Kuba Wojewódzki, który 21 października został oblany przed wyjściem z redakcji radia Eska Rock brunatną substancją (policja wykluczyła już, jakoby miała to być substancja żrąca), do tej pory nie dostarczył funkcjonariuszom zaświadczenia od lekarza w sprawie ewentualnego uszczerbku na zdrowiu w wyniku ataku. Tuż po ataku w mediach pojawiły się informacje, że Wojewódzki trafił do szpitala. O sprawie pisze "Gazeta Wyborcza".
Wojewódzki na policję zgłosił się sześć godzin po ataku. Przekazał policjantom podkoszulek, na którym znajdowały się ślady substancji, którą został oblany - policjanci nie otrzymali jednak kurtki, ani szalika, które dziennikarz miał na sobie w chwili ataku.
Policja wciąż szuka mężczyzny, który zaatakował Wojewódzkiego, ale wszystko wskazuje na to, że nie będzie mu można postawić zarzutu uszkodzenia ciała, a jedynie zarzut naruszenia nietykalności cielesnej, które to przestępstwo jest ścigane wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Jak na razie Wojewódzki takiego aktu oskarżenia nie złożył.
arb, "Gazeta Wyborcza"
Policja wciąż szuka mężczyzny, który zaatakował Wojewódzkiego, ale wszystko wskazuje na to, że nie będzie mu można postawić zarzutu uszkodzenia ciała, a jedynie zarzut naruszenia nietykalności cielesnej, które to przestępstwo jest ścigane wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Jak na razie Wojewódzki takiego aktu oskarżenia nie złożył.
arb, "Gazeta Wyborcza"
