Lubicie Walentynki? Ckliwe serduszka, róże, czekoladki, lizaki, bombonierki, bielizna. Wiadomo, kicz. Trzeba to jeszcze wszystko kupić, a w kapitalizmie jak coś trzeba, to nagle robi się to nieco drożej.
Przede wszystkim weźmy kwiaty. 14 lutego minimalnie są o jedną trzecią droższe. Kto zgarnia tą kasę, i dlaczego nagle tak drogo? Kwiaciarka, mimo, że weźmie więcej, to nawet się nie uśmiechnie. Tylko krzyczy: następny. Potem stolik w restauracji – jak nie zrobisz tego wcześniej, to nie ma. Jak już jest, to siedzisz i czekasz, bo restauracja pełna, a właściciel oszczędza i jest tylko dwóch kelnerów. Jedzenie zimne, świeca dogasa, rachunek się tylko dziwnie uśmiecha. Potem kino – jak masz dzieci to nie idziesz – bo wszystkie opiekunki zajęte. Byłeś na tyle roztropny, że opiekunka jest – no więc kino, jedna kolejka, potem kolejna po popcorn, pół godziny reklam i już jest film. Oczywiście romans, bo w kinach tego dnia tylko romanse. Wiadomo, sprzedaje się lepiej. Do domu wracamy spacerkiem, bo taksówki nagle zniknęły.
Oczywiście ktoś powie, że Polska się rozwija, bogaci. Tyle, że co z tego, że w Polacy wydadzą tego dnia ponad 2 miliardy złotych, że obroty w galeriach handlowych wzrosną o kilkaset procent, że cała masa ludzi zarobi, skoro zarobią, bo ja i cała reszta z Was za to zapłaci, no bo przecież musi. Jest na to sposób. Walentynki, jeśli już, trzeba obchodzić 13 lutego. Kwiaty są tanie, kelner na czas, można zaliczyć film akcji, wrócić do domu taksówką i dzień później można się spokojnie uśmiechać do tych przerażonych, zziajanych dzierżących w rękach róże za trzy dychy.
Oczywiście ktoś powie, że Polska się rozwija, bogaci. Tyle, że co z tego, że w Polacy wydadzą tego dnia ponad 2 miliardy złotych, że obroty w galeriach handlowych wzrosną o kilkaset procent, że cała masa ludzi zarobi, skoro zarobią, bo ja i cała reszta z Was za to zapłaci, no bo przecież musi. Jest na to sposób. Walentynki, jeśli już, trzeba obchodzić 13 lutego. Kwiaty są tanie, kelner na czas, można zaliczyć film akcji, wrócić do domu taksówką i dzień później można się spokojnie uśmiechać do tych przerażonych, zziajanych dzierżących w rękach róże za trzy dychy.