Narzeczona wampira

Narzeczona wampira

Postać doktora psychiatrii Hannibala Lectera, seryjnego mordercy i kanibala, stworzył wybitny amerykański autor dreszczowców Thomas Harris
Nagrodzona Oscarem kreacja Anthony?ego Hopkinsa w "Milczeniu owiec" Jonathana Demme?a ukazała milionom kinomanów fascynującą bestię w ludzkiej skórze, od której nie można oderwać oczu. To tygrys, nie hiena, a zarazem figura dwustronna i bardzo paradoksalna. Lecter bowiem w równej mierze jest postacią realną, typem, charakterem, jak i syntetyczną odpowiedzią na kulturowe potrzeby rynku, który chce, by mu prawić o zbrodni, lecz w wyrafinowanej formie. Zaśliniony zezowaty psychopata o łapach goryla nie wchodziłby w grę. Co innego esteta i smakosz, elegant i sofista, który recytuje z pamięci Dantego, a w trakcie popełniania najkrwawszych zbrodni słucha Bacha i staje się mentorem młodej uczciwej policjantki Clarice Starling. Skoro taki właśnie bohater uwodzi publiczność drugiego tysiąclecia, logiczne, że niepostrzeżenie zostanie także jej sędzią.

Po raz pierwszy postać Lectera pojawiła się w znanej również u nas powieści Harrisa "Czerwony Smok", później - w "Milczeniu owiec". W 1999 r. prawie równocześnie w USA i w Polsce ukazała się następna powieść Harrisa "Hannibal", reklamowana jako największy sukces wydawniczy końca wieku.
Doktor Lecter, bohater zrazu drugoplanowy, w kolejnych książkach Harrisa zajmuje coraz więcej miejsca, a jego wizerunek się komplikuje. W "Czerwonym Smoku" jest niebezpiecznym mordercą i tajemniczym więźniem wydziału behawioralnego. Wszelako z racji rozległej praktyki psychiatrycznej, podczas której napotykał i leczył innych ludojadów, Lecter bywa indagowany przez policyjnych specjalistów. Jeden z nich - detektyw "wcieleniowy" Jack Crawford - ma bolesny dar wczuwania się w motywacje, pragnienia, odruchy przestępców szaleńców i to on zajmuje pierwszy plan powieści. Maniakalny morderca Francis Dolarhyde, którego Crawford w końcu schwyta, okaże się prześladowanym w dzieciństwie sierotą z zajęczą wargą. Rodzona babka próbowała wybić mu z głowy nocne moczenia, strasząc chłopca obcięciem siusiaka. Ratunkiem okazało się mordercze rozdwojenie. W drugim, dojrzałym wcieleniu Dolarhyde staje się pełnym woli mocy Blake?owskim Smokiem i to jemu składa krwawe ofiary. "Czerwony Smok" miał oczywisty wymiar socjologiczny: dręcząc w poczuciu bezkarności małe bezbronne istoty, sami kreujemy przyszłych ludojadów.
"Milczenie owiec" w wersji literackiej i filmowej było niezwykle sprawną opowieścią akcji i przejmującym psychologicznym dreszczowcem. Ucieczka z więzienia doktora Lectera (strzeżonego przez tuziny funkcjonariuszy, skutego i zamkniętego w specjalnej klatce na ostatnim opróżnionym piętrze budynku) nosiła znamiona komandoskiego majstersztyku. Natomiast skomplikowana psychologiczna gra, jaką prowadził on z policjantką Clarice Starling, nie miała precedensów w literaturze sensacyjnej i kryminalnej. Lecter instruował ją, choć nie wprost, jak ma szukać mordercy obdzierającego ze skóry młode kobiety, a zarazem upokarzał jako młodą, żądną sukcesu, źle ubraną prowincjuszkę. Żywił się jej emocjami, sondował jej lęki (beczenie owiec zarzynanych na farmie u wujostwa prześladowało Clarice w snach),choć - czego nie ukrywał - w niewytłumaczalny sposób pozostawał pod jej urokiem. Manipulował uczuciami policjantki przedwcześnie osieroconej przez ojca (posterunkowego zastrzelonego w akcji),za cenę istotnych wskazówek uczynił się jej powiernikiem, partnerem dialogu. Wreszcie stał się jakby ojcem duchowym dziewczyny i rozpoczął skomplikowaną grę o jej duszę.
"Hannibal" to powieść o najbujniejszej w tryptyku strukturze i najmroczniejszej wymowie. Lecter grasuje teraz na wolności i nadal zabija, ale żadna z jego ofiar nie miałaby prawa rzucić mu w twarz: "Byłam zdecydowanie lepsza od ciebie". Gotowość do dręczenia bliźnich wydaje się wpisana w naturę każdego człowieka, nie tylko psychopaty (znacząca scena we Florencji, gdy Lecter podpatruje publiczność z wielką ekscytacją odwiedzającą wystawę narzędzi tortur).

Uwodzący publiczność drugiego tysiąclecia Hannibal Lecter, seryjny morderca i kanibal, niepostrzeżenie zostaje jej sędzią


Na Lectera poluje w powieści niejaki Mason Verger, chcący się na nim zemścić. Ten zboczony milioner, syn wielkiego rzeźnika, pedofil i dręczyciel, spróbował kiedyś zaimponować doktorowi perwersją i został przez niego okrutnie skarcony. Przykuty do łóżka (z twarzą objedzoną ze skóry i mięśni przez własne psy) wysyła przeciw Lecterowi swe sługi i szpiegów. Angażuje odrażające ludzkie bestie z klanu sardyńskich porywaczy i skorych do rejestrowania makabry filmowców. Każe ćwiczyć i głodzić świnie, które mają pożreć Lectera przed kamerami. Przekupuje policjantów i prokuratorów z różnych kontynentów, by to jemu dostarczyli Lectera, a nie aparatowi sprawiedliwości. Ponieważ Starling jest obiektem tajemnej adoracji Lectera i adresatką jego listów, przekupieni urzędnicy próbują bez jej wiedzy uczynić dziewczynę przynętą. A skoro Lecter uaktywnia się w tych momentach, gdy Clarice dzieje się krzywda, należy doprowadzić do jej upadku. Po celowo spapranej przez dowództwo obławie, w której Starling traci przyjaciół, zostanie ona fałszywie osądzona, oczerniona przez media, pozbawiona broni i odznaki, a więc i możliwości działania. Stary przyjaciel Jack Crawford nie może jej już pomóc - na pierwszym planie panoszy się skorumpowany karierowicz i arogant, zastępca prokuratora Paul Krendler.
Świat "Hannibala" w porównaniu z poprzednimi częściami cyklu się popsuł, tylko bardzo nieliczni znajdują tu wewnętrzne powody, by się przyzwoicie zachowywać. Gdzieś w tle trwa procedura impeachmentu - prokurator Starr wystawia Billowi polityczne rachunki za cygaro i Monikę. Wszyscy tu zdradzają, w każdym drzemie gotowość, by zaspokoić swoje pragnienia i cudzym kosztem poprawić swoją pozycję. W porównaniu z cynikami, dręczycielami i sprzedawczykami z wyboru Lecter (niewolnik tajemniczego zboczenia, który musi zabijać) wydaje się mniej winny. Poza tym robi swoje z klasą i w końcu dzieci oraz ludzi przyzwoitych zostawia w spokoju. Natomiast mordercy, zdrajcy, sadyści, przekupieni funkcjonariusze, lekarze, pielęgniarze i - uwaga - zabójcy saren nie mogą liczyć na jego łaskę. Lecter bowiem, podobnie jak Dolarhyde z "Czerwonego Smoka", okazuje się istotą dogłębnie w dzieciństwie zranioną. Jako kilkulatek w 1942 r. na ogarniętej wojną Litwie oglądał śmierć ukochanej siostry Miszy, zabitej i zjedzonej przez wygłodniałych dezerterów. Clarice Starling stanie się dlań drugą Miszą, mordercza agresja zaś - sposobem złagodzenia napięć i wyzwaniem rzuconym złemu światu, stworzonemu przez ułomnego Boga.
Lecter jest mistrzem, Mason Verger natomiast - tandeciarzem, dlatego też partaczami okażą się wynajęte przez niego kanalie. Za sprawą doktora i Starling oraz wygłodniałych świń i przymuszonej do działania ostrozębnej mureny wszyscy otrzymają to, na co zasłużyli. Starling uchroni doktora przed bezprawiem, a doktor dostanie od losu niepowtarzalną szansę ocalenia ukochanej Miszy numer 2. Niczym spolegliwy szatan Bułhakowa Lecter poprowadzi swoją Clarice-Małgorzatę do krainy, gdzie stanął czas, trwa wieczna opera, a jej kompleksy prowincjuszki i ubogiej sieroty zostaną pokonane.
Kłopoty ze skompletowaniem obsady do ekranizacji takiej powieści wydają się oczywiste. Książka jest wybitna, ale jej wymowa ponura i przerażająca. Wizerunki policjantki i doktora zostają tu praktycznie odwrócone. Finał powieści niepokojąco odbiega od moralnych i artystycznych standardów przestrzeganych w "Milczeniu owiec". Jeszcze ćwierć wieku temu zakończenia takich filmów, jak "Charley Varick" czy "Ucieczka gangstera", opatrywano dystansującymi komentarzami: "Sympatyczni przestępcy uniknęli co prawda instytucjonalnej sprawiedliwości, ale policja jest już na ich tropie". Harris przeciwnie - sugeruje, byśmy zeszli z drogi mistrzowi i uczennicy, bo inaczej zginiemy. Nawiasem mówiąc, z jego powieści wynika, że spotkanie ze współczesnym policjantem, politykiem czy urzędnikiem może być równie niebezpieczne.
Nie da się z tego zrobić normalnego hollywoodzkiego filmu z dziarskim zakończeniem. Toteż przyjdzie najprawdopodobniej twórcom "Hannibala" wkroczyć w mroczną aurę takich obrazów, jak "Siedem" Davida Finchera czy "Zagubiona autostrada" Davida Lyncha, bądź powieści w rodzaju "Mrocznej materii" Rearesa-Stevensa i "Pachnidła" Patricka Süskinda... Na wędrówkę po takich intelektualnych i estetycznych brzytwach Jodie Foster na pewno (a Hopkins i Demme być może) nie ma ochoty. Podobno - jak zapewnia producent przyszłego filmu Dino De Laurentis - ostatnia wersja scenariusza jest już stanowczo do przyjęcia.

Okładka tygodnika WPROST: 49/1999
Artykuł jest zamknięty
Więcej możesz przeczytać w 49/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

    Czytaj także