Polacy nie chcą, by komunista kierował dyplomacją UE

Polacy nie chcą, by komunista kierował dyplomacją UE

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polsce, tak jak innym krajom Europy Środkowowschodniej, zbyt trudno byłoby zaakceptować byłego komunistę, byłego premiera Włoch Massimo D'Alemę na eksponowanym stanowisku szefa dyplomacji Unii Europejskiej - pisze włoski dziennik "Corriere della Sera".
W ten sposób gazeta odnosi się do szeroko dyskutowanej we Włoszech od kilku dni wypowiedzi ambasadora RP przy Unii Jana Tombińskiego o tym, że komunistyczna przeszłość D'Alemy może stanowić "problem" dla państw byłego bloku wschodniego.

Dziennik zauważa, że oficjalnie Polska zapewnia, iż nie jest przeciwna tej kandydaturze. Przytacza słowa rzecznika polskiego MSZ, który oświadczył, że "ambasador nie wyraził oficjalnego stanowiska" . Według przedstawiciela polskiego ministerstwa, słowa te "należy interpretować jako refleksję nad tym, że niektóre epizody z życia kandydatów powinny być brane pod uwagę przez państwa zaangażowane w proces decyzyjny".

Stanowisko to - ocenia "Corriere della Sera" - "zdradza poczucie wykluczenia z ważnych decyzji, podzielane przez państwa Europy Środkowowschodniej". Według mediolańskiego dziennika, pośrednio potwierdza to także wypowiedź premiera Donalda Tuska, "rozgoryczonego - jak pisze - tym, że na najwyższe europejskie stanowiska nie są rozważane silne kandydatury ze strony nowych państw członkowskich".

Jednocześnie dziennik wyraża opinię, że słowa ambasadora Jana Tombińskiego to nie tylko "dyplomatyczna gafa". Według autorki artykułu, problem istnieje, a jest nim niezamknięta wciąż refleksja nad przeszłością między dawnymi i nowymi krajami Unii.

Nie ma oficjalnego weta wobec D'Alemy, ale jest precedens - dodaje gazeta. Przypomina, że w 2007 roku rząd w Warszawie zarzucił D'Alemie, wówczas szefowi dyplomacji w gabinecie Romano Prodiego, "komunistyczną mentalność, według której, każda pozycja konserwatywna jest błędna". Powodem tej wymiany zdań była dyskusja wokół ustanowienia europejskiego dnia przeciwko karze śmierci, o co zabiegał włoski rząd.

Gazeta przytacza następnie opinię Pawła Kowala z PiS: "przeszłość D'Alemy nie jest dobrą wizytówką". Według Kowala, postępowanie jego rządu "nie sprzyjało relacjom transatlantyckim, złamało tradycyjną zasadę równowagi polityki włoskiej na Bliskim Wschodzie". Trudno być "entuzjastą" jego kandydatury - dodaje polityk PiS.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział zaś "Corriere della Sera", że kiedy polscy i włoscy politycy dyskutują o komunizmie, "odnoszą się do całkowicie różnych doświadczeń". W opinii byłego prezydenta, Massimo D'Alema reprezentuje "europejskiego ducha": demokratycznego i sprzyjającego rozszerzeniu Unii. Jest to dalekie, jego zdaniem, od wszelkich stereotypów na temat komunizmu.

pap