Zamiast kochanki

Zamiast kochanki

Dodano:   /  Zmieniono: 
- Nie ma szamponu! - powiedziała moja teściowa.
Planowała akcję błysk. Cała czwórka miała stanąć przed komisją w łazience. Jasiek po tygodniowym obozie w Zakopanem poszedł na pierwszy ogień.

- Nie ma szamponu?! Niemożliwe! Zaraz uzupełnię zapasy! - powiedziałam.

Była niedziela. Po 18.00. Przypomniałam sobie, że do 20.00 mam 20-procentowy rabat w ulubionym sklepie z kosmetykami. Mogłabym wpaść przy okazji?!

Jestem z Poznania. Ziarnko do ziarnka! Tym bardziej, że od kilku dni nie miałam kremu. Zmęczyły mnie zachomikowane próbki!
Nie cierpię zakupów! Nie kokietuję! Z każdym kolejnym kilogramem coraz bardziej ich nie znoszę! Oszukuję rzeczywistość! Taka mała gra: jak nie zobaczę się w przymierzalni i nie wejdę na wagę nie odkryję, że zima w tym roku była długa!
Miałam wystarczająco dużo pretekstów, żeby przełamać niechęć: brak szamponu, kremu i rabat!

Było tuż przed 19.00. Idealnie! Mam godzinę do zamknięcia, nie grozi mi żaden szał zakupowy!
Kosmetyki poszły szybko - miałam listę brakujących rzeczy. Po 15 minutach byłam biedniejsza ale szczęśliwsza, że mam dodatkowo piękny lakier do paznokci i tusz do rzęs! Przypomniałam sobie, że dzieci powyrastały z butów. Wpadłam do jeden z sieciówek w poszukiwaniu trampek w ilości hurtowej. Nic specjalnego nie było w dziale dziecięcym. Ale w młodzieżowym dużo się działo! (na zakupach często zapominam o wieku! :-)

O znienawidzonych kilogramach też! Po 20 minutach niosłam całe naręcze ciuchów. Na wysokości przymierzalni zawróciłam. Na to nie byłam gotowa. Postanowiłam w spokoju poprzymierzać w domu. Kątem ucha usłyszałam głos sprzedawcy, który zdradza klientce sztuczkę z lustrem:

- Jak pani stoi blisko wygląda się szczupło, jak się pani oddali lustro pogrubia. Jest trochę podkręcone - tłumaczył.
Klientka zwracała sukienkę, mówiła, że w sklepie wyglądała szczupło, a w domu grubo.

Skąd ja to znam!

- Nie chce pani przymierzyć rzeczy? - zapytał kasjer.
- Bardzo się spieszę! Przymierzę w domu! Przed brutalnym lustrem! - mrugnęłam do niego.
- Być może jutro wszystko zwrócę! - dodałam.
- Sporo tego! Może lepiej przymierzyć! - zachęcał sprzedawca.

Nie skorzystałam. Moja bardzo mądra koleżanka powiedziała mi kiedyś: nie bądź za oszczędna, wydawaj tyle, żeby męża nie było stać na kochankę!!! :-)