Zasłona dymna

Zasłona dymna

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ostatnie teksty "Dziennika" poświęcone rzekomym zagrożeniom naszych rezerw paliwowych zbiegły się w czasie z nałożeniem kary na firmę J&S Energy, właśnie za brak rezerw. W języku speców od public relations takie działanie nazywa tworzeniem zasłony dymnej. Celem jest wywołanie takiego szumu informacyjnego, tak aby większość opinii publicznej nie rozumiała co się dzieje.
Prześledźmy wydarzania ostatniego tygodnia. We wtorek zapada decyzja aby ukarać firmę J&S Energy karą 462 mln zł (najwyższą w historii), za brak rezerw. Dzień później na czołówce "Dziennika" ukazuje się tekst "Polska bez ropy na czarną godzinę". Analiza tekstu wskazuje, że dziennikarz strasznie chciał udowodnić tezę, że Ministerstwo Gospodarki jest winne zaniedbań. To właśnie ten resort jest instancją odwoławczą w sprawie nakładanych kar za brak zapasów obowiązkowych.

"Polskie rezerwy paliwa są fikcją - ustalił "Dziennik" " - pod taką tezą został napisany artykuł. Zarzut opierał się na tym, że mogą być problemy wydobyciem ropy naftowej i paliwa zmagazynowanego w kopalni Góra pod Inowrocławiem. Dziennik podał wielkość zgromadzonych tam zapasów równą "2 mln ton ropy i gotowych paliw". O wielkości rezerw można pisać spokojnie: są tajemnicą państwową i nikt nie sprostuje nawet oczywistych bzdur. Warto jednak nie wrzucać do jednego worka ropy naftowej i paliwa.

Dalej w artykule autor przekonuje, że gdy sięgnięto po te rezerwy w czasie gdy na początku roku Rosjanie przykręcili kurek ropą, to "ciekły one jak krew z nosa". Wydobycie zapasów w tym tempie potrwać miałoby aż 3 lata. Dziennikarze "Dziennika" skarżą się, że nie byli w stanie uzyskać wyjaśnień, bo wszędzie odpowiadano im : "tajemnica państwowa". A szkoda. Może jakiś dobry człowiek powiedziałby im, że ropa ciekła "jak krew z nosa", bo nie było tzw. solanki, którą wlewa się do podziemnych magazynów wypompowując w ten sposób ropę. Gdyby naprawdę był kryzys, to PKN Orlen zamiast dostarczać solankę do zakładów chemicznych przeznaczyłby ją na wydobycie rezerw.

Cała teza o zagrożeniu zakręceniem kurka z ropą jest, delikatnie mówiąc, naciągana. Na dramatyczne pytanie o to co się stanie jak Rosjanie przykręcą kurek z ropą, jest prosta odpowiedź.

W przeciwieństwie do gazu, ropę naftową możemy sprowadzać do Polski za pośrednictwem Naftoportu. Jeszcze w połowie lat 90. polskie rafinerie sprowadzały tą drogą około połowy potrzebnej ropy. Takie działanie było mądre, ponieważ oznaczało dywersyfikacje kierunków dostaw. Później z niego zrezygnowano na rzecz uzależnienia się Rosji i cypryjskiego pośrednika J&S. Cały czas jednak można ropę i paliwa sprowadzać Naftoportem, trochę to by potrwało, ale nie może być mowy o zagrożeniu bezpieczeństwa energetycznego.

Autor tekstu nie jest obeznany z branżą. Świadczy o tym m.in stwierdzenie w artykule, że Polska jest członkiem Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Otóż nie jest, została tylko zaproszona do przystąpienia.

Dzień później, we czwartek "Dziennik" próbował kontynuować atak na resort gospodarki. W tekście "rezerwy paliw są na papierze" stwierdził, że szef resortu gospodarki Piotr Woźniak "nie ma najmniejszego pojęcia o magazynowaniu paliw". Jako dowód zacytował pismo z 11 maja 2006 r., w którym miał on napisać, że w "Polsce magazynów w złożach solnych ani dla paliw płynnych w Polsce nie ma".

Jak wynika z początku tekstu jest to nieprawda - takie magazyny są w Polsce. Czy minister gospodarki, geolog z wykształcenia mógł takie pismo podpisać? Zapytałem paru znajomych i jeden z nich pokazał mi ów dokument do którego "dotarł" "Dziennik". Otóż dziennikarz "Dziennika" zapomniał (nie zauważył) cytując pismo ministra, że cztery linijki wcześniej jest słowo "sztucznych". Wszystkie magazyny w złożach solnych są u nas naturalne.

Dlaczego dziennikarz wypisuje więc brednie? Moim zdaniem dał się nabrać lobbystom, którzy chowają się pod szyldem firm public relations. Gdy pod koniec lipca krytykowałem Witolda Gadomskiego za żenujący i lizusowski tekst o J&S byłem pewien, że miał on świadomość co pisze. W tym przypadku nie jestem pewien czy mamy do czynienia ze złą wolą dziennikarza, czy tylko z poddaniem się manipulacji.

P.S

Autor publikacji słusznie wytknął mi w komentarzu błędne zacytowanie jednej z danych w jego tekście (już poprawiłem), ale nie odniósł się do żadnych moich argumentów. Pozostaję więc przy swojej opinii. Kwestionuje przede wszystkim tezę "Dziennika" "że Polska jest bez ropy na czarną godzinę". Także teza, że Solina to główny państwowy magazyn rezerw była nieprawdziwa. Gdy do tego dodać wyrwany z kontekstu cytat z listu ministra, który później okazuje się nieprawdziwy, to naprawdę trudno uwierzyć w przypadkowy zbieg okoliczności.



Ostatnie wpisy

  • Szokujący wywiad generała Pietrzyka 19 wrz 2008 Polecam lekturę wywiadu z generałem Edwardem Pietrzykiem, byłym ambasadorem w Iraku, jaki ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Opisany przez niego brak zainteresowania polskich decydentów nabyciem taniej irackiej ropy i gazu, w normalnym kraju stałby się powodem...
  • Gry operacyjne 4 sie 2008 W głośnej sprawie oskarżenia o płatną protekcję Wojciecha Sumlińskiego jest kilka pytań, na które opinia publiczna powinna poznać odpowiedzi. Kluczową osobą dla tej sprawy jest płk. Aleksander L.
  • Dziwny zbieg okoliczności 14 cze 2008 Podczas ostatniego zamieszania wokół Wiadomości TVP pojawiła się w mediach informacja, że prowadzące je Hanna Lis domaga się odejścia z zespołu redakcyjnego Piotra Czyszkowskiego. "Nie wiem, czy w Wiadomościach powinni pracować Piotr Czyszkowski, twarz "Misji specjalnej" oraz...
  • Bezprawny wyrok Sądu Arbitrażowego w sprawie PZU? 6 kwi 2008 Grzegorz Domański, profesor prawa na Uniwersytecie Warszawskim wraz z Markiem Świątkowskim, partnerem w Kancelarii Prawnej Domański Zakrzewski Palinka dokonali na łamach Przeglądu Prawa Handlowego (luty 2008 r.) analizy orzeczenia wyroku trybunału arbitrażowego w Belgii...
  • Przekłamania Marcinkiewicza 5 mar 2008 Kazimierz Marcinkiewicz zarzucając nam napisanie nierzetelnego artykułu o Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR) zupełnie nie odniósł się do głównego problemu przedstawionego w tekście. Oto istnieje bank finansowany z pieniędzy podatników, w którym decyzje finansowe...