Rządy mniejszości

Rządy mniejszości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bez mniejszości nie ma demokracji. Co gorsza, często demokracja to rządy mniejszości. Wszystkie trybunały, komisje, izby to instytucje stworzone przez mniejszość, po to, by jakoś tę większość kontrolować. Jak to się ma do Ukrainy? Ano tak, że właśnie taka mniejszość tam powstała.
Nie powstała ona z niczego. Opozycja na Ukrainie - nie licząc marginalnego obozu Janukowycza - była. Ukryła się tylko pod parasolem pomarańczowej drużyny. Tuż po rewolucji rząd Tymoszenko miał mnóstwo zapału. Ministrowie, raz w tygodniu chodzili razem nawet na kolację. Chcieli jak najwięcej rządzić, radzić się, rozwiązywać problemy. Ale im bardziej uciekał zapał, tym szybciej pojawiały się animozje. Socjaliści krzywo patrzyli na liberałów, narodowcy krzywili się na plany prywatyzacji. Ta sieć powiązań jest bardzo skomplikowana. Obozy polityczne, tak jak w Polsce, nie tworzą się tylko wokół idei, ale wokół ludzi, korzeni i - w przypadku Ukrainy - także języka.

Pierwsza kłótnia, tak jak w małżeństwie (choć trudno spotkać takich co się wcześniej nie kłócili - wierzę, że gdzieś są) to szok. Tuż przed dymisją Tymoszenko polityczne autorytety biadoliły o kruchej demokracji na Ukrainie. O rozpadzie, który spowoduje powrót starego. Demokracja jednak bez opozycji, tej efektywnej i silnej staje się wynaturzeniem. Polityczna zgoda wszystkich ze wszystkimi jest tak samo zgubna jak polityczna ekonomia, czyli prymat polityki nad matematyką.

Zatem przy założeniu, że podstawy demokracji zostaną utrzymane można powiedzieć, że na Ukrainie nic poważnego się nie stało. Zresztą obecny rząd musiał za granicami kraju wyglądać nieco dziwnie. Był miejscem gdzie skupiły się grupy ludzi zwykle siedzącą na dwóch oddzielnych końcach stołu. To tak jakby Miller dostał tekę w rządzie Kaczyńskiego.

Ukraina ten okres rządów jedności straciła. Przyczynił się do tego także system prezydencki, gdzie koterie i intrygi ustawiają szereg wokół prezydenta. Teraz, kiedy kraj będzie coraz bardziej zbliżał się do wyborów, dojdzie do ostrzejszej walki. A ta zapewne oczyści scenę polityczną. Będzie na pewno ciekawiej.

Grzegorz Sadowski