Kulisy sporu o PZU

Kulisy sporu o PZU

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dla Skarbu Państwa Eureko jest zbyt małe i niepewne swojej przyszłości, by oddawać mu władzę w PZU. Dla Eureko Skarb łamie umowy i powinien zostać ukarany.
Niechętny Eureko skarb państwa jest na przegranej pozycji
Dwa tygodnie zabrało wiceministrowi Przemysławowi Morysiakowi dojście do wniosku, że nie ma nic do powiedzenia BW w sprawie Eureko. Premier Belka i minister skarbu Socha mówią tylko, że chcą polubownego rozwiązania sporu. Dlaczego są tak lakoniczni?
Prawdopodobnie dlatego, że dzięki działaniom poprzedników skarb został ustawiony na przegranej pozycji. Bezpośredni poprzednik Sochy - Zbigniew Kaniewski - dodatkowo osłabił pozycję negocjacyjną rządu, zapowiadając powiązanie PZU z PKO BP. - Jeśli prawnikom Eureko był potrzebny dowód, że polski rząd nie zamierza wykonać umowy prywatyzacyjnej, to go od Kaniewskiego dostali. Trudno o lepszy prezent dla przeciwnika negocjacyjnego - komentuje Wiesław Kaczmarek, były szef MSP.
Abstrahując od błędów polskich negocjatorów, warto zastanowić się nad wątpliwościami dotyczącymi holenderskiego inwestora.

Eureko jest zbyt małe
Holding Eureko lubi siebie przedstawiać jako lidera europejskich ubezpieczeń
(25 tys. pracowników, 95 mld euro aktywów), ale w praktyce jest graczem z drugiej ligi, znacznie mniejszym niż Allianz, Generali, AXA czy Aviva (w Polsce znana jako Commercial Union).
Eureko nie jest też marką znaną klientom czy analitykom. Ci pierwsi nie mogą jej znać, bo korzystają z produktów firm lokalnych powiązanych kapitałowo z holenderskim holdingiem. Z kolei analitycy z Londynu uchylają się od odpowiedzi, bo Eureko jest spółką spoza giełdy.
Holding jest natomiast oceniany przez agencje ratingowe. We wrześniu ubiegłego roku Standard & Poor`s podtrzymał rating Eureko (A+), ale obniżył jego perspektywę ze stabilnej do negatywnej.

Niepewna przyszłość Eureko
Przez ostatnie kilka miesięcy doszło do silnej integracji Eureko z jego głównym udziałowcem (ponad 70 proc. akcji) - holenderską grupą ubezpieczeniową Achmea. W praktyce Eureko jest dziś międzynarodowym ramieniem Achmei. Jednocześnie nowym partnerem Eureko został inny duży holenderski gracz - Rabobank. Można sobie łatwo wyobrazić zmianę strategii Achmei i Rabobanku, która doprowadzi do wchłonięcia Eureko lub też do odsprzedaży Eureko podmiotowi trzeciemu.

Niepewna przyszłość konsorcjum
Wiceprezes Eureko powtarza, że jego firma jest silnie powiązana z Bankiem Millennium - zarówno bezpośrednio (Eureko ma 20 proc. udziałów polskiego banku), jak i pośrednio, poprzez portugalski bank BCP. Małżeństwo inwestorów PZU wydaje się więc dość trwałe, ale i tu są wątpliwości. Millennium "od zawsze" wymieniany jest jako kandydat do przejęcia przez innego inwestora branżowego, podobnie Portugalczycy.

PZU sprzedano zbyt tanio
Kupując w 1999 roku 30 proc. akcji PZU za równe 3 mld zł, konsorcjum Eureko i Millennium zapłaciło bardzo mało (choć dostało szerokie uprawnienia zarządcze). Ówczesne niezależne szacunki wyceniały ten pakiet nawet trzykrotnie wyżej, choć prawdą jest też, że nikt nie chciał tyle zapłacić. Od tego czasu spadły wyceny firm ubezpieczeniowych (efekt 11 września) oraz udział rynkowy grupy PZU, ale z drugiej strony Eureko stoi przed zakupem pakietu akcji dającego pełną kontrolę. Oczywiste pytanie brzmi, jak duża powinna być premia za tę kontrolę? I czy Eureko byłoby stać na sfinansowanie takiej transakcji ze środków własnych?

PZU zbyt ważne
PZU ma 36 mld zł aktywów, zyski przekraczające miliard złotych i nadal rządzi połową rynku ubezpieczeniowego. Jest to wielka maszynka do robienia pieniędzy, które mogą być przydatne w wielu procesach gospodarczych, nie tylko przy ratowaniu budżetu poprzez zakupy papierów skarbowych. Nie oddaje się łatwo kontroli nad taką firmą.

Rząd ma pewne pole manewru.
Jakie są możliwości?
- Skarb może próbować renegocjować umowę z inwestorami i podnieść wartość sprzedawanego kontrolnego pakietu akcji (to jedyne realne, choć trudne do osiągnięcia rozwiązanie);
- Skarb może sprzedać konsorcjum
21 proc. akcji i oddać kontrolę, ale zachować tzw. złotą akcję (ten pomysł na pewno nie spodobałby się Unii Europejskiej);
- Skarb może umownie zablokować możliwość odsprzedaży akcji należących do Eureko i Millennium przez np. 10 lat (mało realne);
- Skarb może zebrać konsorcjum (na czele z PKO BP), które przedstawi Eureko ofertę odkupienia akcji PZU (nierealne).
Taktyka gry na czas sprawiła, że zostały zaledwie 3-4 miesiące do czasu, gdy trybunał arbitrażowy w Sztokholmie ma wydać werdykt w sprawie. Pora się pospieszyć. Inaczej przyjdzie przełknąć gorzką pigułkę: nie tylko oddać PZU w ręce Eureko, ale i dopłacić miliardowe odszkodowanie.
 0

Czytaj także