Jest wniosek o areszt dla Ryszarda C., w czwartek rozpatrzy go sąd

Jest wniosek o areszt dla Ryszarda C., w czwartek rozpatrzy go sąd

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ryszard C., fot. Michal Tulinski/FORUM 
Łódzka prokuratura skierowała w środę do sądu wniosek o aresztowanie na trzy miesiące 62-letniego Ryszarda C., który we wtorek w łódzkiej siedzibie PiS zastrzelił jedną osobę, a drugą ciężko ranił nożem. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.
Prokuratura motywuje wniosek grożącą podejrzanemu surową karą, zachodzącą z jego strony obawą matactwa i ukrywania się przed organami ścigania, a także "realnie zachodzącą obawą", że podejrzany może popełnić ponownie ciężkie przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu - poinformował rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania. Łódzki sąd rejonowy zajmie się wnioskiem prokuratury w czwartek o  godz. 9. W środę było to niemożliwe z powodu awarii energetycznej, która objęła większą część al. Kościuszki, przy której znajduje się siedziba sądu. Pracownicy sądu po  południu zostali zwolnieni do domu.

Motywem przynależność partyjna ofiar

Prokuratura przedstawiła we wtorek 62-letniemu Ryszardowi C. zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Według śledczych, w obu przypadkach motywem ataku była przynależność partyjna obu ofiar. W prokuraturze mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień i  odpowiedzi na pytania. W środę prokuratorzy przesłuchali kilku kolejnych świadków, którzy byli w  budynku w momencie zdarzenia, przeprowadzona została także sądowo-lekarska sekcja zwłok ofiary. W środę podejrzany nie był przesłuchiwany, bowiem wcześniej odmówił już składania wyjaśnień.

Będą badania psychiatryczne

Według prokuratury - podobnie jak w innych przypadkach podejrzanych o zabójstwo - konieczne będzie przeprowadzenie badań psychiatrycznych Ryszarda C. - Z pewnością wskazują na konieczność przeprowadzenia takich badań zarówno okoliczności popełnienia zarzucanych przestępstw, jak i ich ciężar gatunkowy - powiedział Kopania. Przypomniał, że mężczyzna po zatrzymaniu został przebadany przez lekarzy: internistę i psychiatrów, którzy nie znaleźli podstaw, by podejrzany został osadzony w szpitalu psychiatrycznym.

Pistoletem, nożem, paralizatorem

Do tragedii doszło we wtorek przed południem w łódzkiej siedzibie PiS. Napastnik wszedł na pierwsze piętro kamienicy, gdzie mieszczą się biura europosła Janusza Wojciechowskiego i posła Jarosława Jagiełły; zaatakował znajdujące się tam osoby. Świadkowie tragedii twierdzą, iż krzyczał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców". Zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła Wojciechowskiego. Rosiak został trafiony trzema kulami. Później sprawca - jak ustalili śledczy -  strzelił do 39-letniego asystenta posła Jagiełły - Pawła Kowalskiego; gdy chybił, zaatakował go paralizatorem i ciężko ranił nożem. Ranny asystent trafił do szpitala, gdzie przeszedł operację. Jego stan określany jest obecnie jako stabilny. Zdaniem prokuratury, jego przesłuchanie będzie możliwe w ciągu kilku najbliższych dni.

Śledczy dokonali oględzin miejsca zdarzenia, zabezpieczyli ślady i  przesłuchali już kilkunastu świadków, w tym osoby, które były w biurze w momencie zdarzenia. Zabezpieczono narzędzia zbrodni - pistolet i nóż, a także paralizator, którego użył sprawca. Zdaniem śledczych, fakt, że mężczyzna był uzbrojony, może świadczyć o tym, że przyszedł do siedziby PiS z  zamiarem zabójstwa. Przeszukano także hotelowy pokój, w którym przez kilka dni Ryszard C. mieszkał w Łodzi, oraz samochód, który wynajął; znaleziono w nim m.in. laptop.

Sprawca chciał rozmawiać z mediami

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do  sprawy, Ryszard C. podczas rozmowy z policjantami mówił, że nienawidzi PiS i rządów tej partii przed kilkoma laty oraz że  ma nowotwór i zostało mu kilka miesięcy życia, i w ten sposób chciał wyrazić swoje poglądy polityczne. Po zatrzymaniu w rozmowie z policjantami - jak się nieoficjalnie dowiedziała PAP - domagał się nawet kontaktu z dziennikarzami, by mógł wyrazić swoje poglądy. Na razie wciąż nie wiadomo, dlaczego mężczyzna wybrał do ataku właśnie łódzkie biuro PiS.

Broń - jak twierdzi - kupił jeszcze w czasach PRL. Po badaniu balistycznym okazało się, że była to broń ostra - pistolet Walter niemieckiej produkcji z okresu "nazistowskiego"; mężczyzna nie miał pozwolenia na broń. - Brak jest informacji, żeby broń ta była wcześniej używana w celach przestępczych i by była to broń figurująca jako utracona i poszukiwana -  powiedział Kopania.

Taksówkarz z kanadyjskim obywatelstwem

Ryszard C. to były taksówkarz, mieszkaniec Częstochowy, wcześniej nie był notowany. W lipcu wymeldował się z częstochowskiego mieszkania. Ma  podwójne obywatelstwo: polskie i kanadyjskie, bowiem przez lata pracował w Kanadzie. Z informacji policji wynika, że cieszył się pozytywną opinią w miejscu zamieszkania; był typem samotnika i nie powodował konfliktów.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do sprawy wynika, że przyjechał do Łodzi 13 października - mieszkał w dwóch łódzkich hotelach. W czasie ataku był trzeźwy. Policja zabezpieczyła monitoring z okolic biura PiS. - Być może dzięki nagraniom będzie można ustalić, czy mężczyzna pojawiał się wcześniej w okolicach biura i czy je wcześniej obserwował - powiedziała podinspektor Joanna Kącka z łódzkiej policji.

zew, PAP