Jak zarabiać na komiksach?

Jak zarabiać na komiksach?

Dlaczego Thorgal wciąż jest popularny? (fot. mat. prasowe)
Kloss, Batman czy Profesor Filutek dają zarobić. Na pierwszej aukcji plansz komiksowych sprzedały się prace za ćwierć miliona złotych.

W lutym 2014 r. dom aukcyjny Desa Unicum zorganizował pierwszą aukcję komiksu i ilustracji. Wśród blisko 80 wystawionych prac były oryginalne plansze komiksowe Bogusława Polcha do kultowego komiksu SF „Funky Koval”, trzykadrowe paski Zbigniewa Lengrena z przygodami profesora Filutka, znanego nie tylko czytelnikom dawnego „Przekroju”, oraz prace Janusza Christy i plansze z komiksu o Hansie Klossie. Wyniki aukcji zaskoczyły chyba wszystkich: sprzedało się 80 proc. prac za ćwierć miliona złotych. Imponujące były przebitki. Wystawiona za 4 tys. zł okładka Christy do komiksu „Kajtek i Koko. Zwariowana wyspa 2” sprzedała się za 22 tys. zł, czyli pięcioipółkrotnie drożej. Największe wzrosty miał Kloss – plansze z tego komiksu sprzedano z dziesięciokrotną przebitką, po około 4,5 tys. zł. Nic dziwnego, że w maju Desa Unicum zdecydowała się na kolejną aukcję prac komiksowych.

Rządzi Thorgal

Plansza komiksowa składa z oryginalnych rysunków, stworzonych przez rysownika w pojedynczym egzemplarzu. Mają one zwykle format A4 lub A3. Techniki są różne, zwykle jest to line-art w tuszu, często z kolorem. Niczym niezwykłym nie są jednak prace wykonane w technikach malarskich, jak akryl na płótnie lub kolaże. Oryginalne plansze są zatem unikatowymi grafikami, które posłużyły jako materiały do druku. Obecnie coraz częściej rysownicy tworzą bezpośrednio na tablecie, bez użycia tradycyjnych technik. To sprawia, że komiksowe plansze robią się powoli mniej dostępne. Biorąc jednak pod uwagę liczbę komiksów na rynku (w samej Polce ukazuje się co roku kilkaset albumów), ciągle jest w czym wybierać.

– Klienci dużo chętniej kupują prace bądź znanych im artystów komiksowych, bądź przedstawiające znane postacie komiksowe. Na rynku amerykańskim będą to chociażby Jack Kirby czy John Romita, a pośród bohaterów Batman, a na rynku europejskim Milo Manara, Herge, Moebius czy Guido Crepax. Na rynku polskim zaś najpopularniejsi są Janusz Christa, Tadeusz Baranowski, Bugusław Polch, a w ramach postaci kapitan Kloss czy trio Tytus, Romek i A’Tomek – wyjaśnia Marek Kasperski, właściciel sklepu ArtKomiks.pl.

Najdroższym obecnie polskim artystą komiksowym jest Grzegorz Rosiński, na stałe mieszkający w Szwajcarii rysownik Thorgala. Za jego szkice trzeba zapłacić ok. 4 tys. euro, czarno-białe plansze do „Szninkla” to już wydatek rzędu 20- -35 tys. euro, a olejne obrazy do okładek Thorgala kosztują ok. 60 tys. euro.

Polski boom na plansze

Przełomem dla postrzegania komiksu jako pełnoprawnej dziedziny sztuki była wystawa „Komiks polski i jego twórcy” zorganizowana w 2013 r. w szczecińskiej galerii „Orient”. Połączona ona była ze sprzedażą prac. – Nikt wcześniej tego nie robił i dlatego się zdecydowałem na taki ruch. To było coś nowego: komiks w galerii sztuki z metką, opisem, wyeksponowany,oświetlony. Ostatecznie zebrałem prawie 600 oryginalnych plansz. Zainteresowanie było duże, widać było, że ma to sens i ludzie na coś takiego czekali. Może jeszcze traktowali to jako ciekawostkę, jako kuriozum, ale podobało się – mówi Wojtek Łowicki, kurator wystawy.

O możliwości handlu oryginalnymi planszami zrobiło się głośno w środowisku komiksowym, co jeszcze kilka lat wcześniej było rzadkościąnawet na specjalistycznych festiwalach. Efektem rosnącego zainteresowania była pierwsza aukcja Desy i współpraca sklepu ArtKomiks.pl z Wealth Solutions, firmy specjalizującej się alternatywnym inwestowaniu. – W Polsce dzieje się obecnie to, co w USA czy we Francji miało miejsce pod koniec lat 90. XX w. To dobry moment, żeby zainteresować się polskim rynkiem sztuki komiksu również pod kątem inwestycyjnym, a nie tylko artystycznym. Naszym celem jest podwojenie kapitału poświęconego na budowę kolekcji w ciągu pięciu-sześciu lat – mówi Piotr Suchodolski z Wealth Solutions. W ocenie Kasperskiego plansze komiksowe kupują przede wszystkim 30-40-latkowie, którzy potrafią docenić to, co oferuje popkultura. Sięgają po nie też jednak inwestorzy, traktując je jako ciekawą opcję na dywersyfikację portfela.

TinTin rekordowy

W USA ceny plansz komiksowych osiągają niekiedy zawrotne ceny. Na najbliższej aukcji domu Heritage z Dallas będzie można kupić blisko 700 oryginalnych grafik komiksowych. Ceny są bardzo zróżnicowane. Plansza Charlieego Adlarda z „Żywych trupów”, na podstawie których powstał głośny serial, jest wystawiona za 130 dolarów. Plansze najbardziej znanych rysowników komiksów o Kaczorze Donaldzie są droższe: praca Carla Barksa ma cenę wywoławczą 9,5 tys. dolarów, a Dona Rosy 14 tys. Najwyższe ceny osiągają komiksy z superbohaterami. Cena wywoławcza grafiki Stive’a Ditko ze Spidermanem to wydatek 24 tys. dolarów, planszy Franka Millera z Batmanem to 18 tys. Jednak postać Daredevila tego samego artysty można już kupić od 4 tys. dolarów. Wartość planszy zależy od kilku czynników. Najważniejsze to nazwisko artysty, popularność bohatera, którego przedstawia grafika, układ planszy (najdroższe są te z jednym kadrem na całą stronę – tzw. Splashpage i okładki), wreszcie walory estetyczne. Cena wywoławcza całostronicowej grafiki Herba Trimpe i Jacka Abela z komiksu „The Incredible Hulk #180” to wydatek 200 tys. dolarów. Nie powinno to jednak dziwić, bo to na tej stronie po raz pierwszy pojawił się Wolverine. Ceny końcowe mogą być kilka-kilkanaście razy wyższe.

Poprzednie aukcje pokazały, że sztuka komiksowa jest w cenie. Na kwietniowej aukcji londyńskiego domu Christie’s grafiki Herga, twórcy TinTina, sprzedawały się po 75 tys. euro. Dziesięć lat temu można było je kupić za 10 tys. Jednym z najbardziej spektakularnych wzrostów mogą pochwalić się okładki do głośnych i zekranizowanych „Strażników”. W 1993 r. komplet został sprzedany na aukcji Sotheby’s za 26 tys. dolarów. Dwadzieścia lat później Heritage sprzedał je pojedynczo za w sumie 493 tys. dolarów, czyli 19-krotnie drożej!

Za najdroższą na świecie pracę komiksową uchodzi okładka do „Tintina w Ameryce” Herge’a, która została sprzedana za 1,6 mln dolarów. W pierwszej trójce są też okładka Todda McFarlane’a do 328. numeru „Amazing Spider-Man”, która poszła za prawie 660 tys. dolarów (widać na niej Hulka), i okładka Franka Millera do „The Dark Knight Rises” sprzedana w 2013 r. za blisko 480 tys. dolarów. Ta ostatnia praca podrożała w niecałe dwa lata o ponad 30 tys. dolarów. Zarobek może nie jest imponujący, ale pokazuje, że cenione dzieła komiksowe sukcesywnie zyskują na wartości, nawet jeśli prace są już bardzo drogie.

Polska goni Zachód

Polski rynek jest na tyle młody, że trudno nawet go oszacować. – Biorąc pod uwagę głównie wartość sprzedaży prac w ramach ArtKomiks.pl i Desa Unicum, szacujemy, że wartość przeprowadzanych rocznych transakcji w Polsce to 1-2 mln zł. Jeszcze dwa lata temu w ogóle nie mogliśmy mówić o zinstytucjonalizowanej sprzedaży tego rodzaju prac – mówi Kasperski. – Na świecie do tej pory nie było takich analiz. Z naszych szacunków wynika, że na samym rynku amerykańskich galerii i sprzedaży indywidualnej miesięcznie wykonywane są transakcje o wartości 1-5 mln dolarów. Do tego dochodzą kwoty uzyskiwanew sprzedażach kontrolowanych przez domy aukcyjne, a sam Heritage potrafi podczas jednej sesji osiągnąć wartość transakcji na poziomie 6,7 mln dolarów. Podobny trend jest widoczny na rynku europejskim, gdzie w kwietniu bieżącego roku dom aukcyjny Christie’s sprzedał prace za 3,8 mln euro – dodaje.

O sukcesie aukcji Desy Unicum przekonany jest też Krzysztof Masiewicz, współautor wraz z Piotrem Bazylką „Przewodnika kolekcjonera sztuki najnowszej”, w którym pojawili się komiksowi twórcy: Tadeusz Baranowski i Maciej Sieńczyk. – Tego typu aukcje na stałe zagoszczą w kalendarzu tego domu aukcyjnego – ocenia Masiewicz, ale przestrzega przez huraoptymizmem. – Aby plansze komiksowe pojawiły się w znaczących kolekcjach publicznych i prywatnych, muszą pojawić się kuratorzy czy też instytucje, które „wprowadzą” merytorycznie komiks do kolekcji publicznych i prywatnych. Kolekcje to pewne wizje i pomysły instytucji i osób prywatnych, każdy z tych podmiotów musi przepracować to na swój sposób – dodaje.

Majowa aukcja Desy Unicum może przebić wyniki wcześniejszej. Wystawiono prace największych: Baranowskiego, Christy, Stannego, Lengrena, Butenki, Polcha i Papcia Chmiela. Ceny wywoławcze zaczynają się od 2-3 tys. zł, szacunki są nawet kilka razy wyższe. W porównaniu z pierwszą aukcją widać wyraźny wzrost wycen. Hitem wtedy były plansze z Klossa, które teraz wystawione są za trzykrotnie wyższą wywoławczą. – Chcemy wprowadzić aukcje komiksu i ilustracji na stałe do naszego kalendarium aukcyjnego, planujemy przygotowywać dwie-trzy aukcje komiksu i ilustracji rocznie – mówi Karolina Łuźniak-Marchlewska z Desa Unicum, potwierdzając, że komiksowa machina już ruszyła.

Artykuł ukazał się w jednym z ostatnich numerów cyfrowego tygodnika "Wprost Biznes"

"Wprost Biznes" można zakupić na stronie internetowej


Czytaj także

 0

Czytaj także