Poczta

Poczta

Śmiercionośny tlen
Niektóre sformułowania z artykułu "Śmiercionośny tlen" (nr 39), takie jak na przykład to, że "tłuszcze zawarte w pożywieniu są jednym z głównych źródeł szkodliwego tlenu. Ulegając przemianom w organizmie, uwalniają aktywne formy tlenu - wolne rodniki" czy "reaktywny tlen, uwalniany podczas spalania pokarmów", są nieprecyzyjne.
Otóż tzw. agresywne formy tlenu - rodnik wodorotlenowy, nadtlenek wodoru, anionorodnik nadtlenkowy i inne - powstają w organizmie w wyniku niepełnej redukcji tlenu lub czynników zewnętrznych (na przykład promieniowania). Rodniki te są reaktywne i naruszają ważne struktury w organizmie, takie jak: błony komórkowe, materiał genetyczny, białka, enzymy itd. Proces ten (tzw. stres oksydacyjny) jest bardzo groźny.
Dieta bogata w tłuszcze może sprawiać, że organizm staje się bardziej podatny na powstawanie toksycznych produktów nieenzymatycznego spalania lipidów, takich jak ich tlenki i wodoronadtlenki, i tego zagadnienia artykuł głównie dotyczy. Z chemicznego punktu widzenia to jednak coś zupełnie innego niż tzw. agresywne formy tlenu. Organizm jest wyposażony w enzymatyczny antyutleniający system obronny oraz zespół antyutleniaczy niskocząsteczkowych, na przykład witaminy A, C, E i glutation, kwas moczowy itp. Mają one za zadanie usuwanie rodników, ale nie do końca, bo wolne rodniki odgrywają również pozytywną rolę. Przyjmuje się, że około 5 proc. zużywanego przez organizm tlenu nie jest w pełni redukowana i stanowi ważny "oręż" systemu immunologicznego. To z pomocą takich "pocisków tlenowych" niszczone są zarazki chorobotwórcze, które przedostały się do organizmu. Można powiedzieć, że organizmy oddychające tlenem funkcjonują w ramach dość kruchej równowagi i jej naruszenie jest dla nich groźne.

STANISŁAW WITKOWSKI

Gwałt polityczny
W wywiadzie z byłą wicepremier Ukrainy Julią Tymoszenko ("Gwałt polityczny", nr 39) padło pytanie: "Czy i co może dla Ukrainy zrobić Polska?". Szkoda, że żadnemu członkowi polskiego rządu nie stawia się analogicznego pytania: "Co Ukraina może zrobić dla Polski?". A zrobić może niemało, przede wszystkim zaprzestać rozpowszechniania informacji o tym, że państwo ukraińskie powstało na ziemiach odwiecznie ukraińskich, zamiast przyznać, że decydującym czynnikiem była wola Stalina i agresja radziecka 17 września 1939 r. W konsekwencji Ukraina powinna zwrócić zawłaszczone przez ZSRR publiczne zbiory dzieł sztuki i pamiątek narodowych: Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, Muzeum Lubomirskich, kolekcje Władysława Łozińskiego, Bolesława Orzechowicza i inne zapisane przez darczyńców narodowi polskiemu i nie będące w żadnym stopniu dziedzictwem kultury ukraińskiej. Może i bezwzględnie powinna przyznać, że jej "bohaterowie" z OUN-UPA dopuścili się masowego ludobójstwa na bezbronnej ludności polskiej, wobec którego bledną cierpienia przesiedleńców akcji "Wisła". Może wreszcie zaprzestać żonglowania pamięcią i przeinaczania faktów historycznych, tak widocznych w sprawie lwowskiej nekropolii Orląt. Jeśli jakąkolwiek wartość ma deklaracja wspólna głów obu państw uznająca, że "historia dała nam szansę wyrównania strat dziedzictwa kultury", logicznym następstwem winno być jej urzeczywistnienie.

prof. JAN PRUSZYŃSKI
b. członek Międzyrządowej Komisji Polsko-Ukraińskiej do spraw ochrony i zwrotu dóbr kultury utraconych i bezprawnie przemieszczonych podczas II wojny światowej


Drętwa mowa
Moja pochlebna wypowiedź o polskich politykach, która znalazła się w sondzie o nowomowie ("Drętwa mowa", nr 39), dotyczyła raczej dalekiej przyszłości. Obecną klasę polityczną naszego kraju i jej zdolności komunikacyjne ze społeczeństwem oceniam bardzo negatywnie.

MARIA NUROWSKA

Mordercy dzieci
Najbardziej zadziwiający w aferze związanej z pedofilami ("Mordercy dzieci", nr 40) jest - oczywiście poza okrucieństwem ludzi dorosłych wobec dzieci - fakt, iż na trop tego typu spraw wpadają dziennikarze, a nie policjanci. Wystarczy choćby przypomnieć wykrycie kilka lat temu przez dziennikarzy "Gazety Wyborczej" korupcji w poznańskiej policji. Wydaje mi się, że pomysł rozszyfrowania siatki pedofilów (w czasach, kiedy dostęp do Internetu jest niemal powszechny) nie przekracza możliwości intelektualnych naszych policjantów, tym bardziej że są chyba szkoleni także i w tym kierunku.

WIESŁAW ROZIŃSKI

Ciągutki czy kruche
Wbrew temu, co napisał Robert Makłowicz ("Ciągutki czy kruche", nr 39), krówki z Milanówka są najprawdziwszymi mordoklejkami. Firmowy sklep znajduje się przy ulicy Piasta.

JOANNA SZYBORSKA-KASZYCKA

Mapa smakosza
Bardzo chciałbym zachęcić panów Bikonta i Makłowicza do kolejnych kulinarnych podróży po Polsce. Wskazówką świadczącą o tym, że w danym miejscu dają dobrze zjeść, są parkujące pod zajazdami tiry. Niestety, zdarzają się wyjątki od reguły, bo na wschód od Warszawy zaczyna się - ciągnąca się aż do samej granicy - kulinarna pustynia. Przepełniony parking pod Kałuszynem to zmyłka. Trakt Lubelski też prowadzi na wschód, ale pod względem dobrych zajazdów jest tu dużo lepiej. Polecam zajazd nad Wieprzem, a w nim imponujący wybór surówek, pieczonych jarzyn i mięsiwa za rewelacyjną cenę, oraz karczmę rybną w Garbowie z długą listą dań. Sugeruję jednak, by odbić na Kazimierz i spędzić kilka dni, wizytując jeden kulinarny przybytek po drugim. A jest w czym wybierać: grill u Michalaka (czosnkowa, żeberka i gicz), knajpka U Fryzjera (borowikowa, złoty rosół, gęś w kapuście i startery) i Zielona Tawerna (tatar i pierogi). Jadąc na Białystok, warto się zatrzymać w lesie za Wyszkowem na grochówkę, a już koniecznie trzeba skręcić na Tykocin i pobiesiadować w Kiermusach.
Jeśli chodzi o obce kuchnie, muszę się przyznać, że nie uważam kuchni chińskiej i francuskiej za najlepsze na świecie. Wiem, że to przestępstwo, ale byłem w Chinach i Francji i autorytatywnie stwierdzam, że najlepszą chińszczyznę serwują w londyńskiej China Town, a dania kuchni francuskiej najlepiej przyrządzają Belgowie. Honoru Francji broni Lyon, ale to wyspa w morzu naciągactwa. Francuzi tak są pewni, że ich kuchnia jest najlepsza, że w ogóle się nie starają. Wracając do China Town, to najlepiej na świecie karmią w Londynie. Unikać tylko należy restauracji angielskich. Moim zdaniem, Anglicy podbili pół świata, bo szukali czegoś dobrego do zjedzenia. Tak dotarli do Indii. I zostali, bo najlepsza na świecie jest kuchnia Wielkich Mogołów. W Polsce - niestety - knocona.

JANUSZ DŁUŻYŃSKI
Warszawa


Parcelowanie Tańskiego
Opisane w artykule "Parcelowanie Tańskiego" (nr 40) zdarzenie, gdy chciano odwołać Adama Tańskiego z funkcji prezesa Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa i do debaty na ten temat nie doszło, bo jeden z ministrów "przesiedział pół godziny w łazience URM", nie dotyczyło Romana Jagielińskiego.

Jarosław Gajewski
Okładka tygodnika WPROST: 41/2002
Więcej możesz przeczytać w 41/2002 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0