Jaskóła kłamał

Jaskóła kłamał

Konrad Jaskóła, były Prezes Petrochemii Płockiej kłamał dziś przed komisją mówiąc, że kontrakty z J&S był korzystne dla kierowanej przez niego rafinerii. Większość posłów komisji zdawała sobie z tego sprawę, stąd ostre słowa "że wyjaśnieniami Jaskóły powinna zainteresować się prokuratura".
O co chodzi w tzw. aferze J&S? Po pierwsze w wyjaśnieniu dlaczego potrzebny jest pośrednik pomiędzy polskimi rafineriami, a rosyjskimi producentami ropy. Ci ostatni chcą ją sprzedawać bez pośredników, polskie rafinerie (obecnie PKN Orlen i Grupa Lotos, wcześniej nazywały się Petrochemia Płocka i Rafineria Gdańsk) chcą ją kupować tylko od J&S.

Czy pośrednik może sprzedawać taniej niż producent? Logiczna odpowiedź brzmi: nie. Większość świadków zeznających w sprawie monopolu J&S starała się zaciemnić obraz. Rozwiązanie tego wątku afery paliwowej jest proste: J&S otrzymał od polskich rafinerii pełnomocnictwa, które wedle słów Romana Giertycha czyniły go "wyłącznym przedstawicielem handlowych polskich rafinerii w Rosji". Wystarczy znaleźć odpowiedzialnych za wystawienie tych pełnomocnictw, żeby znaleźć winnych monopolizacji dostaw i miliardowych strat państwa. I obywateli, którzy płacili drożej za benzynę, bo rafinerie chciały przepłacać za ropę.

Trzeba również spytać szefów tajnych służb, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo państwa dlaczego takie preferowanie cypryjskiej spółki tolerowali. Komisja ma ich pod ręką. Np. szef UOP w latach 1997-2001 Zbigniew Nowek jest ekspertem komisji i poucza świadków co im wolno powiedzieć. Trzeba również zapytać polityków dlaczego nie interesowali się dziwnymi spółkami i stratami skarbu państwa z tytułu podatków. Tylko naiwni myślą, że owa obojętność wynikała ze zwykłych zaniedbań.

Jan Piński

Czytaj także

 0