Odcinek 5. Uderz w bank, a sędzia się odezwie

Odcinek 5. Uderz w bank, a sędzia się odezwie

W systemie prawnym Banku-stanu obywatel kompletnie się nie liczy. Najczęściej jednak, nie posiada on tej wiedzy. Przekonać się o tym może dopiero w sytuacji konfliktu z systemem. Czyli: z możnymi tego kraju.

Jeśli więc nie podskakujesz, chodzisz grzecznie do pracy, płacisz na czas podatki, możesz żyć w świadomości, że oprócz obowiązków, masz też swoje prawa. W tym jedno z podstawowych: prawo do sprawiedliwego procesu, które – teoretycznie – zapewnia ci Konstytucja. Konkretnie: artykuł 45 ustawy zasadniczej.

W tym miejscu nawiązuję do kolejnej wojny polsko – polskiej, tym razem o władzę sądowniczą. Obecny etablishment systemu sprawiedliwości, także cała opozycja oraz związane z nią media, utrzymują, że dążenie do zniszczenia obecnego układu jest zamachem stanu. 
Jak zatem wygląda system sprawiedliwości z punktu widzenia szarego obywatela? Wystarczy pewna ilość osobistych kontaktów z sądami, aby stwierdzić, że jest to ciężka patologia. Sądy nie służą Polakom, tylko systemowi, w którym niepodzielnie rządzą instytucje finansowe i zagraniczne korporacje. Jak często zdarza się, aby w takim sporze – gdzie zwykle wina banku/korporacji jest oczywista – wygrała w sądzie druga strona? Ile znasz takich spraw?

Nie możemy zapominać o zaporowym progu wejścia w spór sądowy z potężnym wrogiem. Jeśli zostałeś okradziony np. przez zagranicznego dewelopera, celem odzyskania pieniędzy musisz zainwestować nie tylko w profesjonalną kancelarię prawną, ale także jesteś zobowiązany wnieść 5% (od wartości przedmiotu sporu) opłaty sądowej. Do niedawna (to jest: do końca listopada 2015 roku) podobnie było przy sporach sądowych kredytobiorców z bankami, obecnie ulgą w kosztach sądowych mogą cieszyć się konsumenci.

Przypomnijmy w tym miejscu np. spory frankowiczów z bankami. W okresie poprzedniej władzy kredytobiorca nie miał żadnych szans w tej nierównej walce, pomimo oczywistych racji. Obecnie sytuacja przedstawia się nieco lepiej, ale wciąż jest to bardzo niewielka zmiana. Pojedyncze wygrane frankowiczów (na razie w I instancji) wiosny nie czynią…

Moją, wybitnie krytyczną, opinię na temat sądownictwa, opieram m.in. na własnych doświadczeniach. A przecież – jako nie prawnik – nie jest stałym uczestnikiem postępowań sądowych. Czasem jednak jestem zmuszony szukać sprawiedliwości w sądach powszechnych. W niniejszym wpisie przedstawiam 3 moje „przygody” z sądowych potyczek.

SPRAWA 1. Spór o zapłatę, faktura na 5000 zł, podpisana przez drugą stronę, kilka potwierdzeń (na piśmie), że nabywca usługi uznaje dług. Tu dodam, ze faktura jest z … 2012 roku. Rozprawa miała mieć miejsce 12 lipca br. Przychodzę do sądu o czasie i widzę, że wszystkie rozprawy wyznaczone na ten dzień się nie odbędą, bo Pani sędzina nie raczyła stawić się tego dnia w pracy. Pewno powiecie: zdarza się. Zgadza się. Ale opisana sytuacja powtórzyła się – w tym samym postępowaniu – już po raz trzeci! Poprzednio, identyczny „przebieg rozprawy” miał miejsce w grudniu 2016 roku. Następna rozprawa pewnie będzie już w 2018 roku. Przyznaję, że po 3 nieudanych próbach uzyskania rozstrzygnięcia w tak prostej sprawie, straciłem nadzieję, że dożyję kiedyś ogłoszenia wyroku w tym postępowaniu.

SPRAWA 2. Mój spór z bankiem, dotyczący odmowy restrukturyzacji. Materiał dowodowy – bardzo mocny. Zarówno dokumentacja, zeznania świadków, w tym moje zeznania, które trwały ponad 1.5 h. Postawionych blisko 20 zarzutów bankowi, na żaden z nich pełnomocnik drugiej strony nie umiał merytorycznie odpowiedzieć. Sędzina także nie znalazła argumentów na rzecz drugiej strony. Mimo to przegrałem, była to pierwsza instancja. Jaką linię przyjęła Pani sędzina, uzasadniając niekorzystny dla mnie wyrok?„Materiał dowodowy niewiele do sprawy wnosi, więc można go pominąć”. Skoro dowody są oczywiste i nie da się ich podważyć, trzeba udawać, że ich po prostu nie ma.

Czyli: odrzucić cały materiał dowodowy. Zachodzi więc pytanie: po cóż ta szopka?

Skoro wiadomo kto wygra, powinno się wydać wyrok przed postępowaniem. Wtedy jest szybciej i taniej.Spór ten który opisuję w 6. Odcinku „Poradnika dla Zadłużonych”. Oto link do tej publikacji..

SPRAWA 3. Moja inna „wojna” sądowa z bankiem. Występuję – w oczywistej sprawie – przeciwko szwedzkiemu bankowi. Wystarczy przeczytać pozew, aby uznać moje racje. Jest jednak jeden problem… Spór dotyczy kwoty prawie 2 mln zł. Sąd wzywa mnie do opłacenia kosztów. Są one niebagatelne. Wynoszą 100 tys. zł. Wnioskuję o zwolnienie z kosztów. Sąd prosi o moje dane finansowe, przedstawiam PIT za ubiegły rok.

Sąd oddala mój wniosek o zwolnienie z kosztów.Uzasadnia to mniej więcej tak: „powód (czyli ja) zarobił w ubiegłym roku ponad 2,2 mln zł, więc mógł zachować środki na ewentualny proces”.

Przecieram oczy ze zdumienia: z PIT-u wynika jasno, że w poprzednim roku poniosłem stratę na poziomie ok. 200 tys. zł. Biorę swój PIT do ręki: EUREKA! Już wiem! Sędzia wyliczył mój dochód poprzez … podsumowanie przychodów z działalności gospodarczej (1 mln zł) z kosztami (1,2 mln zł).

Składam apelację, wytykając błąd sądowi I instancji. Oddalona. Koniec walki o sprawiedliwość – w danym momencie nie miałem „luźnych” 100 tysięcy zł, aby zasilić kasę sądu.

Nota bene: po 2 latach od opisanego zdarzenia i bardzo krwawej walki z owym bankiem, tenże przyznał mi rację i zawarliśmy ugodę. Wcześniej jednak poniosłem ogromne straty, których można było uniknąć, gdyby sprawa stanęła na wokandzie. Ale kogo, poza mną, to może obejść?

Zatem: kto ma rację w sporze o sądy? PiS, czy reszta Polski i świata? Jak się pewnie Państwo domyślają, podzielam zdanie rządzącego ugrupowania, że ten tak bardzo chory i niewyobrażalnie niewydolny układ należy wysadzić w powietrze.

Ale co będzie w zamian? Sądy będą ręcznie sterowane przez polityków opcji rządzącej. A więc np. w sprawie sporów frankowiczów, sędziowie dostaną określone wytyczne. I będą się musieli słuchać tych zaleceń, bo z Ministrem Ziobro żartów nie ma.

W konsekwencji, jeśli okaże się, że wciąż Polacy mają bardzo pod górkę w sporach sądowych z bankami: przynajmniej będzie wiadomo, kto za to odpowiada.

 0

Ostatnie wpisy

  • Komornikiem być? To nie brzmi dumnie 11 lis 2018, 22:19 Komornik to profesja niezbędna w każdym systemie prawnym. Jednak kojarzy się wyłącznie pejoratywnie. Czy słusznie? Jak najbardziej: bo rzetelny komornik – bo tacy przecież są - często, przy egzekucji długu, musi udawać, że wyrok sądu jest sprawiedliwy - oszukując samego siebie.
  • Przedsiębiorco, ty bandyto! 26 paź 2018, 13:33 Kiedyś, żeby zyskać niezbyt chlubne miano groźnego przestępcy, należało zrobić coś niedobrego. Na przykład napaść na bank, kogoś okraść albo przynajmniej brutalnie pobić. Obecnie wystarczy założyć działalność gospodarczą.
  • Czym się różni antywindykacja? 15 paź 2018, 14:12 Przychodzi zadłużony do prawnika, a prawnik też nic może… Ale za „poradę” i tak biedaka skasuje. Tak mniej więcej wygląda typowa usługa prawna, jeśli osoba nadmiernie zadłużona szuka pomocy pod złym adresem.
  • Gdzie prawnik nie może… 30 wrz 2018, 13:28 Nie tylko nierozwiązany problem frankowy jest dowodem na ułomność naszych kolejnych rządów. Podobnie jest z wszechobecną lichwą, którą zalegalizował rząd Tuska w maju 2011: ustawą o kredycie konsumenckim. A zapowiadanej - po wielokroć -  przez PiS ustawy antylichwiarskiej...
  • Frankowiczów walki uliczne 22 wrz 2018, 19:36 Z czym kojarzy się nam ruch frankowiczów? Oczywiście z ich walką o systemową sprawiedliwość, którą, niestety, przegrali na całej linii. Ale także z cyklicznymi manifestacjami pod hasłem „wojny z banksterami”. Najbliższa odbędzie się 5 października br.