Jeniec wojenny Saddam Husajn

Jeniec wojenny Saddam Husajn

Dodano:   /  Zmieniono: 
Saddam Husajn - zgodnie z zapewnieniami sekretarza obrony USA Donalda Rumsfelda -  będzie traktowany jak jeniec wojenny, chroniony przez Konwencję Genewską.
Od sądu będzie zależało, czy pomocy Saddamowi będzie mógł udzielić Międzynarodowy Czerwony Krzyż, ale "nikomu nie będzie przeszkadzać, jeśli (Czerwony Krzyż) będzie chciał sprawdzić, czy jest on traktowany w sposób humanitarny i  profesjonalny" - powiedział.

Amerykański sekretarz obrony podkreślił też, że były iracki dyktator nie chce współpracować ze śledczymi. Zaprzeczył jednak, że prowadzący śledztwo mogliby uciec się do tortur, by skłonić Saddama do  mówienia. "Samo wymienienie słowa tortury, w kontekście użycia ich przez armię amerykańską, budzi mój sprzeciw" - podkreślił Rumsfeld.

Jak podał w niedzielę tygodnik "Time", były dyktator oświadczył w czasie przesłuchania, że nie posiadał broni masowej zagłady. "Nie, oczywiście, że nie" - powiedział. "Stany Zjednoczone wymyśliły (to), żeby mieć powód do wojny".

"Time", powołując się na relację anonimowego przedstawiciela władz amerykańskich, który zapoznał się z zapisem pierwszego przesłuchania, potwierdził, że Saddam nie chciał współpracować z prowadzącymi przesłuchanie. Zapytany, czy życzy sobie szklankę wody, odparł, że  pijąc, będzie musiał chodzić do toalety, a "jak ja mogę chodzić do  toalety, skoro mój lud jest w niewoli?".

Prowadzący przesłuchanie zapytał także Saddama, czy wie, gdzie znajduje się kpt Scott Speicher, amerykański pilot, który zaginął w czasie I Wojny w Zatoce. "Nie. Nigdy nie trzymałem więźniów. Nie  wiem, co się z nim stało" - odparł były przywódca Iraku.

Według "Time'a" Saddam jest trzymany w pojedynczej celi w amerykańskiej bazie na lotnisku w Bagdadzie.

***

Jeden z amerykańskich oficerów, uczestniczących w akcji zatrzymania irackiego dyktatora, mówił, że w momencie ujęcia usiłował on pertraktować. Wychodząc z kryjówki oświadczył zdumionym żołnierzom: "Jestem Saddam Husajn, prezydent Iraku i gotów jestem negocjować".

Amerykanie odpowiedzieli krótko: "Pozdrowienia od prezydenta Busha" - relacjonuje major Brian Reed z 4. Dywizji Piechoty USA.

em, pap