Sławomir R. wiarygodny, choć nieścisły

Sławomir R. wiarygodny, choć nieścisły

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, prowadząca śledztwo w sprawie pedofilii, otrzymała w poniedziałek opinię biegłego psychologa dotyczącą wiarygodności zeznań 16-letniego Sławomira R.
Chłopiec, według relacji jego matki, miał być molestowany seksualnie przez ks. prałata Henryka J. z Gdańska.

O otrzymaniu opinii biegłego poinformował dziennikarzy rzecznik prasowy gdańskiej Prokuratury Okręgowej Konrad Kornatowski. Odmówił jednak ujawnienia jej szczegółów.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do  organów ścigania, biegły psycholog potwierdził wiarygodność zeznań nastolatka, choć uznał, że w części mogą być one nieścisłe.

Były ministrant, który zeznawał w ubiegły wtorek przed gdańskim sądem, miał zaprzeczyć, że ks. J. molestował go seksualnie. Przyznał, że ten całował go "na pożegnanie" i obejmował. Sławomir R. miał także opowiadać o piciu alkoholu przez ministrantów na  plebanii na koszt księdza. Sławomir R. miał też powiedzieć, że  regularnie otrzymywał od księdza kilka tysięcy złotych miesięcznie. O tym, że nie był ofiarą molestowania, nieletni napisał też kilka miesięcy w oświadczeniu dla metropolity gdańskiego ks. abp. Tadeusza Gocłowskiego.

Prokuraturę Okręgową w Gdańsku o wątku molestowania Sławomira R. powiadomił miejscowy sąd rodzinny. "Jedna z matek zeznała, że  osobą mogącą być w zainteresowaniu organów ścigania może być prałat Henryk J." - wyjaśnił Kornatowski.

Do tej pory Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadząca od 27 lipca śledztwo w sprawie molestowania seksualnego nieletnich ani razu oficjalnie nie potwierdziła, że w kręgu podejrzeń znajduje się ten znany gdański duchowny.

W poniedziałek w wywiadzie dla "Radia Gdańsk" Janusz Kaczmarek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku sprawującej nadzór nad śledztwem, potwierdził, że "zeznania matki jednego z chłopców wskazują na księdza prałata Henryka J.". Przypomniał, że śledztwo jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie.

Kaczmarek wyjaśnił, że w trakcie dochodzenia przesłuchano dotychczas kilkunastu świadków i przeszukano plebanię ks. J. Tam zabezpieczono kasety wideo (które zostały już oddane) oraz twardy dysk komputera, który nadal jest poddawany analizie.

Kornatowski, zapytany, czy gdańska prokuratura przesłuchała ks. Henryka J. lub zamierza to zrobić, odpowiedział, że żadne czynności śledcze z jego udziałem nie były wykonywane. "A jak się sprawa dalej potoczy, trudno w tej chwili wyrokować i oceniać. Nie  wykluczamy, że będziemy rozmawiali" - dodał.

Według nieoficjalnych informacji do domniemanego wykorzystania Sławomira R. przez duchownego miało dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty, ubrania. Z czasem opuścił się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka.

Ks. prałat podczas niedzielnego kazania zapowiedział, że nie podda się prasowej nagonce i nie będzie "zniżał się do poziomu dziennikarskiego plugastwa zaprezentowanego w ubiegłotygodniowej prasie i innych mediach". "Nie będę komentował i się tłumaczył. Nie będę przed kamerami, mikrofonami (...) rozdmuchiwał wstrętnych kłamstw. To poniżej mojej kapłańskiej i osobistej godności. To nie ja muszę udowadniać, że jestem niewinny" - mówił duchowny.

ss, pap

Czytaj także