Milinkiewicz w europarlamencie

Milinkiewicz w europarlamencie

Przebywający w Parlamencie Europejskim lider białoruskiej opozycji Alaksandr Milinkiewicz wezwał Unię Europejską, aby zakazała wjazdu na swoje terytorium kilkuset przedstawicielom reżimu Alaksandra Łukaszenki.
Miał na myśli winnych łamania zasad demokratycznych podczas ostatnich wyborów i represji wobec uczestników protestów po głosowaniu.

Z jego apelem zgodzili się eurodeputowani podczas debaty w PE, poświęconej sytuacji na Białorusi po wyborach prezydenckich 19 marca. Na znak solidarności z białoruską opozycją wielu mówców miało biało-czerwono-białe szaliki (to kolory flagi niepodległej Białorusi). Taki sam szalik nosił Jacek Saryusz-Wolski (PO), który przewodniczył debacie. Milinkiewicz, entuzjastycznie witany w PE, przysłuchiwał się dyskusji na galerii dla gości.

"Ja się tu czuję jak w domu" - cieszył się Milinkiewicz.

W poniedziałek zebrani w Luksemburgu ministrowie spraw zagranicznych UE mają podjąć decyzję o rozszerzeniu sankcji wobec przedstawicieli reżimu w Mińsku. Licząca obecnie sześć nazwisk lista osób objętych zakazem wjazdu do UE ma zostać wydłużona o ok. 30 nazwisk. Wiadomo, że na jej czele będzie prezydent Łukaszenka. Niewykluczone, że ministrowie zagrożą wprowadzeniem dalszych sankcji, w tym zamrożeniem aktywów przedstawicieli reżimu w UE.

"Nie wystarczy potępiać sfałszowane wybory i stosowaną przemoc -  przekonywał Saryusz-Wolski. - Należy podjąć więcej i bardziej konkretnych sankcji: rozszerzyć listę zakazu wjazdu i zamrozić konta bankowe. UE robi za mało dla Białorusi i reaguje za wolno".

Uczestnicząca w debacie komisarz ds. stosunków zewnętrznych Benita Ferrero-Waldner broniła się, twierdząc, że UE już teraz aktywnie wspiera białoruskie społeczeństwo obywatelskie. Jako przykład wymieniła uruchomione w lutym i finansowane z budżetu UE programy telewizyjne i radiowe. Nie dała jednak jasnej odpowiedzi na apele Milinkiewicza i eurodeputowanych o ułatwienia wizowe dla  Białorusinów.

Milinkiewicz protestował przeciwko zapowiadanemu na ten rok podwyższeniu cen wiz Schengen do 60 euro. "Dla wielu moich rodaków to będzie cena zaporowa" - powiedział.

Podobnie jak wielu mówców, Saryusz-Wolski zażądał powtórzenia wyborów i stworzenia pokaźnego funduszu solidarności i wsparcia dla Białorusi, kierowanego przez organizacje pozarządowe.

Taki sam apel znajduje się w rezolucji, która PE przyjmie w  czwartek. Eurodeputowani wyrażają w niej oburzenie pozytywną reakcją rosyjskiej Dumy Państwowej i prezydenta Władimira Putina na białoruskie wybory prezydenckie i odmawiają uznania Łukaszenki za zwycięzcę tej elekcji.

"Nieodpowiedzialna postawa władz w Moskwie, które udzielają kluczowego wsparcia ostatniej dyktaturze w Europie, naraża na  szwank skuteczność polityki Unii Europejskiej wobec Białorusi" -  głosi rezolucja PE, która ma poparcie najważniejszych grup politycznych i ma być przyjęta w czwartek.

Zdaniem eurodeputowanych Komisja Europejska oraz kraje członkowskie UE powinny skłonić Rosję do "wspólnej odpowiedzialności" za demokratyczne zmiany na Białorusi i  powstrzymanie łamania tam praw człowieka, a forum do takich kontaktów powinna być Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w  Europie, a także Rada Europy.

Eurodeputowani chcą także, by sprawa Białorusi pojawiła się w  Petersburgu na najbliższym szczycie G-8, czyli siedmiu najbogatszych państw świata i Rosji. Rezolucja głosi, że zachodni partnerzy powinni skłonić Rosję "do zmiany stanowiska wobec prezydenta Łukaszenki i skorzystania z bliskich więzi z Białorusią w celu promowania demokracji i reform politycznych".

"Opozycja na Białorusi musi wiedzieć, że nie zostanie pozostawiona sama sobie. Białorusini muszą poczuć, że istnieje międzynarodowa solidarność" - tłumaczył jeden z autorów rezolucji Elmar Brok, który jest szefem parlamentarnej komisji spraw zagranicznych.

"Łukaszenka uzurpuje sobie zwycięstwo - powiedział na konferencji prasowej Milinkiewicz. - To opozycja wygrała wybory. Cele, które sobie postawiliśmy, czyli walka o serca i umysły ludzi, zostały osiągnięte".

W rezolucji PE domaga się zaprzestania represji wobec opozycjonistów zatrzymanych podczas protestów po wyborach, odwołania wyroków skazujących wydanych na uczestników opozycyjnych demonstracji i pełnej informacji o losie zatrzymanych. Milinkiewicz zapowiedział, że protesty opozycji nie ustaną -  następne mają się odbyć 26 kwietnia, w 20. rocznicę katastrofy w  elektrowni atomowej w Czarnobylu.

pap, ss, ab

Czytaj także

 0