Pawlak: afera taśmowa nie jest aferą PSL-u. Nie pozwolę upaprać tym całej partii

Pawlak: afera taśmowa nie jest aferą PSL-u. Nie pozwolę upaprać tym całej partii

Waldemar Pawlak (fot. Wprost) / Źródło: Wprost
Lider PSL Waldemar Pawlak wskazał podczas wojewódzkiego zjazdu tej partii w Katowicach, że tzw. afera taśmowa nie jest aferą PSL-u. - Bardzo ważne jest, żebyśmy nie bili się w piersi za cudze grzechy – powiedział wicepremier.

- Jak ktoś ma poczucie winy, to niech się bije (w piersi – red.). Ale ja nie pozwolę, żeby cały PSL w tym upaprać. Bo PSL-u tam nie było. Był może pazerny gość, który nie potrafił się opamiętać – mówił lider partii do delegatów z woj. śląskiego.

Afera taśmowa

Nawiązał w ten sposób do ujawnionego w lipcu przez "Puls Biznesu" nagrania rozmowy szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem o możliwych nieprawidłowościach w spółkach związanych z Ministerstwem Rolnictwa. Chodziło m.in. o spółkę Elewarr i jej dyrektora Andrzeja Śmietankę. W związku z nagraniem do dymisji podał się minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL. Zastąpił go Stanisław Kalemba.

Według Pawlaka gdy Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że Śmietanko narusza ustawę kominową, powinien on – jak mówił wicepremier – „powiedzieć: przepraszam bardzo, będę już w porządku; a nie robić sobie jaja, że zwalnia się, że teraz on nie będzie prezes, tylko będzie dyrektor generalny i zarobi półtora czy dwa razy tyle”. Z ujawnionej rozmowy wynikało m.in., że dyrektor generalny Elewarru Andrzej Śmietanko zamienił stanowisko prezesa tej spółki na funkcję dyrektora generalnego, by nie obowiązywały go zapisy ustawy kominowej, a także że pobiera wynagrodzenie w wysokości 3 proc. zysku firmy.

"Władze PSL żadnego z tych ludków nie akceptowały"

Pawlak ocenił, że ujawnione nagrania „to nie są żadne taśmy PSL-u, bo władze PSL-u żadnego z tych ludków nie akceptowały”. Wspominał, że po wyborach parlamentarnych podczas posiedzenia rady naczelnej PSL pytano ministra Marka Sawickiego „czy nie ma tak takich błędów i takich zaszłości, które nam się odbiją czkawką”. - Bił się w piersi przed całą radą naczelną i mówił, że nie ma, że to są tylko pomówienia. Potem zwolnił w grudniu (z ARR – red.) Łukasika, który to wszystko tam nagadał. Łukasika zwolnił, a nie Śmietankę, a powinien zwolnić Śmietankę. I wtedy on byłby dalej ministrem i byłby porządek – podsumował Pawlak.

Lider PSL skrytykował fakt nagrania i upublicznienia taśm. - Odrębną sprawą jest to, co tutaj się stało. Takiej rzeczy się nie robi. Jak ktoś nie ma odwagi przypieprzyć i powiedzieć ostro, odważnie, na gremium statutowym: chłopie, spieprzyłeś robotę, odchodź, to takie podstępne działanie nie powinno mieć miejsca. Niestety, sorry, ale to nie w naszej kulturze – mówił Pawlak. Jego słów słuchał m.in. obecny na obradach Władysław Serafin. Wicepremier wzywał działaczy PSL, by – jak mówił - „widzieli swoje miejsce i swój temperament w odpowiednim miejscu, bo takie zacietrzewienie i stawianie tylko na swoim często może prowadzić do tego, że łapa nam się obsunie poza krawędź boiska”.

"W cwaniactwie bardziej utalentowanych nie przebijemy"

- Powiedzmy sobie jasno, odważnie, szczerze, tak jak w rodzinie, że w cwaniactwie nie przebijemy tych bardziej utalentowanych, ale w solidności i porządnym działaniu możemy być przykładem solidnej organizacji i solidnej reprezentacji. I o to warto zawalczyć – nawoływał lider partii.

Katowicki zjazd był czwartym spośród 16 zaplanowanych w kolejnych tygodniach zjazdów wojewódzkich, poprzedzających zjazd krajowy i wybory szefa partii. Podczas obrad Pawlak usłyszał również słowa krytyki. Szef śląskich ludowców Marian Ormaniec zarzucił liderowi partii m.in., że stracił on kontakt z rolnikami i działaczami. - Nam, kolego prezesie, ten styl nie odpowiada – mówił Ormaniec, wytykając prezesowi m.in. brak wsparcia dla śląskiej organizacji i niedotrzymywanie danych działaczom obietnic.

Pawlak odpowiadał, że Ormaniec ma swoje osiągnięcia, ale i potknięcia. - Tak bardzo brutalnie powiem też Marian do ciebie, gdybym szedł za twoimi radami, to moglibyśmy mieć tu Elewarr bis. Nawet jeśli mamy poczucie niedosytu, ale zachowaliśmy twarz, to jest dużo lepsze poczucie, niż gdyby się przejeść i wywrócić – powiedział szef PSL.

"Nie ma wewnętrznej walki w partii"

W rozmowie z dziennikarzami Pawlak ocenił, że kampania przed wyborami szefa PSL jest otwarta i rzeczowa; zaprzeczył sugestiom o toczącej się wewnętrznej walce w partii. Dodał, że spodziewa się wielu kontrkandydatów w wyborach prezesa na następną kadencję. - To jest nasza dobra tradycja i nawet obowiązek statutowy, że nie można dokonywać wyborów, jeżeli jest tylko jeden kandydat; musi być wielu kandydatów – powiedział.

Jeszcze w sobotę po południu delegaci na śląski zjazd wybiorą szefa ludowców w regionie. Pawlak zachęcał, by „wybory były nakierowane na osoby, które są na Śląsku cenione, porządne, rozsądne, mają mocną pozycję merytoryczną i osobistą”.

ja, PAP

Czytaj także

 13
  • gosc IP
    partia ktora kradnie pod plaszczykiem rzadui glownym prowodyrem pawlakiem powinna byc rozwiazana.
    • koleś IP
      Nie jest aferą PSL a czyją? może rolników? których się ciągle wykorzystuje? Jan Bury - szef klubu PSL - ma udziały w spółce zarabiającej na kontraktach z Agencją Rynku Rolnego. Chodzi o firmę Makarony Polskie, która otrzymała od ARR kontrakt o wartości niemal 17 mln zł. Żona polityka pracuje w ARR oraz zasiada w radzie nadzorczej Makaronów. Wszystko odbywa się w ramach unijnego programu wspierania ubogich - pisała o tym \"Gazeta Wyborcza\". Może to też nie jest afera PSL-u? Zaraz po aferze taśmowej Pan Bury rezygnuje ze stanowiska myśląc, że nie będąc ministrem wykryta prawda nie wyjdzie na jaw i nie będzie tak śmierdzącą! To, że w Agencjach rządowych zatrudnia się swoje rodziny i kolesiów to nie jest afera PSL-u? Ludzie PSL oplatają cały kraj jak pajęczyna. Swoich ludzi zatrudniał nie tylko minister rolnictwa Marek Sawicki, ale także wicepremier i szef ludowców Waldemar Pawlak. To, że zatrudnia się ludzi z PSL bez doświadczenia i wykształcenia kierunkowego świadczy tocząca się jeszcze sprawa Sawickiego byłego ministra rolnictwa w Sądzie w Białymstoku. . Marek Trębicki działacz PSL i historyk z wykształcenia - dostał stanowisko przeznaczone dla specjalisty z zakresu rolnictwa, ewentualnie prawa lub ekonomii. Jak sam zeznawał podczas przesłuchań w CBA, jest on znajomym ministra rolnictwa Marka Sawickiego i to przez niego próbował załatwić sobie pracę. Są sąsiadami, Sawicki uczył go w technikum rolniczym w Sokołowie Podlaskim, a potem kontaktowali się w sprawach partyjnych (T. od 2000 r. działa w strukturach PSL). Z zeznań Marka T. wynika jednoznacznie, że kilkakrotnie rozmawiał z ministrem i telefonicznie, i osobiście: \"Popierał moją kandydaturę, mówił mi, że mój awans jest możliwy\". Rozmowy te miały zacząć się w styczniu 2008 roku. Do spotkania miało dojść w ministerstwie. T. odniósł wrażenie, że Sawicki rozmawiał o \"załatwieniu jego sprawy\" najpierw z jednym prezesem ARR, a potem, po zmianie - z jego następcą (ARR jest jednostką nadzorowaną przez MRiRW. To afera PSL.
      • rozsądny chłop IP
        a czyją-ludzików z zaświatów.Bujaj Walduś dalej ciemnych chłopków,zapewne ci uwierzą.Aż dziw bierze że taka karierowiczowska, pslochołota od lat skutecznie siedzi przy korycie.Wyborcy!Co Wy na to?Czy nie czas skończyć z tymi pseudorolnikami?
        • deszner IP
          Ależ oczywiście ! Wszak Pan Pawlak W. nie jest Pawlakiem.
          • SF IP
            Jasne. Podrzucili wam agentów śpiochów - konus też tak wszystko tłumaczył.