Rozmowa wprost

Rozmowa wprost

Rozmowa z profesorem ANDREW A. MICHTĄ, wykładowcą stosunków międzynarodowych w Rhodes College

Tadeusz Zachurski: - Czy Polacy powinni się bać rosyjskich rakiet rozmieszczonych w Kaliningradzie?
Andrew Michta: - W tej chwili rozmieszczenie takich rakiet nie zagraża bezpośrednio Polsce. Siły rosyjskie są w takim stanie, że nie stanowią dla Polski zagrożenia.
Chłodna wojna

Rozmowa z profesorem ANDREW A. MICHTĄ, wykładowcą stosunków międzynarodowych w Rhodes College

Tadeusz Zachurski: - Czy Polacy powinni się bać rosyjskich rakiet rozmieszczonych w Kaliningradzie?
Andrew Michta: - W tej chwili rozmieszczenie takich rakiet nie zagraża bezpośrednio Polsce. Siły rosyjskie są w takim stanie, że nie stanowią dla Polski zagrożenia.
- Co i komu chciał zakomunikować prezydent Putin, decydując o rozmieszczeniu rakiet w Kaliningradzie?
- Każda broń, w tym jądrowa, jest tylko częścią szerszej strategii. Po roku prezydentury Władimira Putina jasno widać, że Rosjanie kończą z budowaniem polityki na zasadzie specjalnych stosunków z USA. Rosja zaczyna po prostu usztywniać swoją politykę - zarówno wobec Stanów Zjednoczonych, jak i dawnych państw satelickich Związku Sowieckiego w Europie Środkowej i Wschodniej.
- To raczej Stany Zjednoczone kończą ze specjalnym traktowaniem Rosji.
- Niewątpliwie George Bush Jr. chce zmiany polityki wobec Rosji. Analizując wypowiedzi przyszłego sekretarza stanu Colina Powella i przyszłej szefowej Rady ds. Bezpieczeństwa Państwa Condoleezzy Rice, można dojść do wniosku, iż będzie to polityka zdecydowana, polityka chłodnego rozliczania, kalkulacji, nie skoncentrowana na wewnętrznych sprawach rosyjskich. Stosunki z Rosją przestaną mieć specjalny charakter. Dlatego polityka rosyjska jest ostatnio znacznie bardziej agresywna. Z tego wynikają rosyjskie decyzje o sprzedaży broni Iranowi, otwarcie na Chiny, Indie, Koreę Północną, Kubę, Libię, większe skoncentrowanie uwagi na sprawach europejskich.
- Czeka nas zimna wojna bis?
- Nie można mówić o powrocie do zimnej wojny, mamy jednak do czynienia z poważnym ochłodzeniem stosunków pomiędzy Rosją i Stanami Zjednoczonymi, a tym samym między Rosją i NATO.
- Czemu służy to potrząsanie szabelką przez Rosję?
- Utratę rzeczywistego znaczenia geostrategicznego Rosja stara się nadrabiać miną i retoryką, pewnego rodzaju pozorowaniem poczynań właściwych wielkiemu mocarstwu. Przekonała się, że jest za słaba, by liczyć na partnerskie traktowanie przez USA. Nie można też zapominać, że w 2002 r. ma zapaść decyzja, czy dojdzie do kolejnej fazy rozszerzenia NATO. Obecny rok będzie decydujący. Stanowisko Rosji jest jednoznaczne: zrobi wszystko, by nie dopuścić do rozszerzenia sojuszu lub przynajmniej maksymalnie je opóźnić, zwłaszcza w wypadku państw bałtyckich. Chodzi też o storpedowanie specjalnych stosunków NATO z Ukrainą.
- Polityka Gazpromu w Europie Środkowej dowodzi, że Rosja szuka nowych sposobów odzyskania wpływów, przynajmniej w tym regionie. Czy Putin próbuje reanimować doktrynę Breżniewa?
- Chodzi mu o przełamanie dominującej pozycji USA na arenie międzynarodowej. Powoduje nim chęć powstrzymania - jak mówią Rosjanie - "hegemonistycznej" polityki Stanów Zjednoczonych. Putin chce odejścia od "jednobiegunowego świata", w którym - jak to się przedstawia - jednostronna polityka Waszyngtonu nie liczy się z innymi, w tym głównie z Rosją.
- Czy ostatnie poczynania Moskwy nie są swoistym testem dla administracji George’a Busha Jr., badaniem twardości jego polityki?
- Zasadnicze znaczenie ma proponowane przez Busha wprowadzenie systemu obrony antyrakietowej (National Missile Defense - NMD). Dla administracji prezydenta Clintona zagadnienie to było na tyle kłopotliwe, że mimo nacisków zdecydował się pozostawić decyzję swemu następcy. Decyzję Clintona interpretowano jako zwycięstwo Putina. Administracja Busha, głównie przyszły minister obrony Donald Rumsfeld i przyszły wiceprezydent Richard Cheney, zdecydowanie opowiada się za wprowadzeniem tego systemu.
- Czy Rosja może rozpętać wokół tej sprawy histerię porównywalną z kampanią przeciw "gwiezdnym wojnom" Reagana?
- To potencjalne źródło zadrażnień w stosunkach USA z europejskimi sojusznikami, z Chinami i w polityce wewnętrznej. Putin próbuje wykorzystać te zadrażnienia, by osiągnąć najważniejszy cel - przełamanie hegemonii Ameryki. Chce to zrobić, "oskrzydlając" Waszyngton zarówno w Europie, jak i w Azji. Stąd jego inicjatywy wobec Chin, zintensyfikowanie działań dyplomacji wobec Francji i Niemiec. Rosja nie jest w stanie zablokować amerykańskiej decyzji o wprowadzeniu systemu obrony antyrakietowej, może natomiast doprowadzić do tego, że Stany Zjednoczone zapłacą za nią wysoką cenę, na przykład w stosunkach wewnątrz NATO. Nie chodzi tylko o Europejczyków, gdyż także Kanadyjczycy są przeciwni takiemu rozwiązaniu.
- Czy rozmieszczenie rakiet w Kaliningradzie można uznać za początek kampanii skłócania Amerykanów z ich sojusznikami?
- Dla Europejczyków może to mieć znaczenie symboliczne i propagandowe. Mogą się bać skutków tego, że dla Rosjan - przy obecnej dezintegracji ich sił konwencjonalnych i armii - jedynym argumentem przetargowym jest opcja nuklearna.
- Prezydent Clinton chciał wpływać na Rosję "od środka" - popierając reformy, koordynując pomoc finansową, wspierając budowę demokracji. Czy ta strategia poniosła klęskę?
- W obecnej administracji zwycięża przekonanie, iż oddziaływanie na Rosję "od środka" jest rozwiązaniem przestarzałym i nieskutecznym. Rosja musi odczuć, że spadła w hierarchii priorytetów na dalsze miejsce i dlatego będzie traktowana jako mocarstwo regionalne. Putinowi to się oczywiście nie podoba, dlatego podejmuje od pewnego czasu tak liczne inicjatywy w Europie i Azji, a nawet na kontynencie amerykańskim.
- Usztywnienie polityki Rosji nastąpiło w chwili, gdy pojawiło się wiele drażliwych problemów w stosunkach transatlantyckich: od tzw. europejskiej tożsamości obronnej i tworzenia własnych sił zbrojnych przez Unię Europejską, poprzez spory handlowe Stanów Zjednoczonych z UE, po koncepcję systemu obrony antyrakietowej NMD. Przypadek?
- Putin wykorzystuje sytuację do rozpoczęcia ofensywy właśnie w kierunku europejskim, żeby doprowadzić do osłabienia sojuszu transatlantyckiego i rozszerzenia współpracy niemiecko-rosyjskiej, francusko-rosyjskiej itd. Z punktu widzenia regionu nie jest to bezpośrednie zagrożenie, jednak jeżeli takie trendy okrzepną i będą osłabiać NATO, skutki mogą być bardzo poważne.
- Czy także dla Polski?
- Sytuacja w NATO będzie miała dla bezpieczeństwa Polski większe znaczenie niż to, czy rozlokowano taktyczne rakiety nuklearne w Kaliningradzie. Niestety, coraz wyraźniej - jak ostrzegali zarówno zastępca sekretarza stanu Strobe Talbott, jak i minister obrony William Cohen - widać wolę tworzenia europejskich sił zbrojnych, powielających struktury NATO. Tymczasem Amerykanie chcieliby, aby siły europejskie były uzupełnieniem NATO, szczególnie podczas operacji porządkowych, nadzorowania realizacji porozumień, na przykład w Bośni. Dla Europy Środkowej jest to niepokojąca sytuacja, bo żeby zachować zaawansowane zmiany, m.in. tworzenie nowej strefy bezpieczeństwa, pojednanie polsko-niemieckie, kontynuowanie dialogu polsko-ukraińskiego, współpracę regionalną typu CEFTA, NATO powinno utrzymać politykę "otwartych drzwi".
- Czy Rosji uda się te drzwi przed nowymi członkami zatrzasnąć?
- Niezależnie od tego, czy podczas przyszłorocznego szczytu NATO wymieniony zostanie z nazwy jakiś konkretny kraj, ważne jest, aby to spotkanie zakończyło się przynajmniej stwierdzeniem, że sprawa jest otwarta i NATO przyjmie jednego bądź więcej członków w nadchodzących latach. Takie oświadczenie pozwoli na zachowanie spójności sojuszu i będzie dowodem, iż NATO działa nadal na zasadzie transatlantyckiego konsensusu, że Rosji nie uda się wypchnąć Stanów Zjednoczonych z Europy. Utrzymanie tego euroamerykańskiego związku, w którym bezpieczeństwo Europy i USA jest tożsame, jest także podstawą bezpieczeństwa Polski i całej Europy Środkowej.
Okładka tygodnika WPROST: 2/2001
Więcej możesz przeczytać w 2/2001 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0