Adwokat, co się bawił w polityka

Adwokat, co się bawił w polityka

Dzięki tragicznej katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. mecenas Rafał Rogalski stał się sławny. Został jednym z „celebrytów smoleńskich”. Jarosław Kaczyński przerwał tę karierę – zrezygnował z usług mecenasa.

Chodzi o sprawdzenie, czy w ciałach, a zwłaszcza w płucach pasażerów znajdują się ślady helu. Obecność tego pierwiastka, który przecież nie występuje w naturze, mogłaby wyjaśnić bardzo szybkie opadanie samolotu oraz wzmożenie mgły – te słowa z kwietnia 2011 r. to bodaj najsłynniejsza wypowiedź mecenasa Rafała Rogalskiego, do niedawna pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. Mecenas wówczas mocno się przyczynił do rozpowszechnienia tzw. helowej teorii katastrofy, która szybko się stała obiektem drwin.

Rogalski to człowiek, który na katastrofie zrobił chyba największą karierę. Wiedział, jak we współczesnej kulturze medialnej zwrócić na siebie uwagę. Jego wypowiedzi nie raz szokowały. Jako jeden z pierwszych, jeszcze w lecie 2010 r., dopuszczał publicznie możliwość, że w Smoleńsku doszło do „zamachu konwencjonalnego”. Innym razem przyznawał, że rozdzielenie wizyt prezydenta i premiera w Katyniu było „zdradą śp. Lecha Kaczyńskiego”, dającą być może podstawy do postawienia premiera Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. Nieraz powtarzał też, że protokoły z sekcji zwłok ofiar smoleńskich były fałszowane. Być może po to, „żeby ukryć rzeczywiste przyczyny śmierci tych zmarłych”.

Teraz, w niejasnych okolicznościach, przestał być pełnomocnikiem Jarosława Kaczyńskiego. Pełnomocnictwo miało wygasnąć 18 marca. Co się stało? Gdy za sprawą portalu TVN24.pl informacja o Rogalskim wyszła na jaw, prezes PiS pospieszył z oświadczeniem, że od jakiegoś czasu w śledztwie smoleńskim reprezentowało go dwóch adwokatów – poza Rogalskim mecenas Piotr Pszczółkowski. „Na obecnym etapie nie ma potrzeby utrzymywania tego stanu rzeczy, a mecenas Pszczółkowski w pełni realizuje niezbędne działania. Dlatego podjąłem decyzję o wygaśnięciu pełnomocnictwa mecenasa Rafała Rogalskiego” – oświadczył.

Stopniowa eliminacja

Kaczyński twierdzi, że cała sprawa nie ma kontekstu politycznego. Z informacji „Wprost” wynika jednak, że ma. Nie chodzi o to, że Rogalski miał się dystansować do lansowanej przez zespół Antoniego Macierewicza teorii dwóch wybuchów, ani o to, że Rogalski chce się poświęcić działalności naukowej, co trudno pogodzić z zajmowaniem się sprawami smoleńskimi. W rzeczywistości miał być skonfliktowany z drugim pełnomocnikiem Kaczyńskiego – Piotrem Pszczółkowskim. Obaj panowie mieli sobie wchodzić w drogę. Pszczółkowski miał też narzekać na Rogalskiego. Także przez samego Kaczyńskiego i przez jego otoczenie Rogalski był ostatnio oceniany nie najlepiej. Niektóre jego opinie były traktowane jako zbyt wyraziste. Kierownictwo PiS uważało, że zbyt często wykracza poza rolę adwokata, który z natury powinien być raczej stonowany, i używa retoryki pasującej bardziej do polityków. Właśnie dlatego Kaczyński już jakiś czas temu dobrał sobie Pszczółkowskiego. Nie chciał jednak, jak się dowiedzieliśmy, gwałtownie rezygnować z usług Rogalskiego, więc przez jakiś czas było dwóch pełnomocników.

Inny smoleński adwokat, a jednocześnie poseł PiS Bartosz Kownacki przyznaje w rozmowie z „Wprost”, że już kilka miesięcy temu słyszał o problemach na linii Kaczyński – Rogalski. – Nie sądzę jednak, żeby wpływ miała tu jakakolwiek rozbieżność w poglądach na katastrofę. Dla adwokata nie ma znaczenia, jakie poglądy ma jego klient, a sam nie może eksponować swoich poglądów. Nie sądzę też, żeby powodem było to, że Rafał pisze doktorat – owszem, pisze go, ale raczej nie miało to znaczenia – mówi.

Walczący mimo choroby

Faktem jest, że Rogalski idealnie wykorzystał szansę, jaką była katastrofa, do autopromocji. Po 10 kwietnia media zaczęły się rozpisywać o wcześniej nikomu nieznanym prawniku. O tym, że był świetnym studentem, marzył o pracy w prokuraturze, ale przeszkodziła mu choroba nowotworowa, na którą zapadł w 2005 r. O tym, że po chemioterapii zdał egzamin prokuratorski, ale zrezygnował z pracy w prokuraturze. A potem skończył jeszcze aplikację adwokacką.

– Byliśmy razem na aplikacji adwokackiej. Rafał zawsze na zajęcia wpadał spóźniony, siadał gdzieś z tyłu, najczęściej w ostatniej ławce i zasypiał. Myśmy się z tego nabijali, robiliśmy mu nawet zdjęcia, jak tak spał – wspomina jego kolega z czasów aplikatury. – Rzadko się zdarza, żeby jakiś student systematycznie przesypiał każde 1,5 godz. podczas zajęć – dodaje. Dopiero po jakimś czasie się okazało, że to spanie wynikało z choroby, którą przechodził.

Do środowiska PiS Rogalski zbliżył się po tym, jak został zatrudniony w gabinecie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. W tym okresie został też pełnomocnikiem rodziny pacjenta, który zmarł po operacji przeprowadzonej przez sławnego kardiochirurga Mirosława G. To właśnie tamta sprawa była największym prawniczym sukcesem Rogalskiego – dzięki jego uporowi Sąd Najwyższy umorzoną sprawę kazał rozpatrzyć na nowo.

Te sukcesy spowodowały, że to Rogalski został wyznaczony na prawnego pełnomocnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego, gdy ten zaczął być atakowany przez Stefana Niesiołowskiego czy Janusza Palikota. Tą drogą po katastrofie smoleńskiej trafił do jego brata Jarosława. – Od początku jako adwokat smoleński zachowywał się bardziej jak polityk niż adwokat. Wróżono mu nawet miejsca na listach PiS – mówi rozmówca „Wprost”.

Choć Rogalski w swoich wypowiedziach często współbrzmiał z zespołem parlamentarnym Antoniego Macierewicza, w kierownictwie PiS jego zbyt samodzielna rola w ustalaniu linii smoleńskiej nie podobała się już od dawna. Pretensje były zwłaszcza po nagłośnieniu helowej teorii katastrofy, która była zbyt oderwana od rzeczywistości nawet dla szafującego fantastycznymi hipotezami Macierewicza.

Stąd – jak wynika z naszych informacji – w PiS zauważono stanowisko Naczelnej Rady Adwokackiej, że „nie wolno adwokatom traktować zainteresowania opinii publicznej niektórymi postępowaniami jako okazji do promowania własnej osoby lub własnych osobistych poglądów”. Mimo że nie padło tam nazwisko Rogalskiego i mimo niechęci PiS do samorządów prawniczych. Potem doszło jeszcze postępowanie dyscyplinarne, które Rogalskiemu wytoczyła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie po skardze byłego naczelnego prokuratora wojskowego gen. Krzysztofa Parulskiego. Odwołany na początku 2012 r. Parulski uznał bowiem, że Rogalski złamał etykę adwokacką, atakując go w prasie za zaniechania na miejscu katastrofy.

Nadal w smoleńskim kręgu

Rogalski, z którym „Wprost” nie udało się skontaktować, nadal pozostaje pełnomocnikiem innych rodzin smoleńskich. Reprezentuje bliskich Przemysława Gosiewskiego, Krzysztofa Putry i Aleksandry Natalli-Świat. Mąż tej ostatniej i poseł PiS Jacek Świat w rozmowie z „Wprost” nie chce jednak odpowiedzieć na pytanie, czy jest zadowolony z jego usług. – Sprawy pomiędzy mecenasem a klientem powinny pozostać w sferze prywatnej, dlatego nie będę komentował tej sprawy. Myślę, że media powinny się zająć pytaniem, dlaczego Tusk nie chce odtajnić rozmowy z Putinem, a nie prywatną sprawą mecenasa Rogalskiego – przekonuje.

Wszystko więc wskazuje na to, że Rogalski definitywnie nie zniknie ze smoleńskiego firmamentu. I jeszcze nieraz może nas zaskoczyć nowatorską teorią na temat katastrofy.

Okładka tygodnika WPROST: 14/2013
Więcej możesz przeczytać w 14/2013 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także