Występują: Poseł Gasipies - postać nietuzinkowa, król dobrego smaku, gołąbek pokoju i miłośnik merytorycznych dyskusji o roli alkoholu w kierowaniu polskim państwem; Wyborca1, Wyborca2 - zwykli wyborcy, zwolennicy innej opcji niż poseł.
Miejsce akcji: Lublin
Prolog:
Poseł Gasipies: (otoczony przez telewizyjne kamery) Dziś udowodnię państwu, że ci drudzy na język miłości odpowiadają agresją. Kiedy my w nich chlebem, to oni w nas kamieniem. Zaprawdę powiadam wam - dziś zedrzemy z nich maskę i ukażemy ich prawdziwe, podłe oblicze (idzie na wiec wyborczy rywali)
Dramat właściwy:
Poseł Gasipies: Kochani! Chciałem wam powiedzieć, że współczujemy wam waszego kandydata, czujemy litość z powodu obciachu na jaki się narażacie i jesteśmy gotowi wybaczyć wam wasze grzechy, jeśli przeprosicie za swoją głupotę. Jeśli macie teraz ochotę rzucić we mnie kamieniem - nie powstrzymujcie się.
Wyborca1: (ziewa)
Wyborca2: (wzrusza ramionami)
Poseł Gasipies: Moi drodzy! Ja wiem, że kamienie, które ściskacie parzą was już w dłonie. Dajcie wyraz swojej podłości i rzućcie nimi we mnie. Wybaczam wam wasze chamstwo i niskie instynkty oraz podłość, która kieruje waszymi politycznymi wyborami. Rozumiem, że nie jesteście winni temu, że wasz kandydat to człowiek nikczemny. Rzucajcie (wypina pierś)
Wyborca1: (drapie się po głowie)
Wyborca2: (gwiżdże)
Poseł Gasipies: Słuchajcie, ja tak mogę długo jeszcze... Nie przestanę dopóki nie rzucicie kamieniem
Wyborca1: Ty, masz jakiś kamień?
Wyborca2: O tu coś leży (rzuca od niechcenia kamieniem)
Epilog:
Poseł Gasipies: (otoczony przez kamery, ze łzami w oczach) A nie mówiłem!
Kurtyna (chciałaby występować w innym teatrze. Opada)
Wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych postaci polskiej sceny politycznej jest oczywiście zupełnie przypadkowe.
Prolog:
Poseł Gasipies: (otoczony przez telewizyjne kamery) Dziś udowodnię państwu, że ci drudzy na język miłości odpowiadają agresją. Kiedy my w nich chlebem, to oni w nas kamieniem. Zaprawdę powiadam wam - dziś zedrzemy z nich maskę i ukażemy ich prawdziwe, podłe oblicze (idzie na wiec wyborczy rywali)
Dramat właściwy:
Poseł Gasipies: Kochani! Chciałem wam powiedzieć, że współczujemy wam waszego kandydata, czujemy litość z powodu obciachu na jaki się narażacie i jesteśmy gotowi wybaczyć wam wasze grzechy, jeśli przeprosicie za swoją głupotę. Jeśli macie teraz ochotę rzucić we mnie kamieniem - nie powstrzymujcie się.
Wyborca1: (ziewa)
Wyborca2: (wzrusza ramionami)
Poseł Gasipies: Moi drodzy! Ja wiem, że kamienie, które ściskacie parzą was już w dłonie. Dajcie wyraz swojej podłości i rzućcie nimi we mnie. Wybaczam wam wasze chamstwo i niskie instynkty oraz podłość, która kieruje waszymi politycznymi wyborami. Rozumiem, że nie jesteście winni temu, że wasz kandydat to człowiek nikczemny. Rzucajcie (wypina pierś)
Wyborca1: (drapie się po głowie)
Wyborca2: (gwiżdże)
Poseł Gasipies: Słuchajcie, ja tak mogę długo jeszcze... Nie przestanę dopóki nie rzucicie kamieniem
Wyborca1: Ty, masz jakiś kamień?
Wyborca2: O tu coś leży (rzuca od niechcenia kamieniem)
Epilog:
Poseł Gasipies: (otoczony przez kamery, ze łzami w oczach) A nie mówiłem!
Kurtyna (chciałaby występować w innym teatrze. Opada)
Wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych postaci polskiej sceny politycznej jest oczywiście zupełnie przypadkowe.