Bufet w Muzeum Powstania Warszawskiego

Bufet w Muzeum Powstania Warszawskiego

Hanna Gronkiewicz-Waltz zaraża swoim geniuszem kolejnych polityków Platformy Obywatelskiej.
Nowy marszałek Sejmu Bronisław Komorowski zażądał od posła PiS Jana Ołdakowskiego, by do poniedziałku wybrał, czy woli być parlamentarzystą czy dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego. W ciągu ostatnich dwóch lat Ołdakowski pełnił obydwie funkcje i jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Co więcej, fakt, że może je pełnić jednocześnie potwierdziło trzech znanych profesorów prawa, sporządzając stosowne ekspertyzy.

Czy Bronisławowi Komorowskiemu chodzi tak bardzo o przestrzeganie prawa? Oczywiście, że nie. Chodzi, rzecz jasna, o to, by pozbawić PiS jednego z największych sukcesów tej formacji w ostatnich latach. A takim było stworzenie przez Lecha Kaczyńskiego i jego współpracowników warszawskiego muzeum.

Nie mam dowodów, ale sądzę, że Bronisław Komorowski jest pod wpływem niezwykle ostatnio aktywnej intelektualnie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent stolicy chciałaby pewnie, by popularnym w całej Europie muzeum pokierował ktoś z jej politycznych przyjaciół.

Albo, tak jak w przypadku terenów pod budowę stadionu narodowego, uznała, iż Muzeum Powstania Warszawskiego stoi w tak atrakcyjnym punkcie miasta, że można by je komuś sprzedać. I zbudować nowe w Łomiankach. A w starym urządzić coś bardziej komercyjnego. Na przykład dobry bufet.

Czytaj także

Czytaj także