jacek Klinowski, a w matematyce, astronomii i naukach technicznych - prof. Zenon Mróz z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki - wynika z pierwszego w polskiej prasie rankingu naukowców, przygotowanego przez prof. Andrzeja Pilca z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.
Dr Jan Kozłowski z Komitetu Badań Naukowych, autor jednego z poprzednich rankingów cytowań polskich naukowców, uważa, że lista utworzona przez prof. Pilca jest pełniejsza niż inne zestawienia tego rodzaju. Obejmuje okres o 15 lat dłuższy niż wcześniejsze rankingi (lata 1965-2001), poza tym uwzględnia publikacje polskich naukowców bez względu na to, czy powstawały one w kraju, czy za granicą.
Blisko Nobla
Pasją prof. Ryszarda Gryglewskiego (16 082 cytowań) są badania śródbłonka. Jest to bardzo cienka warstwa komórek wyściełająca wszystkie naczynia krwionośne. Gdy na śródbłonku osadzą się płytki krwi, może dojść do zawału lub udaru mózgu. Ponad dwadzieścia lat temu prof. John Vane i prof. Gryglewski odkryli wspólnie, że w wypadku takiego zagrożenia śródbłonek wytwarza substancję, która rozbija
powstającą w naczyniach krwionośnych zaporę. Nazwano ją prostacykliną. Vane w 1982 r. otrzymał za to odkrycie Nagrodę Nobla. W 1980 r. znaleziono jeszcze inną substancję współdziałającą z prostacykliną - tlenek azotu. Działa on nie tylko przeciwzakrzepowo, ale również zwiększa przepływ krwi przez tkanki. Profesor Gryglewski tropi jego tajemnice, poszukując leków przeciwmiażdżycowych. Dzięki tym badaniom w medycynie powstaje nowa dziedzina - farmakologia śródbłonka. Prof. Stanisław Konturek (prawie 15 tys. cytowań) badał m.in. przyczynę powstawania wrzodów żołądka. Wcześniej upatrywano jej przede wszystkim w stresach i niewłaściwej diecie. Profesor Konturek, idąc w ślady Robina Warrena i Barry’ego Marshalla, słynnych lekarzy z Australii, wystąpił zdecydowanie przeciw tej hipotezie. To bakteria Helicobacter pylori wywołuje wrzody - twierdził Konturek wbrew sceptycznemu stanowisku gastroenterologów. Dziś lekarze przyznają, że około 90 proc. wrzodów przewodu pokarmowego jest wywoływanych właśnie przez Helicobacter pylori, która niszczy ochronną błonę śluzową żołądka. Profesor Konturek wykazał, że te zaburzenia mogą prowadzić do rozwoju choroby nowotworowej. International Cancer Society uznało Helicobacter pylori za najgroźniejszy czynnik rakotwórczy żołądka. Stanisław Konturek wraz ze swoim zespołem opracował test wykrywający obecność bakterii, a także terapię antybiotykową, która pozwala w ciągu tygodnia pozbyć się drobnoustroju. Każdy z pięciu profesorów pracujących w grupie Konturka znajduje się na wysokiej pozycji w rankingu cytowań prac naukowych.




Elita na eksport
Niemal wszyscy najlepsi polscy badacze są ściśle związani z placówkami zagranicznymi, zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Dotyczy to także najlepszych fizyków i chemików. Prof. Witold Nazarewicz (7345 cytowań) jest dyrektorem naukowym Laboratorium Ciężkich Jonów w Oak Ridge National Laboratory na Uniwersytecie Tennessee, a równocześnie pracownikiem Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Bada strukturę szczególnych jąder atomowych, zwanych egzotycznymi. Powstają one w zderzeniach jąder niestabilnych, promieniotwórczych. Zwykłe pierwiastki istniejące na Ziemi to tzw. dolina stabilności. Ich wiek jest niemal równy wiekowi wszechświata. Nie rozpadają się samowolnie i niespodziewanie. Inne, egzotyczne, nietrwałe, są odkrywane w eksplodujących gwiazdach supernowych, w gigantycznych wybuchach promieniowania X. Ich badanie może pomóc w zrozumieniu, skąd się w ogóle wzięły pierwiastki we wszechświecie.
Prof. Jacek Klinowski (7374 cytowania) pracuje na Uniwersytecie Cambridge w Wielkiej Brytanii oraz na Wydziale Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stosuje w swoich badaniach metodę rezonansu magnetycznego, czyli prześwietlania falami radiowymi obiektów znajdujących się w bardzo silnym polu magnetycznym. Celem jego działania nie jest - jak w medycynie - uzyskiwanie obrazów ludzkiego ciała, lecz zaglądanie do wnętrza ciał stałych - minerałów, szkła, drewna, kości. Profesor Klinowski tworzy m.in. sita molekularne mające pory i kanaliki o dokładnie określonej wielkości. Po co? Żeby rozróżnić mniejsze i większe cząsteczki - na przykład benzyny. Cząsteczki benzyny składają się z 5-10 atomów węgla. Za pomocą sit molekularnych z ropy naftowej można odizolować na przykład to, co potrzebne do produkcji benzyny. Jeśli dzięki temu z ropy uda się otrzymać jedną tysięczną benzyny więcej, zyski producentów gigantycznie wzrosną.
Planety Paczyńskiego
Kilka miesięcy temu prof. Bohdan Paczyński, astrofizyk od 20 lat pracujący na Uniwersytecie Princeton w USA (nie uwzględniono go w rankingu, bo nie pracuje w Polsce), powiedział w rozmowie z dziennikarzem "Wprost": "Dziś w Polsce można z powodzeniem uprawiać astronomię na najwyższym światowym poziomie. Polski projekt OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment) jest w tej chwili najlepszy na świecie nie dlatego, że Amerykanie nie próbowali zrobić tego samego. Próbowali, ale musieli zastopować. A polscy astronomowie poszli szybko do przodu". Tak szybko, że w lutym światowe agencje doniosły: "Polska grupa astronomów pracujących w ramach projektu OGLE poinformowała o odkryciu 46 obiektów, które mogą być planetami pozasłonecznymi". Do poszukiwań tych obiektów użyto tzw. metody mikrosoczewkowania grawitacyjnego, wymyślonej przez prof. Paczyńskiego. Jego prace były cytowane na świecie ponad 13 tys. razy.
W pierwszej dziesiątce najczęściej cytowanych polskich naukowców zajmujących się matematyką, astronomią i naukami technicznymi znalazło się sześciu warszawskich astronomów. W następnej dziesiątce jest jeszcze pięciu. Większość pracuje wspólnie z prof. Paczyńskim. O tym znakomitym uczonym mówił wiele lat temu prof. Subrahmanyan Chandrasekhar, laureat Nagrody Nobla, że "jest najlepszym w swojej dziedzinie po obu stronach Atlantyku".
Mróz dla Forda
Prof. David Shugar (ponad 8 tys. cytowań), założyciel i pracownik Katedry Biofizyki Instytutu Fizyki Doświadczalnej w Warszawie, otwiera ranking fizyków. Na osiem jego prac powoływano się częściej niż sto razy - to właściwie światowa klasyka. Profesor Shugar znalazł się też na czwartym miejscu na liście biologów - jako pracownik Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. - Może dlatego, że jestem biofizykiem. Zajmuję się mechanizmem mutagenezy, czyli spontanicznymi, prowadzącymi m.in. do powstawania nowotworów mutacjami komórek, powodowanymi przez promieniowanie radioaktywne i ultrafioletowe - mówi Shugar. - Pracuję też nad środkami przeciw wirusom, na przykład przeciw Herpes virus, wirusom żółtaczki C, wirusom wywołującym choroby układu nerwowego. Współpracuję z placówkami w USA, Kanadzie, Belgii, Szwecji, Danii i we Włoszech.
Do liderów nauki należy prof. Zenon Mróz (2535 cytowań) z Instytutu Podstawowych Problemów Techniki. Jego koncepcje matematycznego opisu procesów deformacji materiałów wykorzystywane są przez światowe firmy motoryzacyjne - takie jak Ford czy GM - do obliczeń zmęczenia elementów samochodów. Korzysta się z nich również przy projektowaniu reaktorów atomowych, wież wiertniczych czy konstrukcji narażonych na wstrząsy sejsmiczne.
- Także firmy komputerowe opracowują systemy obliczeń numerycznych, wykorzystując moje modele deformacji materiałów. Byłbym milionerem, gdybym je sprzedawał - przyznaje prof. Mróz. - Niestety, ludzie, z którymi pracowałem, wyjechali do Stanów Zjednoczonych, Francji lub Kanady albo zaczęli pracować w lepiej płatnych zawodach. Zespół się rozpadł. W rezultacie komercyjne systemy obliczeń numerycznych kupujemy za granicą, choć moglibyśmy robić je sami. Obecnie jestem kierownikiem Centrum Doskonałości w ramach grantu Komisji Europejskiej, a także konsultantem znanej amerykańskiej firmy Mechanical Testing System. Mam stypendium tej firmy na Uniwersytecie Minnesota i tamtejsze kontakty są dla mnie inspiracją - mówi prof. Mróz.
Badania przeprowadzone w zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych wykazały, że średni czas pracy naukowca wynosi tam 57 godzin tygodniowo. A w Polsce? Nikt nie odważył się policzyć.








Jak powstał ranking

ANDRZEJ PILC
Instytut Farmakologii
PAN w Krakowie

Analizę liczby cytowań publikacji polskich naukowców z dziedzin przyrodniczo-matematycznych przeprowadziłem na podstawie amerykańskiej bazy danych Science Citation Index za lata 1965-2001. Aby znaleźć się na tej liście, uczony musi być cytowany co najmniej tysiąc razy. Musi się poza tym legitymować choć jedną publikacją, na którą inni powoływali się przynajmniej sto razy. W Polsce jest 241 takich naukowców - 95 fizyków, 69 badaczy w dziedzinie biologii i medycyny, 58 chemików i 20 uczonych reprezentujących astronomię, matematykę i nauki techniczne (pełna lista ukaże się w czasopiśmie "Zagadnienia Naukoznawstwa" i w serwisie Wprost Online). Łącznie opublikowali oni 917 prac cytowanych ponad sto razy. Przyjmując, że polscy uczeni w ostatnich 35 latach wydali około
200 tys. publikacji, około 0,5 proc. wszystkich prac wymieniono ponad sto razy. Są to dane pocieszające - wskazują bowiem, że to, co w naszej nauce najbardziej wartościowe, nie odbiega od średnich światowych. W Polsce zbyt często dobrych i kiepskich naukowców sprowadza się do wspólnego mianownika. W takich warunkach nawet zatrudnienie Einsteina w polskiej placówce badawczej byłoby bezcelowe. Jego dokonaniami, zgodnie z zasadami klasyfikacji przyjętymi przez Komitet Badań Naukowych, obdzielono by całą rzeszę przeciętniaków. W naszym kraju każdy badacz - naukowy gigant czy kompletne zero - jest wynagradzany mniej więcej tak samo, a pseudonaukowe instytucje mają się dobrze, pożerając połowę mizernego budżetu przeznaczonego na naukę.
Okładka tygodnika WPROST: 14/2002
Więcej możesz przeczytać w 14/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Czytaj także