W imię zasad

W imię zasad

Dodano:   /  Zmieniono: 
Jack Reacher - skrzyżowanie Holmesa i Conana znowu zaprowadza ład na amerykańskiej prowincji.
Jedna z najpopularniejszych literackich kreacji ostatnich dekad wciąż ma się świetnie. Ostatnio co prawda trochę poturbowało go doświadczenie filmowe - film "Jack Reacher" z Tomem Cruisem ma się do oryginału niewiele lepiej niż pamiętny polski kinowy "Wiedźmin" (choć tym razem aktor zawinił znacznie bardziej). Ale zapomnijmy już o filmie. Oto w księgarniach kolejna, siedemnasta już książka z sensacyjnego cyklu tworzonego przez Lee Childa. I znowu jest naprawdę dobrze.

Tradycyjne wprowadzenie dla tych, co jeszcze nie mieli okazji – Jack Reacher, ex-oficer żandarmerii armii Stanów Zjednoczonych, zwolniony w stopniu majora i od lat wędrujący sobie z miejsca na miejsce. Wielki, silny, przenikliwy (w końcu przez lata był wojskowym detektywem/śledczym) i z potężnym poczuciem sprawiedliwości. Nic i nikt nie jest go w stanie powstrzymać, gdy na coś się zdecyduje. Choć jak pokazują ostatnie powieści czasem trochę zbacza z drogi (ale o tym za chwilę). Każda powieść Childa to osobna opowieść niezależna od innych – nie trzeba znać poprzednich, by dobrze się bawić. A ja za każdym razem bawię się świetnie.

W "Poszukiwanym" chodzi o sprawiedliwość. I o zasady. Właściwie chodzi o nie w każdej powieści o Reacherze, ale tu chyba trochę bardziej. Wszystko zaczyna się od próby złapania okazji. Gdy w końcu jakiś samochód zatrzymuje się, po chwili jazdy okazuje się, że coś jest nie tak. Dalszych ponad czterysta stron zajmują próby dotarcia do kolejnych poziomów tajemnicy (czyli wyjaśnieniu "co jest nie tak"), a potem zdecydowanie siłowej próbie zaprowadzenia porządku. Reacher to sprytne połączenie najlepszych cech Holmesa i Conana. Gość o wielkiej wiedzy i świetnych umiejętnościach dedukcyjnych a równocześnie wielkolud, który prze do przodu z mocą pancernego muła. Nie boi się śmierci, nie musi dbać o bliskich, jeśli trzeba rusza do walki z dziesiątkami przeciwników – ot "w imię zasad". Dziś naprawdę rzadko można w kulturze popularnej znaleźć tak prostolinijnych bohaterów i stąd chyba wielka popularność tej postaci.

Jak już wspomniałem – każda powieść z Reacherem to osobna, niezależna historia, ale te ostatnie łączy motyw wędrówki do Wirginii. Ot, trzy powieści temu, w "61 godzinach", podczas pobytu w Południowej Dakocie Jack rozmawiał przez telefon z major Susan Turner z żandarmerii wojskowej w Wirginii. I spodobał mu się jej głos. Pomyślał więc sobie, że chętnie by ją poznał i ruszył w drogę. I jedzie. Ponoć dojedzie w następnej powieści "Nigdy nie wracaj", która ma we wrześniu tego roku mieć premierę w USA. Po drodze zatrzymał się na kilka dni w Nebrasce ("Czasami warto umrzeć"), teraz też musiał na trochę przerwać podróż. Ale jedzie. W wewnętrznym czasie opowieści minął może tydzień, tymczasem dla nas to ponad trzy lata i cztery grube powieści (w międzyczasie wyszła jeszcze "Ostatnia sprawa" opowiadająca o tym, jak major Reacher odchodził z wojska w 1997 r.). Słowem idea poznania Susan Turner ciągnie się niczym tytułowy wątek w sitcomie "Jak poznałem waszą matkę", ale jestem pewien, że Child szykuje na finał tej opowieści coś ekstra. Czekam więc na tom "Nigdy nie wracaj" z niecierpliwością i nadzieją, równie wielką jak ta, że za kilka lat powstanie jeszcze jakiś film o Reacherze, ale już bez Toma Cruise'a.


"Poszukiwany" Lee Child; Albatros 2013
 

Ostatnie wpisy

  • Znowu ten Karolak. Tylko nie ten3 gru 2013W poprzednio wydanej książkowej rozmowie Marii Czubaszek i Artura Andrusa czegoś mi brakowało. I już wiem czego. A w zasadzie, kogo. Wojciecha Karolaka.
  • Książki, których nie doczytałem26 paź 2013Nie przy każdym tomie jestem w stanie dotrwać do ostatniej strony. Z najróżniejszych powodów.
  • Na ochłodę8 lip 2013Największa porażka brytyjskiej marynarki w fascynującej i niesamowicie mroźnej wizji.
  • Niezapomniany milicjant5 lip 2013Jeden z najsłynniejszych i najpopularniejszych seriali telewizyjnych czasów PRL doczekał się wreszcie swojej monografii
  • Gestapo w piwnicy2 lip 2013Już jedenaście lat temu odszedł człowiek, który jak mało kto rozumiał na czym polega dobra rozrywka. Dbajmy o pamięć o nim.