Występują: On – mityczna istota, prawa i sprawiedliwa, wokół której kręci się słońce i wszystkie gwiazdy – chyba że On chce inaczej. Wtedy nic się nie kręci i jest nudno; Publicysta L – ekspert od Jego zachowań. Krytyczny; Publicysta P – ekspert od Jego zachowań. Krytyczny inaczej.
Miejsce akcji: Sejm
On: (siedzi na swoim miejscu)
Publicysta L: (wpada na sejmową galerię) I co, i co?
Publicysta P: Na razie nic. Siedzi.
Publicysta L: Od dawna?
Publicysta P: Od początku.
Publicysta L: I nic nie mówił?
Publicysta P: Nie. Raz otworzył usta, tak jakby chciał coś powiedzieć. Ale tylko ziewnął.
Publicysta L: (do siebie) Co on knuje? (do kolegi) I tak siedzi i nas dzieli?
Publicysta P: (oburzony) Siedzi bo jednoczy!
Publicysta L: (z przekąsem) Jakby jednoczył to by wstał, wyszedł i nie wrócił.
Publicysta P: (ignoruje uwagę kolegi) O! Drapie się po głowie!
Publicysta L: Lewą ręką!
Publicysta P: Z naszej perspektywy to prawa ręka…
Publicysta L: Przestał. Kto miał zrozumieć ten zrozumiał
Publicysta P: Rozgląda się! Szuka…
Publicysta L: …ofiary…
Publicysta P: …Polski
On: (wstaje i wychodzi)
Publicysta L: I wszystko jasne.
Publicysta P: Tak.
Publicysta P i Publicysta L: (milczą zakłopotani)
Publicysta L: (po dłuższej chwili) Słuchaj, tankowałeś ostatnio samochód? Jakaś droga ta benzyna…
Publicysta P: Tak. Coś jest na rzeczy. Podobno w północnej Afryce jakieś niepokoje…
Publicysta L: (ożywia się) To jego sprawka?
Publicysta P: Raczej nie.
Publicysta L: (wzdycha z ulgą) Uff. Już się bałem, że ominęło mnie coś ważnego.
Publicysta P: Rozumiem cię. Ja tak miałem jak usłyszałem o Portugalii.
On: (wraca i siada na swoim miejscu)
Publicysta P: Chyba się inaczej uczesał.
Publicysta L: (przygląda Mu się w skupieniu) Możesz mieć rację…
Kurtyna: (nie słyszy, aby On zaoponował, więc dyskretnie opada)
Wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych postaci występujących na polskiej scenie politycznej jest oczywiście zupełnie przypadkowe.
On: (siedzi na swoim miejscu)
Publicysta L: (wpada na sejmową galerię) I co, i co?
Publicysta P: Na razie nic. Siedzi.
Publicysta L: Od dawna?
Publicysta P: Od początku.
Publicysta L: I nic nie mówił?
Publicysta P: Nie. Raz otworzył usta, tak jakby chciał coś powiedzieć. Ale tylko ziewnął.
Publicysta L: (do siebie) Co on knuje? (do kolegi) I tak siedzi i nas dzieli?
Publicysta P: (oburzony) Siedzi bo jednoczy!
Publicysta L: (z przekąsem) Jakby jednoczył to by wstał, wyszedł i nie wrócił.
Publicysta P: (ignoruje uwagę kolegi) O! Drapie się po głowie!
Publicysta L: Lewą ręką!
Publicysta P: Z naszej perspektywy to prawa ręka…
Publicysta L: Przestał. Kto miał zrozumieć ten zrozumiał
Publicysta P: Rozgląda się! Szuka…
Publicysta L: …ofiary…
Publicysta P: …Polski
On: (wstaje i wychodzi)
Publicysta L: I wszystko jasne.
Publicysta P: Tak.
Publicysta P i Publicysta L: (milczą zakłopotani)
Publicysta L: (po dłuższej chwili) Słuchaj, tankowałeś ostatnio samochód? Jakaś droga ta benzyna…
Publicysta P: Tak. Coś jest na rzeczy. Podobno w północnej Afryce jakieś niepokoje…
Publicysta L: (ożywia się) To jego sprawka?
Publicysta P: Raczej nie.
Publicysta L: (wzdycha z ulgą) Uff. Już się bałem, że ominęło mnie coś ważnego.
Publicysta P: Rozumiem cię. Ja tak miałem jak usłyszałem o Portugalii.
On: (wraca i siada na swoim miejscu)
Publicysta P: Chyba się inaczej uczesał.
Publicysta L: (przygląda Mu się w skupieniu) Możesz mieć rację…
Kurtyna: (nie słyszy, aby On zaoponował, więc dyskretnie opada)
Wszelkie podobieństwo bohaterów do prawdziwych postaci występujących na polskiej scenie politycznej jest oczywiście zupełnie przypadkowe.