Ukraiński miecz Damoklesa

Ukraiński miecz Damoklesa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jedyne, co dziś napędza stosunki pomiędzy UE i Rosją, to strach przed rozlaniem się wojny i atomową katastrofą – mówi niemiecki politolog Andreas Umland.

Jesteśmy o krok od zerwania mińskiego porozumienia, a wielu ekspertów twierdzi, że może dojść do otwartej konfrontacji pomiędzy Ukrainą i Rosją. Jest aż tak źle?

Próby pisania scenariuszy przyszłej sytuacji w Donbasie to tylko spekulacje, bowiem o tym, co będzie się dalej działo, wie tylko wąskie grono ludzi na Kremlu.

Dokładnie rok temu sytuacja była podobna. Najpierw negocjacje w Mińsku, potem wyprowadzenie broni ciężkiej z linii frontu, później Ukraina zaakceptowała specjalny status Donbasu, ale zamiast zamrożenia konfliktu w Doniecku nastąpiło jego zaostrzenie.

Nie sądzę, aby teraz powtórzyła się sytuacja sprzed roku, jakkolwiek wszyscy oczywiście wiemy, że decyzje Kremla trudno jest przewidzieć. Otwarty konflikt oznaczałby nałożenie na Rosję kolejnych sankcji. Dlatego Kreml będzie dalej balansował tak, by ostrzeliwać, podsycać wojnę, ale i jednocześnie nie ściągać na siebie zbyt wiele uwagi. Przynajmniej nie na tyle, żeby doprowadzić do sprowadzenia na siebie nowych sankcji.

Część obserwatorów sytuacji na Ukrainie przewidywała, że Donbas spotka los Naddniestrza czy Osetii Południowej, ale na razie nic nie wskazuje, by ta wojna została zamrożona.

Więcej możesz przeczytać w 35/2015 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także