Za trzy lata próg 5 mld USD kapitalizacji, dający miejsce na liście Global 1000, mogą pokonać PKN Orlen, PKO BP, Bank BPH, Południowy Koncern Energetyczny, PZU oraz PTC lub Polkomtel.
W ciągu trzech lat do TP SA i Banku Pekao, które już są na liście Global 1000, może dołączyć 5 kolejnych spółek z Polski
W tym roku, by trafić na listę 1000 najcenniejszych korporacji, spółka musiała się wylegitymować kapitalizacją na poziomie co najmniej 4,5 mld USD. Za trzy lata taką barierą będzie pewnie 5 mld USD. Naszym zdaniem, może ją pokonać najwyżej pięć-sześć polskich firm. Wśród naszych pretendentów są: PKO BP, PZU SA, PKN Orlen, BPH oraz Koncern Energetyczny. Spółki te już teraz należą do najbardziej wartościowych polskich przedsiębiorstw, są bądź wkrótce będą notowane na giełdzie i mają dobre perspektywy poprawy kapitalizacji przez rozwój organiczny lub przejęcia. Pod uwagę braliśmy również operatorów sieci komórkowych PTC i Polkomtel. Wartość każdego z nich już obecnie szacuje się na 12 mld zł. Szanse na upublicznienie ich akcji są jednak niewielkie
PKO BP SA
Na przełomie października i listopada tego roku bank zadebiutuje na warszawskiej giełdzie. Do inwestorów trafi
30 proc. akcji firmy, która pod względem sumy bilansowej, kapitałów własnych, a także wypracowywanych zysków jest liderem polskiego rynku. Prywatyzacja, choć częściowa, otwiera jednak dla banku perspektywy dalszego wzrostu.
- Gdyby nie przyjmować dyskonta ze względu na państwową kontrolę i inne specyficzne czynniki ryzyka, to PKO BP powinien być dziś wyceniany - podobnie jak już znajdujący się na liście Global 1000 Bank Pekao - na mniej więcej 20 mld zł
- uważa Andrzej Powierża, analityk rynku z DI BRE Banku.
Bank stoi jednak w obliczu bardzo trudnego zadania: w ciągu trzech lat musi wprowadzić ujednolicony system informatyczny, który zastąpi ręcznie wykonywane operacje. Jeżeli dojdzie do znaczącej redukcji zatrudnienia, to za kilka lat PKO będzie wyceniany na poziomie 22 mld zł. Będzie też nabierał wartości proporcjonalnie do wzrostu zysków. W ostatnich latach rosły one powyżej 10 proc. rocznie. PKO BP ma szanse na utrzymanie takiego tempa w najbliższych latach, bo jego współczynnik wypłacalności jest dziś na stałym, wysokim poziomie 19,5 proc.
Jeżeli jednak zarząd banku nie zdecyduje się na zwolnienia i nie będzie w stanie przekształcić swoich pracowników zaplecza w efektywnych sprzedawców, to wartość banku może spaść o kilkanaście procent. Ale to wariant skrajnie pesymistyczny. Zakładając, że PKO BP nie tylko poprawi efektywność pracy załogi, ale i znacznie zwiększy sprzedaż (a na to zapewne położą nacisk prywatni udziałowcy), jego wartość będzie wzrastać szybciej niż koszt kapitału. Można szacować, że będzie to 20 proc. w skali roku. Nie da się też wykluczyć aktywności banku na rynku fuzji i przejęć, realizowanej dzięki środkom własnym lub z nowych emisji. To przyniesie mu kilka kolejnych procent kapitalizacji.
W efekcie w 2007 roku PKO BP może być wart około 30 mld zł, czyli obecnie blisko 8 mld USD, a to pozwoliłoby na zajęcie miejsca w ósmej setce listy Global 1000.
PKN Orlen
Polski Koncern Naftowy Orlen to drugi pewniak na liście pretendentów do grona największych korporacji. Właściwie powinien w nim już być, ale firma ma pecha - do polityków, prywatyzacji i afer.
Jak można zwiększyć wartość Orlenu? Po pierwsze, przez dokończenie prywatyzacji. Choć ten temat wydaje się trudny (patrz: początek obrad sejmowej komisji śledczej), to jest to najlepszy sposób na doszacowanie firmy.
Obecnie, wedle różnych wycen, obecność skarbu państwa obniża giełdową wycenę Orlenu o 20 proc. Pełna prywatyzacja dałaby więc teoretycznie wzrost wartości spółki do prawie 16 mld zł.
Drugi krok, który jest już robiony, to przejęcie przez Orlen 63 proc. akcji czeskiej grupy Unipetrol. Transakcja, która ma być sfinalizowana we wrześniu, skokowo podwyższy kapitalizację płockiego holdingu. Unipetrol jest wyceniany przez praską giełdę na 2,6-2,7 mld zł.
Dalej są trzy możliwości, niewykluczające się zresztą: pierwsza to przyspieszony rozwój organiczny firmy, wspomagany przez przejęcia konkurencyjnych sieci stacji benzynowych dzięki środkom ze sprzedaży aktywów niestrategicznych (w tym zwłaszcza akcji Polkomtela).
Kolejna możliwość to przejęcie przez Orlen Grupy Lotos (dawnej Rafinerii Gdańskiej). Wejście do Gdańska zwiększyłoby grupę Orlenu o mniej więcej jedną czwartą. Szacunkowo wartość połączonej grupy (Orlen + Unipetrol + Lotos) przekroczyłaby 6 mld USD, co daje pewne miejsce w dziewiątej setce listy Global 1000.
I wreszcie scenariusz najbardziej optymistyczny, choć najtrudniejszy, zakładający - oprócz powyższych zdarzeń - także `dogadanie się` z węgierskim MOL i austriackim OMV, które kontrolują spółki paliwowe na Słowacji, w Rumunii i Chorwacji.
Taka połączona supergrupa przerabiałaby ponad 70 mln ton ropy i miałaby kapitalizację bliską 15 mld USD (miejsce w czwartej setce firm światowych).
BPH SA
Prezes BPH Józef Wancer zapowiada w najbliższych latach atak na pozycję lidera lub co najmniej wicelidera rynku bankowego. Obecna wycena banku - 11,5 mld zł - zawiera już wiarę inwestorów w szybki organiczny rozwój firmy. Za takim scenariuszem przemawiają coraz lepsze wyniki, poprawiająca się rentowność kapitałów własnych oraz osiągnięcie pozycji wicelidera rynku kredytów hipotecznych.
Aby osiągnąć poziom 5 mld USD, cena akcji BPH musiałaby wzrosnąć o 59 proc., do ok. 636 zł (przy bieżącym kursie PLN/USD). Biorąc pod uwagę wskaźnik C/WK (cena akcji do wartości księgowej), który obecnie jest jednym z wyższych wśród polskich banków notowanych na warszawskim parkiecie, oraz niedawno ogłoszoną strategię, zakładającą osiągnięcie w 2006 roku ROE brutto na poziomie 22 proc. (po I kw. 2004 r. wskaźnik ten wyniósł prawie 16 proc.), wzrost ceny akcji w ciągu najbliższych trzech lat do kwoty 636 zł wydaje się mało prawdopodobny.
Dlatego by w ciągu trzech lat bank mógł wskoczyć na listę Global 1000,
tj. by mógł znacząco zwiększyć kapitalizację, musiałby się połączyć z innym rynkowym graczem. Nie można wykluczyć, że ze względu na ambicje głównego udziałowca - Banku Austria Creditanstalt (BACA) - dojdzie do przejęcia innego polskiego banku. W grę mogą wchodzić Bank Zachodni WBK, którego obecna kapitalizacja wynosi 5,8 mld zł, lub BRE Bank, wart dziś 2,8 mld zł. Ekspansja zagraniczna banku wydaje się jednak mało prawdopodobna. W krajach nadbałtyckich jest zbyt silna konkurencja, a na Ukrainie, w Białorusi i Rosji mamy do czynienia ze zbyt dużym ryzykiem biznesowym.
PZU SA
PZU SA ma 36 mld zł aktywów, rocznie zyski powyżej miliarda złotych i wciąż rządzi połową rynku ubezpieczeniowego. W tym roku spółka jest wyceniana na 10,8 mld zł (dla sektora ubezpieczeniowego jako wartość spółki przyjmuje się wskaźnik 10-krotności zysku netto). Analitycy Beskidzkiego Domu Maklerskiego (BDM) idą dalej i wiosną tego roku wyceniali PZU na 17,7 mld zł, a specjaliści z BZ WBK na 13,5 mld zł.
Konflikt między skarbem państwa a holdingiem Eureko wpływa hamująco na zdolność PZU SA do rozwoju i powstrzymania utraty rynku ubezpieczeniowego. Holendrzy domagają się, by do posiadanych już 20 proc. akcji PZU dołożyć im kolejne 21 proc.
Najbardziej prawdopodobną ścieżką rozwoju firmy, która podniesie kapitalizację ubezpieczyciela, są fuzje i przejęcia.
Można sobie wy-obrazić np. przejęcie przez PZU SA udziałów w jednej z podobnych firm w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech. Taki ruch podniósłby kapitalizację firmy o kilka mld zł.
Analitycy twierdzą, że możliwe byłoby też przejęcie samego Eureko przez PZU. Co prawda Eureko ma 7-krotnie większe od PZU aktywa, ale mniejsze od polskiej firmy zyski netto (Eureko 240 mln euro a PZU 340 mln euro w 2003 roku). Kapitalizacja Eureko obecnie nie przekracza 4,5 mld euro (za 5 proc. akcji Eureko Rabobank zapłacił 225 mln euro). Przyjmując optymistyczne wyceny BDM, wartość Eureko jest teraz zbliżona do wyceny PZU. Poza tym trzeba pamiętać, że o wartości Eureko stanowią przede wszystkim jego udziały w PZU SA.
Wartość PZU SA będzie również rosła w miarę generowania coraz wyższego zysku netto. A zdaniem analityków, całkiem realny jest coroczny przyrost na poziomie 10 proc. Słowem, nie będzie łatwo, ale wejście na listę Global 1000 jest możliwe.
Polska Grupa Energetyczna
Z szacunków Listy 500 Rzeczpospolitej wynika, że wartość sektora energetycznego w Polsce wynosi ok. 80 mld zł. Teoretycznie więc, gdyby powstał koncern skupiający jedną czwartą aktywów tej branży, mógłby wejść na listę Global 1000.
Południowy Koncern Energetyczny, ENEA czy grupa BOT należą do największych firm w kraju, choć trudno od nich oczekiwać, by szybko dorównały takim europejskim gigantom jak E.ON, RWE czy Enel.
Czy nie mógłby jednak powstać u nas silny koncern energetyczny o znaczeniu regionalnym? Bardzo chciałby tego Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego. Liczy on na to, że taka firma powstanie. Oprócz wytwórców energii i dystrybutorów koncern grupowałby spółki węglowe, sieci ciepłownicze i wodnokanalizacyjne. PKE czyni starania, by do grupy włączyć Kompanię Węglową.
Pomysł stworzenia Polskiej Grupy Energetycznej na bazie PKE, trzech elektrowni z południa Polski, Elektrowni Kozienice i Kopalni Węgla Kamiennego `Bogdanka` popiera Ministerstwo Skarbu. Gdyby jeszcze do tych firm dołączył poważny dystrybutor, to perspektywa wejścia na koniec listy Global 1000 mogłaby się urzeczywistnić.
W tym roku, by trafić na listę 1000 najcenniejszych korporacji, spółka musiała się wylegitymować kapitalizacją na poziomie co najmniej 4,5 mld USD. Za trzy lata taką barierą będzie pewnie 5 mld USD. Naszym zdaniem, może ją pokonać najwyżej pięć-sześć polskich firm. Wśród naszych pretendentów są: PKO BP, PZU SA, PKN Orlen, BPH oraz Koncern Energetyczny. Spółki te już teraz należą do najbardziej wartościowych polskich przedsiębiorstw, są bądź wkrótce będą notowane na giełdzie i mają dobre perspektywy poprawy kapitalizacji przez rozwój organiczny lub przejęcia. Pod uwagę braliśmy również operatorów sieci komórkowych PTC i Polkomtel. Wartość każdego z nich już obecnie szacuje się na 12 mld zł. Szanse na upublicznienie ich akcji są jednak niewielkie
PKO BP SA
Na przełomie października i listopada tego roku bank zadebiutuje na warszawskiej giełdzie. Do inwestorów trafi
30 proc. akcji firmy, która pod względem sumy bilansowej, kapitałów własnych, a także wypracowywanych zysków jest liderem polskiego rynku. Prywatyzacja, choć częściowa, otwiera jednak dla banku perspektywy dalszego wzrostu.
- Gdyby nie przyjmować dyskonta ze względu na państwową kontrolę i inne specyficzne czynniki ryzyka, to PKO BP powinien być dziś wyceniany - podobnie jak już znajdujący się na liście Global 1000 Bank Pekao - na mniej więcej 20 mld zł
- uważa Andrzej Powierża, analityk rynku z DI BRE Banku.
Bank stoi jednak w obliczu bardzo trudnego zadania: w ciągu trzech lat musi wprowadzić ujednolicony system informatyczny, który zastąpi ręcznie wykonywane operacje. Jeżeli dojdzie do znaczącej redukcji zatrudnienia, to za kilka lat PKO będzie wyceniany na poziomie 22 mld zł. Będzie też nabierał wartości proporcjonalnie do wzrostu zysków. W ostatnich latach rosły one powyżej 10 proc. rocznie. PKO BP ma szanse na utrzymanie takiego tempa w najbliższych latach, bo jego współczynnik wypłacalności jest dziś na stałym, wysokim poziomie 19,5 proc.
Jeżeli jednak zarząd banku nie zdecyduje się na zwolnienia i nie będzie w stanie przekształcić swoich pracowników zaplecza w efektywnych sprzedawców, to wartość banku może spaść o kilkanaście procent. Ale to wariant skrajnie pesymistyczny. Zakładając, że PKO BP nie tylko poprawi efektywność pracy załogi, ale i znacznie zwiększy sprzedaż (a na to zapewne położą nacisk prywatni udziałowcy), jego wartość będzie wzrastać szybciej niż koszt kapitału. Można szacować, że będzie to 20 proc. w skali roku. Nie da się też wykluczyć aktywności banku na rynku fuzji i przejęć, realizowanej dzięki środkom własnym lub z nowych emisji. To przyniesie mu kilka kolejnych procent kapitalizacji.
W efekcie w 2007 roku PKO BP może być wart około 30 mld zł, czyli obecnie blisko 8 mld USD, a to pozwoliłoby na zajęcie miejsca w ósmej setce listy Global 1000.
PKN Orlen
Polski Koncern Naftowy Orlen to drugi pewniak na liście pretendentów do grona największych korporacji. Właściwie powinien w nim już być, ale firma ma pecha - do polityków, prywatyzacji i afer.
Jak można zwiększyć wartość Orlenu? Po pierwsze, przez dokończenie prywatyzacji. Choć ten temat wydaje się trudny (patrz: początek obrad sejmowej komisji śledczej), to jest to najlepszy sposób na doszacowanie firmy.
Obecnie, wedle różnych wycen, obecność skarbu państwa obniża giełdową wycenę Orlenu o 20 proc. Pełna prywatyzacja dałaby więc teoretycznie wzrost wartości spółki do prawie 16 mld zł.
Drugi krok, który jest już robiony, to przejęcie przez Orlen 63 proc. akcji czeskiej grupy Unipetrol. Transakcja, która ma być sfinalizowana we wrześniu, skokowo podwyższy kapitalizację płockiego holdingu. Unipetrol jest wyceniany przez praską giełdę na 2,6-2,7 mld zł.
Dalej są trzy możliwości, niewykluczające się zresztą: pierwsza to przyspieszony rozwój organiczny firmy, wspomagany przez przejęcia konkurencyjnych sieci stacji benzynowych dzięki środkom ze sprzedaży aktywów niestrategicznych (w tym zwłaszcza akcji Polkomtela).
Kolejna możliwość to przejęcie przez Orlen Grupy Lotos (dawnej Rafinerii Gdańskiej). Wejście do Gdańska zwiększyłoby grupę Orlenu o mniej więcej jedną czwartą. Szacunkowo wartość połączonej grupy (Orlen + Unipetrol + Lotos) przekroczyłaby 6 mld USD, co daje pewne miejsce w dziewiątej setce listy Global 1000.
I wreszcie scenariusz najbardziej optymistyczny, choć najtrudniejszy, zakładający - oprócz powyższych zdarzeń - także `dogadanie się` z węgierskim MOL i austriackim OMV, które kontrolują spółki paliwowe na Słowacji, w Rumunii i Chorwacji.
Taka połączona supergrupa przerabiałaby ponad 70 mln ton ropy i miałaby kapitalizację bliską 15 mld USD (miejsce w czwartej setce firm światowych).
BPH SA
Prezes BPH Józef Wancer zapowiada w najbliższych latach atak na pozycję lidera lub co najmniej wicelidera rynku bankowego. Obecna wycena banku - 11,5 mld zł - zawiera już wiarę inwestorów w szybki organiczny rozwój firmy. Za takim scenariuszem przemawiają coraz lepsze wyniki, poprawiająca się rentowność kapitałów własnych oraz osiągnięcie pozycji wicelidera rynku kredytów hipotecznych.
Aby osiągnąć poziom 5 mld USD, cena akcji BPH musiałaby wzrosnąć o 59 proc., do ok. 636 zł (przy bieżącym kursie PLN/USD). Biorąc pod uwagę wskaźnik C/WK (cena akcji do wartości księgowej), który obecnie jest jednym z wyższych wśród polskich banków notowanych na warszawskim parkiecie, oraz niedawno ogłoszoną strategię, zakładającą osiągnięcie w 2006 roku ROE brutto na poziomie 22 proc. (po I kw. 2004 r. wskaźnik ten wyniósł prawie 16 proc.), wzrost ceny akcji w ciągu najbliższych trzech lat do kwoty 636 zł wydaje się mało prawdopodobny.
Dlatego by w ciągu trzech lat bank mógł wskoczyć na listę Global 1000,
tj. by mógł znacząco zwiększyć kapitalizację, musiałby się połączyć z innym rynkowym graczem. Nie można wykluczyć, że ze względu na ambicje głównego udziałowca - Banku Austria Creditanstalt (BACA) - dojdzie do przejęcia innego polskiego banku. W grę mogą wchodzić Bank Zachodni WBK, którego obecna kapitalizacja wynosi 5,8 mld zł, lub BRE Bank, wart dziś 2,8 mld zł. Ekspansja zagraniczna banku wydaje się jednak mało prawdopodobna. W krajach nadbałtyckich jest zbyt silna konkurencja, a na Ukrainie, w Białorusi i Rosji mamy do czynienia ze zbyt dużym ryzykiem biznesowym.
PZU SA
PZU SA ma 36 mld zł aktywów, rocznie zyski powyżej miliarda złotych i wciąż rządzi połową rynku ubezpieczeniowego. W tym roku spółka jest wyceniana na 10,8 mld zł (dla sektora ubezpieczeniowego jako wartość spółki przyjmuje się wskaźnik 10-krotności zysku netto). Analitycy Beskidzkiego Domu Maklerskiego (BDM) idą dalej i wiosną tego roku wyceniali PZU na 17,7 mld zł, a specjaliści z BZ WBK na 13,5 mld zł.
Konflikt między skarbem państwa a holdingiem Eureko wpływa hamująco na zdolność PZU SA do rozwoju i powstrzymania utraty rynku ubezpieczeniowego. Holendrzy domagają się, by do posiadanych już 20 proc. akcji PZU dołożyć im kolejne 21 proc.
Najbardziej prawdopodobną ścieżką rozwoju firmy, która podniesie kapitalizację ubezpieczyciela, są fuzje i przejęcia.
Można sobie wy-obrazić np. przejęcie przez PZU SA udziałów w jednej z podobnych firm w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech. Taki ruch podniósłby kapitalizację firmy o kilka mld zł.
Analitycy twierdzą, że możliwe byłoby też przejęcie samego Eureko przez PZU. Co prawda Eureko ma 7-krotnie większe od PZU aktywa, ale mniejsze od polskiej firmy zyski netto (Eureko 240 mln euro a PZU 340 mln euro w 2003 roku). Kapitalizacja Eureko obecnie nie przekracza 4,5 mld euro (za 5 proc. akcji Eureko Rabobank zapłacił 225 mln euro). Przyjmując optymistyczne wyceny BDM, wartość Eureko jest teraz zbliżona do wyceny PZU. Poza tym trzeba pamiętać, że o wartości Eureko stanowią przede wszystkim jego udziały w PZU SA.
Wartość PZU SA będzie również rosła w miarę generowania coraz wyższego zysku netto. A zdaniem analityków, całkiem realny jest coroczny przyrost na poziomie 10 proc. Słowem, nie będzie łatwo, ale wejście na listę Global 1000 jest możliwe.
Polska Grupa Energetyczna
Z szacunków Listy 500 Rzeczpospolitej wynika, że wartość sektora energetycznego w Polsce wynosi ok. 80 mld zł. Teoretycznie więc, gdyby powstał koncern skupiający jedną czwartą aktywów tej branży, mógłby wejść na listę Global 1000.
Południowy Koncern Energetyczny, ENEA czy grupa BOT należą do największych firm w kraju, choć trudno od nich oczekiwać, by szybko dorównały takim europejskim gigantom jak E.ON, RWE czy Enel.
Czy nie mógłby jednak powstać u nas silny koncern energetyczny o znaczeniu regionalnym? Bardzo chciałby tego Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego. Liczy on na to, że taka firma powstanie. Oprócz wytwórców energii i dystrybutorów koncern grupowałby spółki węglowe, sieci ciepłownicze i wodnokanalizacyjne. PKE czyni starania, by do grupy włączyć Kompanię Węglową.
Pomysł stworzenia Polskiej Grupy Energetycznej na bazie PKE, trzech elektrowni z południa Polski, Elektrowni Kozienice i Kopalni Węgla Kamiennego `Bogdanka` popiera Ministerstwo Skarbu. Gdyby jeszcze do tych firm dołączył poważny dystrybutor, to perspektywa wejścia na koniec listy Global 1000 mogłaby się urzeczywistnić.