Zostały tylko marka i długi

Zostały tylko marka i długi

Dodano:   /  Zmieniono: 
Swarzędz musi zdobyć 34,5 mln zł. Jeśli się nie uda, firma ogłosi bankructwo
Jarosław Król, od kilku tygodni prezes Swarzędza SA, gra w otwarte karty. - Sytuacja jest zero-jedynkowa, jeśli emisja się powiedzie, spółka przetrwa, a ja będę miał pracę na co najmniej najbliższe trzy lata. Porażka oznacza szybkie ogłoszenie upadłości - wyjaśniał BusinessWeekowi szczegóły swojego pomysłu na ratowanie spółki. Nowy szef firmy meblarskiej wcześniej był menedżerem w Telekomunikacji Polskiej oraz Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie. Z zawodu jest finansistą.
Postawienie sprawy Swarzędza na ostrzu noża jest jednak uzasadnione. Firma ma 25-milionowy ujemny kapitał, jest zadłużona na 27 mln zł w BPH, Millennium, Kredyt Banku, BISE. Ma długi wobec ZUS i fiskusa. Winna jest też pieniądze dostawcom. Od dawna brakuje jej środków na produkcję, a magazyny świecą pustkami.
Jak to się stało, że jeden z beniaminków polskiego rynku kapitałowego jest dziś na dnie, a zarząd firmy meblarskiej zajmuje malutkie warszawskie biuro likwidowanej spółki Swarzędz Market?
Zdaniem prezesa Króla, poprzedni długoletni zarząd z Julianem Nuckowskim na czele popełnił wiele błędów czysto zarządczych. Przeinwestowanie w majątek trwały - nadmierne podnoszenie mocy produkcyjnych i przejmowanie kolejnych małych wytwórców, finansowane głównie kredytem, niewłaściwe zarządzanie finansami. Spółka miała rachunkowość zarządczą, ale było to narzędzie martwe. Nie było prawdziwego budżetowania i monitoringu kosztów - lista zarzutów jest długa.
W efekcie w ubiegłym roku spółka utraciła płynność finansową. Do tego doszła jeszcze nieudana ubiegłoroczna emisja. W sumie przez 14 lat obecności na giełdzie Swarzędz przeprowadził sześć emisji swoich papierów. Obecnie w całej grupie kapitałowej zatrudnionych jest 157 pracowników w firmach-córkach. Spółka-matka Swarzędz Meble SA zatrudnia 11 osób, zajmujących się teraz wyłącznie nową emisją.
We wrześniu akcje Swarzędza stały się łupem spekulantów lub bardzo aktywnych inwestorów. Handlowali oni prawami poboru 53 mln papierów skierowanych głównie do obecnych akcjonariuszy. Olbrzymie obroty akcjami i skoki cen sięgające 10 proc. dziennie są efektem tego, że spółka jest bardzo płynna, aż 84 proc. akcji jest w wolnym obrocie. Pozostałe 18 proc. należy do trzech dużych akcjonariuszy: żony prezesa Magdaleny Rulskiej-Nuckowskiej (5,1 proc.), Biura Ochrony Przedsiębiorstw "Merpol" (5,0 proc.) i Marii Mzyk, żony prezesa Pagedu (6,1 proc.). Zamknięcie subskrypcji emisji nastąpi 17 października, ale po tym terminie spółka ma jeszcze trzy miesiące na jej uzupełnienie.
Czy emisja ma szanse powodzenia? Hanna Kędziora, analityczka z BDM PKO BP specjalizująca się w branży meblarskiej, uważa, że szanse na sukces są duże. Jej zdaniem, spółka nie przeprowadzałaby tak dużej emisji bez gwarancji popytu ze strony inwestorów. Sugeruje, że inwestorzy są już "załatwieni". Swoją rolę zapewne odegrał w tym przedsięwzięciu Internetowy Dom Maklerski SA, który przeprowadzał emisję i najprawdopodobniej "wymusił" zmiany w zarządzie, które przeprowadzone były pod przyszłego inwestora.
Zachętą dla kupujących jest z pewnością umowa Swarzędza z BRE Bankiem redukująca dług spółki z 14 do 7 mln zł.
Prezes Król zakłada, że po sukcesie emisji bilans firmy będzie wyczyszczony. Do dyspozycji firmy będzie 10 mln zł, a zadłużenie spadnie do 4 mln zł.
- Te pieniądze pozwolą nam złapać oddech - uważa Król. - Za pół roku będziemy mieli zysk operacyjny, a za rok dodatni wynik netto. A przez najbliższe trzy lata przychody spółki będą rosły od 55 do 80 mln zł - wylicza.
Plan sanacji firmy jest prosty. Po pierwsze, firma pozbędzie się zbędnego majątku (zniknie spółka handlowa Swarzędz Market, sprzedana zostanie Kościańska Fabryka Mebli, a fabryka w Gostyniu ogłosi upadłość). Redukcji ulegną też koszty - rada nadzorcza będzie np. pracować za darmo. Po drugie, Swarzędz skoncentruje się na produkcji najbardziej rentownej linii Status (klasyczna linia) i Swarzędz Czwarty Wymiar (dla młodszego odbiorcy). Produkowane mają też być meble do hoteli wyższych kategorii.
Kluczem do sukcesu ma jednak być zmiana modelu biznesowego - firma ma się zająć projektowaniem i sprzedażą. Część produkcji ma zostać zlecona podwykonawcom. Koncepcję chwali Wojciech Wasilewski analityk DM Millennium. - Produkcję należy lokować tam, gdzie jest tańsza, np. na Ukrainie - uważa.
Hanna Kędziora jest bardziej sceptyczna. - Nie słyszałam, by ktoś z branży tak robił - uzasadnia. W prospekcie emisyjnym Swarzędza intencja jest jednak wyraźnie zapisana: "Produkcja zlecana głównie podwykonawcom - mniejszym, elastycznym firmom". To właśnie ma zapewnić spółce szybką reakcję na potrzeby klientów i dbałość o jakość wykonania.
Krzysztof Pióro, prezes Gametu, firmy produkującej wykończenia mebli, poprzednio prezes spółki Haste, uważa, że strategia projektowania i sprzedaży tanich mebli jest możliwa do realizacji, pod warunkiem że projekty będą bardzo dobre, a zarządzanie bardzo sprawne.
Ważnym elementem odrodzenia firmy ma być marka i już działająca własna sieć sprzedaży. Prezes Król twierdzi, że według różnych wycen, marka Swarzędz warta jest od 12 do 52 mln zł. - Jeśli jej prawdziwa wartość jest pośrodku, to i tak jest to pokaźny majątek. I to niezastawiony! - podkreśla prezes.
Spółka jest właścicielem 14 sklepów (praktycznie bez towaru) oraz 30 placówek prowadzonych przez agentów. Tę sieć analityczka BDM PKO BP uważa za duży plus Swarzędza. Jej zdaniem, nie ma w Polsce dużych specjalistycznych sklepów meblowych z multiofertą i długo ich nie będzie. To dlatego każdy większy producent powinien inwestować we własne salony. Swarzędz już je ma.
Przy sprzyjających wiatrach Swarzędz zamierza 60 proc. swojej produkcji sprzedawać na rynku polskim, a 20 na unijnym (głównie niemieckim). Nabywców na kolejne 20 proc. firma zamierza szukać na Wschodzie (pod własną marką).
Krzysztof Pióro z Gametu uważa, że sprzedawanie na rynku niemieckim wyrobów zlecanych innym firmom to droga donikąd. Marże brutto na polskim rynku sięgają 45-50 proc., w eksporcie jest to jednak jedynie 20 proc. To m.in. sprawia, że Swarzędz, podobnie jak inni producenci mebli, w tym roku poniósł poważne straty. Doprowadził do tego także mocny złoty.
Wasilewski zwraca też uwagę na wzrost cen surowców. Drożeją zarówno drewno, jak i wióry służące do produkcji płyt, z których powstają tanie meble. Tylko w tym roku surowce podrożały o 20 proc. i trend ten będzie się utrzymywać.
Prezes Nuckowski czarował inwestorów magią marki, wielkim potencjałem produkcyjnym i dobrą pozycją na rynkach wschodnich, zapominając o stronie finansowej. Nowy zarząd przeciwnie - każde aktywo przelicza na złotówki i wprowadza nowatorski model biznesowy. Co prawda outsourcing sprawdził się w firmach odzieżowych, w meblarstwie ta droga może jednak być ryzykowna.


Analiza SWOT
Mocne strony
  • silna marka
  • duża własna sieć sprzedaży
  • nowy zarząd i jasna strategia
  • przejrzysta struktura bilansu (po sukcesie emisji)

    Słabe strony
  • duży, nieefektywny majątek
  • utrata zaufania odbiorców
  • brak marketingu

    Szanse
  • w przyszłości wzrost rynku meblowego
  • wzrost zamożności społeczeństwa, wymiana tanich mebli na eleganckie
  • dobra spółka do przejęcia

    Zagrożenia
  • niepowodzenie emisji ze względu na utratę zaufania inwestorów instytucjonalnych
  • niska jakość produkcji podwykonawców