Jak Balcerowicz bronił Eureko

Jak Balcerowicz bronił Eureko

Dodano:   /  Zmieniono: 
Na początku maja br. były prezes PZU Zdzisław Montkiewicz wygrał proces cywilny z firmą Eureko. Mniejszościowy udziałowiec PZU domagał się od Montkiewicza przeprosin za publiczne twierdzenie, że wbrew umowie prywatyzacyjnej nie wniósł żadnego know-how, a akcje spółki niezgodnie z polskim prawem kupił na kredyt. Równie ciekawe co uzasadnienie wyroku są zeznania świadków: Leszka Balcerowicza i Ernsta Jansena, wiceprezesa Eureko.
Balcerowicz jako świadek Eureko zeznawał 1 lutego 2006 r. i stwierdził, że zakup akcji odbył się zgodnie z prawem; jego zdaniem nie było lepszej cenowo oferty. "Środki przeznaczone na zakup akcji przez Eureko przekazane zostały zgodnie z polskim prawem" - przekonywał Balcerowicz. "Trudno mi odpowiedzieć czy w Ministerstwie Finansów znajdowały się kompletne sprawozdania Eureko za lata 1996-1998. Wiem tylko, że sprawa była badana i nie są mi znane żadne dowody świadczące o niedochowaniu procedur przez Ministerstwo Finansów" - zeznał Balcerowicz.
Przeczytajmy ten fragment uważnie. Oto były szef Ministerstwa Finansów, wówczas prezes NBP, twierdzi, że nie wie, czy w podległym mu resorcie były kompletne sprawozdania finansowe Eureko, ale jest pewien, że zachowano wszystkie procedury. Otóż z listu ministra finansów Mirosława Gronickiego z 28.04.2005 do szefa komisji śledczej ds. PZU wynika, że w aktach brak jest sprawozdań finansowych Eureko z lat 1996-1998, złożonych przy wniosku z 1999 r. Ciekawe co w nich takiego było, że musiały zniknąć?

Jeszcze bardziej musi szokować twierdzenie Balcerowicz, że prywatyzacja PZU odbyła się zgodnie z prawem. Trzeba jednak przyznać, że jest tutaj konsekwentny (jak twierdzi klasyk, nic nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne...). Już 14 lutego 2005 r. w trakcie prac komisji ds. PZU Narodowy Bank Polski informował w oficjalnym komunikacie, że zakup przez BIG BG 10 proc. akcji PZU w 1999 r. był zgodny z obowiązującym wówczas prawem bankowym (czytaj: bank kupił akcje za własne, nie pożyczone pieniądze). Z oświadczenia wynika, że te informacje przekazał Generalnemu Inspektoratowi Nadzoru Bankowego... sam BIG BG. Nadzór bankowy nie stwierdził też naruszenia przez bank Bogusława Kotta przewidzianych w prawie bankowym limitów inwestycyjnych. Ustawa prawo bankowe (art. 6 ust. 1 pkt. 1) zakazywała bankom inwestować w akcje innego podmiotu kwoty przekraczające 15 proc. kapitałów własnych, aby chronić pieniądze ich klientów przed nadmiernym ryzykiem. Gdy podpisywano umowę prywatyzacyjną PZU, kapitał własny BIG BG wynosił około 1,6 mld zł. Za 10 proc. akcji PZU bank zapłacił zaś 1 mld zł, czyli przekroczył dopuszczalny limit czterokrotnie! Wprawdzie tuż po zrealizowaniu transakcji (10 listopada 1999 r.) BIG BG przeniósł zakupione akcje PZU do swojej spółki zależnej BIG BG Inwestycje, ale w ciągu kilku godzin, które dzieliły obie operacje, prawo bankowe zostało złamane. Nadzór NBP i Ministerstwo Finansów nie kiwnęły palcem, a dziś Balcerowicz opowiada bajkę o tym, że było wszystko zgodne z prawem. Obrazowo można to porównać do sytuacji, w której facet bije kogoś po twarzy, zabiera mu portfel, ale oddaje przed północą, więc wszystko jest w porządku.

Najciekawsze, że najwięcej szkody mogą przynieść Eureko zeznania wiceprezesa tej firmy. Otóż 24 maja 2006 r. Ernst Jansen, (ogłosił w zeszłym tygodniu przejście na emeryturę. Kara za nieudolność?) stwierdził, że "Eureko BV nie jest firmą ubezpieczeniową, jest tzw. mieszanym holdingiem według przepisów europejskich". Tym samym Jansen potwierdził jeden z głównych zarzutów, jaki stawiano prywatyzacji w 1999 r. Otóż PZU - zgodnie z uchwałą rządu - mogła kupić tylko spółka ubezpieczeniowa, a Eureko - jak przyznał Jasen - nią nie było.

Sprawa aferalnej prywatyzacji PZU to kolejna sprawa, którą nowa ekipa rządząca miała rozwiązać. Tymczasem od zeszłego roku nic nie wiadomo na temat wyników śledztwa (a przecież Emila Wąsacza zatrzymywano z wiekim hukiem). Nie wiedzieć czemu, nie ma także jeszcze wniosku w sądzie o unieważnienie prywatyzacji z 1999 - co nakazała w swoim raporcie komisja śledcza ds. prywatyzacji PZU.

Czytaj także

Czytaj także