O jak zaraz odważnie skrytykuję!

O jak zaraz odważnie skrytykuję!

Dodano:   /  Zmieniono: 
No i oto dochodzimy do książki, która uwiarygadnia wymyślony przeze mnie tytuł tego bloga. Bo oto mamy do czynienia z pozycją nie najgorszą. Nie, żeby dobrą. Nie najgorszą.
Zwłaszcza jeśli porównać efekt końcowy z założeniami. Bo oto dwóch sprawnych recenzentów i krytyków filmowych porwało się na autorską wizję kina. Nie oni pierwsi i nie ostatni, ale pomysł był fajny. Panowie Kurpiewski i Ziębiński spróbowali zweryfikować z własnej, bieżącej, XXI-wiecznej perspektywy najsłynniejsze, najgłośniejsze filmy wszech czasów – czy to się da jeszcze oglądać? A jeśli nie to dlaczego? Które filmy zniosły próbę czasu? A które nie? Jakie filmy są przereklamowanymi balonikami, które aż proszą się o przekłucie? I odwrotnie – o których zapomnianych dziś może trochę tytułach (albo znanych li tylko wybranym) warto pamiętać?

Pomysł zacny i interesujący. Niestety, znacznie gorzej z realizacją. Błąd leżał chyba u źródeł konstrukcji – oto panowie podzielili sobie kino na 13 działów a do każdego z nich wybrali 13 tytułów na plus i 13 na minus. Razem – jak łatwo przemnożyć 338 filmów. Jak dla mnie przynajmniej o połowę za dużo. Bo kiedy o każdym tytule pisze się zaledwie jedną stroniczkę to trudno powiedzieć coś sensownego. I gdy tę stroniczkę pisze się o ponad trzystu tytułach to nie sposób się nie powtarzać. Panowie więc multiplikują podobne do siebie notki o tym, że to nuży, a to nudzi, a tu aktor imituje zamiast grać (tego szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem) itd. Przyznaję, miejscami piszą coś naprawdę interesującego, świeżego, rzucają jakimś ciekawym argumentem, czy tropem, ale te notki też kończą się po stronie – a chciałoby się jeszcze drugie, trzecie tyle.

Kolejny problem wynikający z takiej masy filmów to zaniżanie standardów wyjściowych. Ciężko jest znaleźć trzynaście filmów niedocenionych i przecenionych w każdym gatunku. Im dalej w książke tym niestety więcej podpórek – na liście filmów na "nie" znajdujemy dziesiątki głośnych superprodukcji z ostatnich lat, których nie ma demaskować – już w momencie ich premiery było wiadomo, że to złe filmy i widać to było zarówno w recenzjach krytyków jak i wynikach Box Office. Ale z czasem i takich sztuczek zabrakło (338 tytułów to jednak naprawdę sporo) i trzeba było sztukować jak się da. Oto więc autorzy dokonując słownej ekwilibrystyki przerzucają tytuły pomiędzy rozdziałami z dużą dowolnością przyporządkując np. do kategorii filmów drogi "Dziką bandę", "Uwolnienie", "Dziewiąte wrota", "Kod da Vinci" i "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona".

Niezmiernie męczące jest też uparte i rozdęte do przesady zapowiadanie kontrowersyjności swych sądów – za każdym razem, gdy panowie chcą przejechać się po jakimś uznanym autorytecie np. Wellesie, Kieślowskim, Bergmanie, Antonionim, Wajdzie to więcej miejsca zajmuje wstęp (o jak zaraz będzie odważnie, o jak wielu będzie miało do nas pretensje) niż faktyczne merytoryczne argumenty, czemu dawne wielkie dzieła się zestarzały. Kończąc już tę listę żalów dodam, że rozpoczynające każdy rozdział dialogi pomiędzy panami to prosty i jednoznaczny dowód, że nie każdy umie rozmawiać jak Kałużyński z Raczkiem, a do rozsądnego używania tej książki bardzo brakuje jednego prostego elementu – indeksu filmów.

Bo pomimo wszystkiego co napisałem powyżej nie żałuję, że sięgnąłem i przeczytałem "Subiektywny remanent kina". Bo dzieki niemu dowiedziałem się o kilku filmach, które teraz mam zamiar obejrzeć, a parę innych mam zamiar zdjąć z półki i sobie przypomnieć. Czyli w sumie było warto.

"Subiektywny remanent kina. 13 po 13" Lech Kurpiewski, Robert Ziębiński; Prószyński i S-ka, 2012
 

Ostatnie wpisy

  • Znowu ten Karolak. Tylko nie ten3 gru 2013W poprzednio wydanej książkowej rozmowie Marii Czubaszek i Artura Andrusa czegoś mi brakowało. I już wiem czego. A w zasadzie, kogo. Wojciecha Karolaka.
  • Książki, których nie doczytałem26 paź 2013Nie przy każdym tomie jestem w stanie dotrwać do ostatniej strony. Z najróżniejszych powodów.
  • Na ochłodę8 lip 2013Największa porażka brytyjskiej marynarki w fascynującej i niesamowicie mroźnej wizji.
  • Niezapomniany milicjant5 lip 2013Jeden z najsłynniejszych i najpopularniejszych seriali telewizyjnych czasów PRL doczekał się wreszcie swojej monografii
  • Gestapo w piwnicy2 lip 2013Już jedenaście lat temu odszedł człowiek, który jak mało kto rozumiał na czym polega dobra rozrywka. Dbajmy o pamięć o nim.