Gwiazdozbiór

Dodano:   /  Zmieniono: 
Rozmowa z JACKIEM LASZCZKOWSKIM, śpiewakiem operowym, współautorem programu "Start w TVN, meta na scenie"
Małgorzata Czarnecka: - Jak śpiewak operowy może trafić do programu rozrywkowego?
Jacek Laszczkowski: - Kiedyś wystąpiłem jako gość w programie "Maraton uśmiechu". Wtedy zwrróciła na mnie uwagę pani Bożena Walter, autorka programu "Start w TVN, meta na scenie". Propozycja współpracy była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Miałem poprowadzić nowy program muzyczny. Wcześniej niczego takiego nie robiłem, ale uznałem, że telewizja to wyzwanie i postanowiłem spróbować swoich sił przed kamerą.
- Czy występowanie w telewizji jest trudniejsze niż w operze?
- Każdą ewentualną pomyłkę w programie telewizyjnym można usunąć w następnym ujęciu, natomiast źle zaśpiewana nuta w przedstawieniu operowym jest nie do naprawienia. W telewizji najtrudniejsze są rozmowy z uczestnikami mojego programu. Staram się, by każda z nich była w miarę oryginalna. Mam wprawdzie czasami przygotowanych parę pytań, często jednak już przy pierwszym orientuję się, że nic nie wyjdzie z tego, co planowaliśmy. Nauczyłem się swobodnej konwersacji i daje mi ona wielkie zadowolenie.
- Pana droga muzyczna jest bardzo zróżnicowana. Na początku był zespół rockowy, występy w Jarocinie. Teraz jest pan śpiewakiem operowym i do tego śpiewa pan zarówno tenorem, jak i sopranem. Ta różnorodność muzyczna tworzy zupełnie inny obraz śpiewaka.
- Wszyscy wyobrażają sobie, że śpiewak operowy jest gruby, nudny i oprócz śpiewu nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Tymczasem wielu moich kolegów to wielkie osobowości o szerokich horyzontach. To, że próbowałem wielu rzeczy, nie wydaje mi się niczym nadzwyczajnym. Dziś te doświadczenia sprawiają, że jestem człowiekiem raczej "na luzie", bez limitów kulturowo-społecznych.
- Tytuł programu "Start w TVN, meta na scenie" sugeruje "wielki finał" na estradzie. Gdzie zwycięzcy programu mają możliwość zaprezentowania swoich umiejętności?
- Założenie programu jest ambitne. Dajemy szansę zaprezentowania swoich umiejętności wszystkim, którzy marzą o karierze. Chcielibyśmy, aby nasi laureaci mogli zaistnieć na prawdziwej scenie. Niektórzy z naszych uczestników otrzymali już propozycje zagrania głównych ról w musicalach. Zwycięzca wielkiego finału pojedzie do Nowego Jorku i wystąpi na Broadwayu. Nie możemy jednak zagwarantować komuś, że wysyłając go za granicę, zapewnimy mu karierę. Jest tak mało możliwości w Polsce, słabo rozwinięty jest mecenat sztuki, brakuje organizacji, które dokształcałyby ludzi interesujących się muzyką. Nie ma agentów zajmujących się kreowaniem i promowaniem zdolnych ludzi.
- Jak pan jako zawodowiec ocenia tych młodych ludzi?
- Uczestnicy mojego programu śpiewają najczęściej piosenkę, a w niej łatwiej o zatarcie się granicy między amatorem a profesjonalistą. Tak naprawdę nie ma kryteriów profesjonalnej oceny. Jeżeli ktoś ma głos, poczucie rytmu i przyjemną fizjonomię, to ma predyspozycję, aby ruszyć w ślady gwiazd polskiego show-businessu. Dla mnie nie jest ważne to, co śpiewa, ale to, jak wykonuje dany utwór, jaką mają wrażliwość i możliwości.
- W programie występy ocenia publiczność. Czy to dobra ocena?
- Każdy zawodowy występ artysty jest oceniany przez publiczność , więc dlaczego nie robić tego już od początku. Jeżeli występ jest dobry, publiczność natychmiast to docenia i nagradza brawami czy sympatyczną atmosferą. Jeżeli koncert jest zły, od publiczności natychmiast wieje chłodem.
- Czy ma pan nadzieję na spełnienie swoich marzeń operowych w telewizji?
- Mam nadzieję na spełnienie swoich marzeń operowych w operze. Natomiast w telewizji chciałbym prowadzić ciekawy, edukujący i uszlachetniający program, w którym mógłbym się realizować również jako artysta. Zdaję sobie jednak sprawę, że takie produkcje są mało atrakcyjne z komercyjnego punktu widzenia. Niewielkie zainteresowanie takimi programami nie jest jednak winą telewizji, a raczej systemu kształcenia już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Nie uwrażliwia się młodzieży na sztukę i kulturę. Wydaje mi się, że prowadząc ten program, robię coś pożytecznego, staram się przemycić w sposób zawoalowany świat szlachetnej muzyki operowej i przybliżyć go telewidzom.

Więcej możesz przeczytać w 3/2000 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.